Prapremiera już dostępna.
Kilka słów poniżej.

Trzymałam kciuki za powrót do formy jednego z lepszych seriali obyczajowych.
I szczerze mówiąc - nie jest źle.
Po słabej premierze - epizod z szambem bardzo mi się podobał.

Tak jak się spodziewaliście nowa miłość Pawła niespecjalnie przypadła do gustu mamusi. Teściowa zawarła z Anką specyficzny pakt, aby pozbyć się “no nie” Natalii.
Na początek ślicznotka poczuła (dosłownie) skutki niewylewanego zbiornika z ekskrementami.

Tak na marginesie porównywałam wybrankę do Dorotki. Odszczekuję swoje słowa. Dziewuszka nie ma żadnych ambicji i jest totalnie głupia.
Dużo jej brakuje do przebiegłości kochanki Andrzeja.

Nawiązując do Dorotki i jej szatańskiego planu - to moim zdaniem najciekawszy wątek odcinka.
Dziewczyna ogłosiła radosną nowinę oszołomionemu Andrzejkowi i cierpliwe czeka na efekty. Uśmiałam się z niefrasobliwości i symptomów wyczytanych w internecie.
Ale musimy zrozumieć jej determinację. Wszak rozwódka z dzieckiem brzmi dumnie!

Kilka chwil w salonie Sebo za sprawą Antka Królikowskiego z “córeczką” również na plus. Cieszę się, że bohaterki szukając pracy dla Patrycji nie zapomniały o Stemplu.
Podobnie moment w banku i genialny Dagmar, który na wieść o tym, że może zostać asystentem prezes ucieszył się, że będzie miał “rwanie”.

Zuza doczekała się randki z ojcem Ingi. Ja nie czuję żadnej chemii pomiędzy nową parą. Jerzy miał być tajemniczy, a według mnie jest po prostu gburowaty.
Nadal liczę na powrót do Wojtka.

Odcinek ze względu na sporą dawkę humoru zaliczam do udanych.
Liczę jeszcze na dramat i łzy wzruszenia ;)

3,99 bobra.