Noga mnie boli i nie mam pojęcia dlaczego… To chyba syndrom czwartków ;)

Jak wypadł przedostatni odcinek w tym sezonie? (Okazuje się, że Przyjaciółki będą liczyć ich tym razem 12).

Kilka słów po prapremierze znajdziecie poniżej.

Sonia w końcu się obudziła. Niestety nie ma szans na taką samą reakcję u Anny i Leszka. Tak jak pisałam w odpowiednim momencie - “nie ma co liczyć na powrót pary - rozwódka i wdowiec”. Pan Przemysław w szóstym sezonie zakończy przygodę z serialem. Chyba, że zdarzy się cud. Ale już na to nie liczę (nota bene nigdy nie czułam żadnej chemii pomiędzy w/w bohaterami).
Ania cieszy się z bliskości córeczki i jednocześnie jak gówniara ukrywa się przed Maćkiem. “Mleko się wylało”, a raczej zadziałał syndrom ospy…

Dziwię się. Przecież para rozstała się w przyjacielskich stosunkach i mimo wszystko mogą spotkać się na kawie.

Patrycja jest wkurzona. Jak było do przewidzenia w końcu dowiedziała się, że Michał wyjeżdża na rok.

Inga i chce i boi się.
Zupełnie jej się nie dziwię. Przez jej życie przeszedł spory maraton męskich postaci, więc stabilizacja z Robertem to ostatnie czego w danej chwili potrzebuje.
Uważam, że Andrzej zasłużył na siarczysty policzek. Nie znoszę, kiedy niewierni mężowie zarzucają cokolwiek byłym żonom. Wszak to z jego przyczyny związek się rozpadł, a Hania poza wujkami poznała kilka “cioć”.

Zuza jednocześnie żegna się z demonami przeszłości i z nowym asystentem.
Ci, którzy trzymali kciuki za powrót Wojtka muszą być srodze zawiedzeni. Jeden z najlepszych mężczyzn w życiu Pani Prezes okazał się kłamcą i żonkosiem bez cienia honoru.
Szkoda - powiem Wam szczerze. Liczyłam na nowe wątki z “użyciem” Pana Żurka. Wyszło jak wyszło.

Asystent - buddysta to synalek przełożonej. Od dwóch tygodni wiemy, że nie nadaje się na zajmowane stanowisko, a dzisiaj okazało się dlaczego jeszcze zajmuje miejsce w firmie. Nepotyzm w czystej postaci.

Czy jest szansa na powrót do Jerzego? Nie mam pojęcia.
Ja chyba czekam na nową miłość w życiu Markiewicz.

Gdyby nie Dorotka dzisiejszy odcinek byłby bardzo przeciętny.
Nie mogłam doczekać się na sceny Pani “Prezesowej” z Maciusiem. Agnieszka Sienkiewicz nie zawiodła. A to, że obudziły się w niej macierzyńskie instynkty - nic nowego. Tym razem ma je wytrenowane na ukochanym “podrzutku”.

Odcinek słabszy niż poprzednio.
Taki przerywnik przed “wielkim finałem.
Trzymam kciuki, abym za tydzień mogła przyznać 5 pełnych bobrasków ;)
Na dzień dzisiejszy - 2,99.