Przyjaciółki – „Ale ja jestem kijową Panią domu!” – po odcinku 5×10

Prapremiera „odrobinę” się opóźniła, ale dziękujemy Ipli za naprawę 😉

Do odcinka zasiadłam bez większych oczekiwań, gdyż ostatnio nie miałam za wielu powodów, aby chwalić „Przyjaciółki”.

A tutaj taka miła niespodzianka!

Po nijakich poprzednikach dziesiąty epizod przypomniał mi za co polubiłam tą produkcję.

W życiu każdej bohaterki zaszły poważne zmiany.
Najwięcej powodów do przemyśleń ma Patrycja. Kobieta potwierdziła diagnozę u specjalisty. Ciąża i narodziny dziecka są swoistego rodzaju loterią z życiem. I z pewnością każda jej decyzja będzie miała fatalne skutki.
Przy łóżeczku adopcyjnej córeczki Michał wyznał, że nie wyobraża sobie życia bez żony (Marcin Rogacewicz bardzo na + we wszystkich scenach odcinka).

Jeśli czytacie streszczenia to wiecie co ostatecznie postanowi Patrycja. Trzymam kciuki za happy end.

Mam zastrzeżenie do montażu. Gdyby wyznanie Patrycji i reakcja przyjaciółek pojawiły się w finale dziesiątego epizodu – nie miałabym się do czego przyczepić.
A tutaj dziewczyny jednocześnie płaczą nad losem Patrycji i wracają do swojego życia – Inga planuje wystawny ślub, a Anka przyjmuje absztyfikanta córki na obiedzie.
Ja rozumiem, że życie musi toczyć się dalej, jednak domowe scenki kontra przerażenie małżeństwa i Zuza dusząca się z płaczu w ramionach asystenta były sporym kontrastem.

Wracając do odcinka.
Podobała mi się scena zaręczyn pod śmietnikiem. Może to i dobrze, że tym razem scenarzyści odeszli od romantycznych uniesień, rycerzy na białych koniach itp.
Ubawił mnie widok Jerzego z Szymonem i starania się o rękę ukochanej nad butelczyną alkoholu.

Julka chce rzucić szkołę i zacząć występować na estradzie cyrkowej 😉
Anka okazała się wspaniałą matką. Zamiast zakazywać postanowiła poznać chłopaka dla którego jej córka zmieniła priorytety. Miły obiad w rodzinnym gronie uświadomił jej, że młokos poza oryginalną jaszczurką ma sporo oleju w głowie.

Również Zuza poradziła sobie ze zbuntowaną córeczką Gintera. Pyskata Kate okazała się wrażliwą i niewierzącą we własne umiejętności malarką.
Chyba już nie doczekamy się powrotu Wojtka i musimy pogodzić się z tym, że nasza Pani Prezes zwiąże swoje życie z Jerzym i jego latoroślą. I być może w nowym domu będzie upinać firany z kokardami 😉
Dorotka dzięki intrydze wpuściła pod skrzydła Łukasza prawdziwego konia trojańskiego w osobie niepozornej okularnicy.
Asystentka wyznała bez cienia zażenowania, że jej sposobem na prezesów jest chadzanie z nimi do łóżka.
Przyznaję, że podobnie jak nasza ulubienica zostałam mocno zaskoczona.

Matka Maciusia też wprawiła mnie w osłupienie. Nie chce, aby jej syn wyjeżdżał za granicę i dalej się kształcił. Kobieta ma własne plany na życie jedynaka – czyli wnuki i opieka nad całą rodziną.

Odcinek zleciał szybko, a wzruszenie przeplatało się z komedią.
Na duży plus sceny z Patrycją, załamanie Zuzy, Dorotka i zbuntowane córeczki + wątki drugoplanowe, których tym razem również było sporo.
4 bobry.

13 odpowiedzi do “Przyjaciółki – „Ale ja jestem kijową Panią domu!” – po odcinku 5×10”

  1. A ja się zastanawiam, czy aby na pewno Zuza zostanie z Jerzym? Ze streszczenia finałowego odcinka wynika, że Jerzy stawia wszystko na jedną kartę i chce, aby Zuza wyjechała z nim do Kanady. Wóz, albo przewóz. Albo Zuza na prawdę go kocha i z nim wyjedzie, albo odrzuci zaręczyny (w kopercie wraz z biletami ma znaleźć się pierścionek) i to będzie koniec tego wątku. Jeśli Zuza miałaby wyjechać, to wtedy raczej 6 sezon nie wchodzi w grę. Nie wyobrażam sobie serialu bez którejś z przyjaciółek, a zwłaszcza Zuzy (choć boję się też, że mogą uśmiercić Patrycję). Z resztą Bonaszewski w wywiadzie, który można znaleźć m.in. na swiatseriali.pl powiedział, że on przyszedł do serialu trochę podrażnić widza. W takim razie niejasne są zamiary scenarzystów. Mają otwartą furtkę.

  2. Nigar to co ja czytam o wymysłach scenarzystów na finał to szok ciężki (m.in. to uśmiercenie Patrycji, które wydawało mi się zupełną głupotą, a teraz nabiera realnych kształtów). Też nie wyobrażam sobie 6 sezonu bez Zuzy i Patrycji. Ale.
    Pożyjemy zobaczymy…

  3. Ja jestem zaskoczona tym że Szymon oświadczył się Idze, po tym co między nimi zaszło. Spotkali się ni z tego ni z owego oświadcza się.

    A tak bardzo mi się podobał odcinek z względu na dawkę dużych emocji.

  4. Mnie tam już szok nie grozi, po całym sezonie niedowierzania w pomysły scenarzystów, a raczej ich brak 😀 Aczkolwiek trochę zmartwiła mnie myśl o odejściu Liszowskiej z serialu. Producenci pewnie nie są zadowoleni z jej incydentu, dlatego doprowadzili wątek do takiej postaci i czekają na głos widzów. Tak samo może być z dalszymi losami Zuzy, że będą zależeć od widzów. Ale fakt, pożyjemy, zobaczymy. Już tak blisko do finału, że nie ma co gdybać 🙂

  5. A co do odcinka, bo dopiero obejrzałam to muszę przyznać- rzeczywiście świetny. Nie ma porównania z tymi co oglądaliśmy ostatnio. Na duży plus Patrycja i Michał, Zuza, Szymon, Anka i Julka 🙂 Jedyne co mnie w odcinku zirytowało to zachowanie Ingi. Planowanie hucznego wesela podczas, gdy jej przyjaciółka jest chora i najprawdopodobniej w tym czasie będzie walczyć o życie okazało się bardzo nie na miejscu. Przejście do porządku dziennego u Anki,aż tak nie raziło, aczkolwiek nowego chłopaka Julki mogli pokazać w kolejnym odcinku. Daję 3,99 bobra, bo wciąż coś tam mi nie styka. 😀 Cały sezon nadal oceniam marniutko.

  6. W końcu był odcinek naprawdę na miarę poprzednich serii. Te odcinki z dużą dawką emocji, chyba zawsze się im udają. Strasznie szkoda Patrycji i Michał. Dylemat, rozterka, ból ogromny. Jednak jeśli na początku sezonu były te wróżby i gdzieś one się u innych realizują, to myślę, że i u Patrycji w końcu będzie dobrze. Najpierw dramatycznie, a później szczęśliwe zakończenie. Odejście chociaż jednej z dziewczyn z obsady, to raczej koniec serialu. A raczej są duże szanse na 6 serie, Liszowska sobie swego czasu nagrabiła tym wypadkiem, ale liczę na, to że produkcja nie wpadła na tak szalony pomysł, aby pozbyć się postaci Patrycji. Tak samo z Zuzą, wątpię aby wyjechała. W ostatnim odcinku jakby były takie przebłyski starej Zuzy i myślę, że niedługo skończy się czas w którym Zuza tańczy jak jej Jerzy zagra. Ale bardzo na plus jej sceny z Kate. Tez mi się podobały oświadczyny Szymona, można i przy śmieciach. A jeśli chodzi o ten kontrast scen z dziewczynami. Mimo tragedii życie toczy się dalej. Inga i Anka mają rodziny i muszą działać w miarę normalnie. Choć nie da się ukryć, że z tym ślubem, to Szymon bardziej się w czuł w sytuacje niż Inga. A Zuza przeżywa raczej podwójnie, dramat Patrycji i swój ból po stracie dziecka.
    Mam nadzieje, że ostatnie dwa odcinki będą też nie gorsze.

  7. Dorzucę swoje uwagi, rzeczywiście odcinek z duża dawką emocję, a wszystko przez to co tak bardzo lubimy, pojawiły się bowiem konkretne wydarzenia, wątki, w życiu każdej bohaterki pojawiła się szansa na krok do przodu u każdej z nich. Jak tylko będzie seria 6, to wszystkie cztery będą w komplecie, wątek z podstarzałym dziadkiem-amantem trzeba jakoś zakończyć (być może to pod wpływem widzów, że nie pasuje on do Zuzy) bo jak logicznie wytłumaczyć, zjawia się chłop, otwiera uczelnię, kupuje dom a tu nagle, ciao, pakuje walizki i chce wyjechać na stałe gdzieś tam daleko, to po co zabawa w kupowanie domu??? ach ta logika scenarzystów! także myślę można spokojnie czekać na Zuzę w nastepnej części. Co do Patrycji, widać przywiązanie scenarzystów do wróżb,więc zgadzam się z przedmówczynią, u Patrycji będzie ok, w końcu po tylu odcinkach, oprócz narzeczonych, muszą być jakieś ciąże, dzieci:)
    Wątek z białą suknią mocno naciągany, Inga przecież trochę przeszła z facetami i nagle chce welonów, organy itd ale rozumiem tak dla pobocznego wątku niech będzie, choć jak piszę to sztuczne.
    I jeszcze jedna uwaga, nie wiem czemu tak mało przyjaciółkom piszę się zabawnych wątków, sytuacji typu „sceny z Dorotką”, tam zawsze jest wesoło, a te nasze przyjaciółki w tej 5 serii, takie nijakie….brakuje starej Zuzy

  8. Tym razem zgodzę się z Aną. Niekonsekwencje scenariusza widać w tym sezonie gołym okiem, a ja na to pies jestem;) Jak się widzom sprzedaje bajki, niezależnie od ich wieku, to kultura produkcji wymaga, żeby było spójnie, konsekwentnie, bo każden widz do trzech zliczyć potrafi…
    Dopadło mnie silne przeziębienie, więc jedyne co można robić, to oglądać zaległe odcinki lub czytać;) I nie dalej, jak tej nocy odkryłem, że urodziny Ingi np. były wielką lipą, bo jeszcze w ubiegłym sezonie, kiedy rzuciła pracę, w CV miała datę urodzenia: 12.07 1978, a teraz zjawia się papa z Ameryki i rozpieszczona Inguś urodziny obchodzi w zimowej scenerii. Po oświadczeniach Szymona mam mieszane uczucia, ale nie chodzi o miejsce, bo to akurat było świeże, ale niewolnicze trzymanie się sms-owej komunikacji after, już nie. Pokolenie 37-latków, wychowujące dzieci i dodające sobie animuszu za pomocą klawiatury komórkowców niczym 15-latkowie, odrobinę niepokoi. Ciekawe, czy ewentualnie rozstawać się będą również smsowo? Poza tym fanaberie Ingi dotyczące ślubu pt. najpiękniejsza panna młoda dowodzą, że jest nieodrodną siostrą Kate i nie dziwi, dlaczego Hania jest tak rozwydrzona. Niedaleko pada jabłko od jabłoni…

    Ten sezon to drenaż ciekawych, głęboko zakorzenionych od początku postaci, a desant nowych, narzuconych widzowi na siłę, czasem ma się wrażenie, że ni z gruchy, ni z pietruchy i pewnie trzeba będzie do nich przywyknąć. Ja się pytam, gdzie są Stefa i Kazimierz? Gdzie są Andrzej, Oliwia?

    Za odcinek – 3,5 bobra;)

  9. O Olivii scenarzyści zapomnieli już jakiś czas temu… Nad nieobecnością Stefy i Kazimierza ubolewam, nad brakiem Andrzeja niekoniecznie.
    Cieszę się mimo wszystko, że Dorotka, która bez byłego męża Ingi powinna wypaść ze scenariusza nadal nas bawi 🙂

    Z wszystkimi Wami się zgadzam i czekam na rozwój akcji. Już dzisiaj prapremiera, powinno się więcej wyjaśnić. Mam wrażenie, że finał zakończy się Patrycją w szpitalu i akcją reanimacyjną – aby widzowie w napięciu czekali na 6 odsłonę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *