Przyjaciółki „Ileż można siedzieć w piwnicy jak szczur?” – po odcinku 5×01

Polsat zaprezentował Przyjaciółki w prapremierze.
Oczywiście nie mogłam się doczekać i oglądałam odcinek 😉
Po zwiastunie wiemy co chińskie ciasteczko wywróżyło naszym bohaterkom.
Czy przepowiednia się spełni? Zobaczymy…
Poniżej słów kilka.

Odniesień do poprzedniego finału nie było zbyt wiele.
Okazało się, że Michał nie odjechał daleko taksówką z nowo poznaną kobietą.
Dlaczego?
Zwyciężyła miłość do Patrycji, a raczej brak pomysłów scenarzystów na rozwój wątku z Natalią Klimas.
Może to i dobrze? 😉

Miłość kwitnie.
Anka i Maciek myślą o zaręczynach, Inga z Szymonem randkują, Patrycja i Michał są parą, a Zuza…
No cóż Zuza się zakochała od pierwszego wrażenia.
Żałuję, że zakończyła się jej znajomość z Wojtkiem. Uważam, że Lesław Żurek był świetny, a grany przez niego bohater idealnie pasował do postrzelonej Pani Prezes (aż do finału czwartego sezonu).
Nowy, sporo starszy mężczyzna, który ją ignoruje? To duże wyzwanie dla kobiety, która uwielbia być adorowana i rozstawia facetów po kątach.
Ale czy ten nagły wybuch miłości pasuje do bohaterki… Mam mieszane uczucia.

Natalia – kobieta Pawła jest głupszą kopią Dorotki. Nie mam pojęcia dlaczego scenarzyści postanowili stworzyć kalkę wątku. Młodsza, wymagająca, atrakcyjna dziewczyna, która utrudnia życie byłej żonie i w nosie ma los dzieciaków obecnego partnera.
Sceny z jej udziałem jak na razie mnie irytowały. Ale widząc zwiastun kolejnego epizodu wiem, że będzie postacią komiczną. Ta elokwencja 😉
Zdenerwowała mnie postawa Pawła. Myślałam, że adwokacina zmienił się i będzie starał się utrzymywać poprawne stosunki z matką swoich dzieci. A tutaj proszę – po raz kolejny rozpoczyna się wojna.

Patrycja straciła salon fryzjerski. Mam nadzieję, że nie pożegnaliśmy Stempla na zawsze.
Na plus sceny ze sprzątaniem w domu i walka z ukochanym o spraną koszulkę, płytę z CD, czy imponujący zbiór znaczków pocztowych 🙂

W pełnej krasie wróciła Dorotka. Kobieta wybaczyła niewiernemu Andrzejkowi i postanowiła, że to właśnie on idealnie nadaje się na ojca jej przyszłych dzieci.
Szkoda, że mężczyzna jeszcze nie wie o planach kochanki.

Wróżba zaczyna się spełniać. Zuza i strzała amora, kolec w sercu Ingi – czyli powrót ojca marnotrawnego również pasuje.
Zobaczymy co będzie dalej.

Premierowy odcinek oceniam jako średni.
Szczerze mówiąc nic mnie nie zaskoczyło, nie miałam ani jednego momentu wzruszenia, poza Dorotką i jej zakusami nic mnie szczególnie nie rozbawiło.

3 bobry.

26 odpowiedzi do “Przyjaciółki „Ileż można siedzieć w piwnicy jak szczur?” – po odcinku 5×01”

  1. Mnie sie odcinek zupełnie nie podobał. Przestaje mi sie podobać relacja „przyjaciółek” , wydaje mi sie ze za mało w ich relacji luzu ciągle tylko analizuja swoje problemy, a tak naprawde mało rzeczy robią wspólnie (wszystkie razem). Strasznie denerwuje mnie postać Ingi bo co ona własciwie robi? W pierwszym sezonie byla przedszkolanka, w drugim niańką, pożniej sekretarko a teraz właściwie nie wiem co 😉
    Ciągle ma tylko grymas płaczu na twarzy i właściwie psuje cały serial. Pani Socha marnuje się tylko w tej roli. Wkurzamnie też Patrycja ciągle coś jej nie pasuje 😉

  2. Uff, też mam mieszane uczucia. Zdaje się, że Przyjaciółki tracą na świeżości. Początek – miałem wrażenie, że mam Dzień Świstaka, bo przecież to już było. Jak w dramacie antycznym, konstrukcja ta sama. Nieważne, czy przy winku, czy ciasteczkach z wróżbą, czy u wróżki. Przepowiednie, które się spełniąją…

  3. Zuza i jej miłość od pierwszego wejrzenia do starszego o ponad dwadzieścia lat mężczyzny, jakkolwiek rozegrane mało wiarygodnie, to w przypadku pani Dyrektor, wychowywanej bez ojca, niewykluczona. Kto wie, może to właśnie dojrzały mężczyzna sprawi, że Zuza pożegna się z lękami i kompleksami wyniesionymi ze słodko-gorzkiego dzieciństwa i przy starszym partnerze przestanie być szefem w związku? Ja jednak wierzę w powrót Lesława Żurka. Kto wie, jak to drzewiej bywało, czy nie w towarzystwie Natalii Klimas;)

  4. Patrycja i Michał są nadal małżeństwem, ale czar może niezadługo prysnąć, jeśli bezrobotna małżonka nadal będzie w swej „bezrobotności” wyrzucać fanty z przeszłości ukochanego;) Bardziej jednak z powodu nowego pracodawcy. Pani Scenarzystka pozbawiła ją lokalu w piwnicy, aby zatrzymać w serialu, jak widać z zapowiedzi, całą ekipę renomowanego salonu. Mam nadzieję, że znajdzie się tam również i miejsce dla biednego Stempla:)

  5. Anka i Inga otwierają wspólny biznes na kredyt, ale przy dużej pomocy nowego chłopaka Anki, który sprawia wrażenie, że gdyby zechciała, ukradłby dla niej księżyc, oby;) Pawła zdaje się dopadać kryzys wieku średniego. Nowa fura i nowa laska, czyli postaw się, a zastaw się. Natalia wydaje mi się wcale nie głupszą wersją Dorotki, ale niezłą piranią, której wizyta w domu Strzeleckiej od początku miała konkretny cel.

    Inga i Szymon nudzą. Niby gorące uczucie pokazane w sposób ledwie letni. Na szczęście pojawiła się Dorotka w fazie na dziecko. Zdesperowana do granic, nie tylko w sypialni, podniosła znacznie temperaturę wątku Ingi;) Ostatnia scena – konfrontacja Gruszewskiej z ojcem chwilowo przywróciła dawną świeżość serialu, ale czy to wystarczy?

    Na plus muzyka, szczególnie jazzowy wątek Zuzy, dlatego daję 3,25 bobra:)

  6. Ogólnie bez szału, ale w miarę ok odcinek. Natalka może i ma być kopią Dorotki, ale raczej do klasy tej drugiej daleko jej.
    Zuza, to jest ciężki przypadek. Mam nadzieje, że Jerzy stanął na jej drodze faktycznie, aby przestała się bać bycia w związku i gdzieś tam kiedyś do jej życia powróci Wojtek.
    Cieszę się, że między Michałem, a Monika jednak nic nie było i dogadali się z Patrycją. Największy ból, to strata salonu Patrycji, centrum spotkań dziewczyn. Mam nadzieje, że u Sebo znajdzie się i miejsce dla Stempla. Liczę na, to że akcja się rozwinie.

  7. Już czuję,że w domu Anki będzie się działo.
    Matka Pawła chyba nie polubiła nowej partnerki syna, może w ten sposób będzie milsza dla Anki.
    Dorotka jak zawsze w formie, tym razem za marzyła sobie dziecko.
    Dziwne, że Zuza nie skojarzyła,że Jerzy to ktoś może być z rodzinny Ingi , przecież zna jej panieńskie nazwisko, i historię jej ojca.

  8. Ja zupełnie nie rozumiem zachwytu nad tym serialem, jest tak nudny ze.prawie na nim zasypiam, nic się w.nim nie dzieje,po świetnym finale (bez ostatniego) seria rusza jak gdyby nigdy nic,zero odniesień! Niemrawa Inga jest bardzo irytująca nie mówiąc już o napobudliwej Patrycji.Oglądam tylko z przyzwyczajenia :/

  9. Niestety odcinek nudny, bez pomysłu, zgadzam się z poprzednikami, że chyba scenarzystom skończyły się pomysły. Mogli dać to Powiedz tak albo Żony więźniów. Wielka szkoda

  10. A ja czwartego sezonu będę bronić. Ciąża Zuzy, Filip i nieudana adopcja (+matka młodego bohatera), nawet romans Ingi – wszystko na duży plus.
    Zdarzały się odcinki, przy których naprawdę mocno się wzruszałam.
    Zobaczymy czy scenarzyści nie przekombinują w tym sezonie. Ja naprawdę trzymam kciuki.

  11. Trzecia i czwarta seria, to był dla mnie moment kiedy Przyjaciółki wyrosły na najlepszy serial tego typu w Polsce. I mam nadzieje, że piątą seria się rozkręci i dorówna chociaż w jakieś mierze poprzednim sezonom.

  12. mam dokładnie takie same odczucia jak bit. Czwarty sezon trzymał rewelacyjny poziom (tak jak pisałam wcześniej do finału). Mam nadzieję, że Polsat nie zmienił scenarzystów.

  13. Ja osobiście lepiej odebrałam dwa pierwsze sezony. Dużo się działo i nie było takiej przewidywalności. Aż razi że niektóre wątki zostały odcięte w późniejszych transzach np wątek Ingi został kompletnie zmieniony. Dwóch adoratorów zniknęło, pojawił się Szymon. Teraz przypomina mi to wątek Zuzy. Pojawia się nowy mężczyzna, a o Wojtku ani wzmianki nawet w przypomnieniach z poprzedniego sezonu. Jeśli zmierza to w tym kierunku to chyba sobie podaruję dalsze oglądanie. Zniknęła Monika (choć ostatnio powróciła) to akurat zrozumiałe. Oliwia z tej piątej koleżanki zeszła na dalszy plan i na jej miejsce wkroczyła Dorota- z denerwującej postaci awans na tę pozytywną, dodającą humoru. Na plus postać Zuzy i jej perypetie z Wojtkiem. W banku atmosfera zmieniła się wraz ze zmianą prezesa i było po prostu inaczej. Zakochany Dagmar był słodki, ale wątek tez dosyć przesadzony. U Anki było coraz lepiej, wychodziła powoli na prostą, ale wątek z Krzysztofem też nie trzymał się kupy. W zachowaniu córki Anki w zasadzie nie było żadnej poprawy pomimo przykrych wydarzeń w życiu matki których była świadkiem. U Patrycji zaczęło robić się ciekawie wraz z pojawieniem się Filipa. Ale relacja z Sebo została niekorzystnie wprowadzona i stała się rozlazła. Postać Ingi zupełnie wyprana z pomysłów, zero ikry. Z ostatnich dwóch sezonów zapamiętałam tylko mdłe złote myśli Ingi względem przyjaciółek. I tez nie poszczególne tylko ze takowe były. W zasadzie rozmowy przyjaciółek coraz częściej mają podobny scenariusz. Z zapowiedzi odcinków można wyczytać juz wszystko. I po najnowszym odcinku piątej serii utwierdzam się w tym przekonaniu. Owszem finał 3 sezonu trzymał poziom i poszczególne odcinki w czwartym również. Sceny w ostatnich sezonach ogolnie byly dosc ciekawe, pomysłowe, dobrze zmatowane, ale fabuła jako całokształt straciła w moich oczach. Powstają kolejne absurdy. Pamiętam jak między drugim a trzecim sezonem była dłuższa przerwa związana z ciążą trzech aktorek- przerwa w nadawaniu przyjaciółek w ramówce. Scenarzyści również pozwolili sobie na tę przerwę i z tego wynikło wiele niekonsekwencji. I wtedy coś się zmieniło, nie wiem co ale Przyjaciółki straciły dawny polot, a relacja między dziewczynami wydaje mi się trochę sztuczna. Mam nadzieję, ze ten serial jeszcze nas zaskoczy. Liczę na powrót Kilmas i Żurka, ciekawy rozwój nowych postaci i wątków. Jeszcze nie straciłam sympatii do tego serialu i oby tak się nie stało.

  14. Czwarty sezon poza finałem był w zasadzie OK. Mam nadzieję, że piąty, mimo falstartu, dorówna poziomem i każdy następny odcinek będzie na co najmniej na 4 bobry:) Mam też nadzieję, że wątkowo więcej odgrzewanych kotletów nie będzie, jak i w złym stylu aktorskich powrotów, na siłę, byle się działo. Trochę jak z potrawą. Dobry Żurek smakuje nawet podgrzany, natomiast Killmas to bardziej dożynanie serialu ( jeśli walnąłem herezję, pierwszy posypię głowę popiołem;). Adminko, muff***arni nadal nie wchodzi;)

  15. zdzisiek obyś miał rację. Delikatny falstart, a przede wszystkim kalki kłują po oczach.
    Żurek to nie jest mój ulubiony aktor, aczkolwiek bardzo polubiłam Wojtka i jego relacje z Zuzą. Po finale, gdzie grany przez niego bohater przeszedł lobotomię wiedziałam, że szykują się zmiany.
    Ja również jestem w „teamie” bez Klimas.
    Zmodyfikuj mufiniarnię – np. mufi narnia i po kłopocie 😉

    Nigar masz rację. Postać Ingi jest nijaka. Nie mam pojęcia dlaczego scenarzyści piszą jej tak tekturowy wątek.
    Ale nie zgadzam się, że przerwa w emisji serialu źle wpłynęła na jakość Przyjaciółek. Jak dla mnie od finału trzeciego sezonu, przez PRAWIE cały czwarty było bardzo dobrze. Ja miałam ciarki wzruszenia – a to nieczęsto zdarza się podczas oglądania polskich seriali.

    martucha nikt się nie zachwyca nowym odcinkiem, a wręcz przeciwnie. Mówimy, że nijaki i pełen kalek.
    Ale trzymamy kciuki za powrót do formy 🙂

  16. Może ten pierwszy odcinek wyszedł taki mdły z powodu końcówki poprzedniego sezonu. Ubiegły sezon się tak skończył jakby nie do końca wiedzieli czy będą kręcić dalej czy nie. Liczę na to, że w kolejnych odcinkach akcja nabierze rozpędu. Tylko, żeby obeszło się bez taniego banału. Bo szkoda, żeby całkiem dobry serial zepsuł sobie opinie.

  17. Może macie rację że Kilmas nie jest nikomu potrzebna do szczęścia. Liczyłam jednak na jakieś zawirowania z Wojtkiem i dziwi mnie sprawa z Michałem. Scenarzyści wprowadzili postać Kilmas w życie Kazimierza i Stefy oraz Michała pod koniec ubiegłego sezonu i po prostu zastanawiam się po co…

  18. Adminko,

    nie jestem typem, który zawsze musi mieć rację, ale w przypadku Przyjaciółek, oby;) To dopiero pierwszy odcinek, więc dajmy serialowi szansę. Na razie jest rozczarowanie. Tak jak po finale czwartego sezonu, który mało elegancko nazwałem niedorobionym.

    Nigar,

    mam nadzieję, że wątek Stefy i Kazimierza będzie obecny. Co do Moniki, która nagle staje się pasierbicą Kazimierza, co było mocno telenowelowe – jeśli tak miałoby być – niech lepiej postać odejdzie w niebyt, niż jej wskrzeszenie miałoby serial dobić. Naciąganie wątków po to, żeby aktor wrócił i miotał się w powierzonej mu roli, obniża loty dobrej produkcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *