Przyjaciółki – „Ja się tak łatwo nie zakochuję” – po finale 7 sezonu

Czy Przyjaciółki wrócą w jesiennej ramówce? O to raczej możemy być spokojni…
Finał zostawił widzów z wielkim pytaniem, na które koniecznie musimy poznać odpowiedź.

Szanując tych, którzy czekają na kolejny czwartek – podsumowanie poniżej.

Anka jest chora?
Ostatnia scena w której zdezorientowane koleżanki patrzyły na kobietę tulącą się do męża w zasadzie niczego nie wyjaśnia.
Przewijałam sobie minuty kilka razy i niestety nie zauważyłam cienia uśmiechu, czy jakiejkolwiek ulgi w oczach bohaterów, którzy znali już wyniki badań.
To może oznaczać, że Anka ma raka. Z drugiej jednak strony Przyjaciółki przyzwyczaiły nas do sporych „twistów” – więc wszystko może się zdarzyć…

Stało się to, czego się obawiałam.
Patrycja spakowała Michała i wyrzuciła go z domu. Okazuje się, że mąż po raz kolejny ją okłamał. Nie poświęcił się dla rodziny, a przede wszystkim dla żony, która wróciła do pracy. Został zwolniony za nieuczciwe postępki w Danii.
Nie dziwię się Patrycji. Co w takim przypadku zmieni kolejne „Przepraszam”?
Na szczęście nie było romansu z koleżanką z pracy.
Zastanawia mnie jedynie dlaczego Edyta bez mrugnięcia okiem „sprzedała” Michała? Przecież mogła jedynie uspokoić żonę w kwestii zdrady i poradzić, żeby poważnie porozmawiała z ukochanym.
No cóż… Ostatni porządny facet okazał się kłamliwą gnidą.

Pawłowi też nie możemy już ufać. Wystarczyło, aby na horyzoncie pojawiła się chętna blond kuzynka i facet poległ. Strzelecki się nie zmieni.
Oczywiście cieszę się, że telefon on roztrzęsionej żony zmienił jego priorytety. Ale nie mam zamiaru go wybielać. Doskonale wiedział na co przyjmuje zaproszenie i chętnie z niego skorzystał.

Zuza uległa Jankowi. Nie podoba mi się taki obrót spraw. Widać, że ewidentnie nie wyleczyła się jeszcze z Jerzego i po raz kolejny komplikuje sobie życie.
Po co robi jakiekolwiek nadzieje dobremu facetowi z przeszłością? Ewidentnie widać, że Jasiek nie jest typem mężczyzny, który chce mieć jedynie przygodną kochankę.
Szykują się kłopoty w pracy. Odtrącony Włoch dopiero się rozkręca.

U Ingi nareszcie się układa. Kobieta postanowiła przyspieszyć decyzję Roberta i oświadczyła się spinkami do mankietów (bez firmowego logo! 😉 i kaczką z jabłkami.
Cieszę się, że zakończyliśmy etap skrzywionej miny 😉

Czas na podsumowania.
Finał podobał mi się średnio. Szkoda, że nie pojawiło się więcej efektów „Wow”, na które zawsze czekamy.
Patrycja będzie godzić się z Michałem (a na horyzoncie Sebo), Inga zacznie wić gniazdko z Robertem, a Zuza dalej nie będzie wiedziała czego chce. Jedynie ciekawi mnie co czeka rodzinę Anki.
Za rozmowę z zięciem i niedojrzałą córką, za Stefę i uśmiech Małgorzaty Sochy:
3 bobry 🙂

9 odpowiedzi do “Przyjaciółki – „Ja się tak łatwo nie zakochuję” – po finale 7 sezonu”

  1. Finał poprawny, szału nie było, ale od połowy akcja trochę przyspieszyła. Uświadomiłam sobie, że już kilka ciekawych finałów mamy dzięki Ance.

  2. Gosia jest niezwykle wk*rwiającą osobą. Pojawiła się tylko na moment, a w ósmym sezonie pewnie rozwinie się jej wątek z Pawełkiem :-I

  3. Ja uparcie będę twierdziła, że „etap skrzywionej miny” nie został zakończony. Socha ma po prostu taką wstrętną manierę. Zaręczyny żałosne, zdesperowana mamuśka, która zafundowała Hani już kilku „wujków” napatrzyła się na zaręczyny Kate i też zapragnęła zostać panną młodą. Masakryczna postać, masakryczna „aktorka”. Zuza mnie zawiodła pójściem do łóżka z Jankiem, tak samo jak Michał, który zamienił się w tchórzliwego, zakłamanego gnojka. Szkoda. Ania przeszła wiele złego, oby scenarzyści nie dołożyli jej tego nowotworu.

  4. Reakcja wskazuje na to, ze Anka ma raka, jednak po ostatnim finale twierdzono, że Jerzy nie żyje. A tak naprawde nic sie nie stalo. Pozostaje czekac do wrzesnia lub przecieki z planu. Plusy odcinka, to oswiadczyny Ingi, pojawienie się Stefy, ktora przyłapala Zuze z Jaśkiem, moim zdanirm kapitalna i jakze pradziwa reprymenda Anki wobec młodych. Plus to, że Michał nie mial jednak romansu. Minusem jednak jest to, ze Michał zdurniał do reszty, ile jeszcze chciał oszukiwac Patrycje, szczera prawda nie wywolala by dla niego takich konsekwencji jakie ma teraz. Pawł i Gośka nie wiem, ktore gorsze. W sumie szkoda, ze nie pokazano czy Paweł by sie opamietal gdyby Anka nie zadzwoniła. Do minusow trzeba zaliczyc, to ze cos sie miedzy Jaskiem i Zuza zaczelo, a teraz w tle pojawia sie Jerzy. Włoch to jest jednak menda robiace tylko dobre wrazenie. Do plusikow jeszcze Dagmar i Kate. Nie bylo szalu, ale nie bylo tez źle. Odcinek przyzwoity.

  5. Nie zgodzę się z tym, że Socha jest masakryczną aktorką. Naprawdę kilka razy udowodniła, że daje sobie radę. Chociażby wspomniana już dzisiaj Violetta z Brzyduli.
    Ja tam trzymam kciuki za wątek Ingi. Niechaj już zakończy poszukiwania wybranka, a scenarzyści napiszą jej świetne sceny w ósmym sezonie.

  6. Jak dla mnie ten serial to dno i trzy metry mułu. Od dawna się zbieram i nie zamierzam oglądać kolejnego sezonu. dla mnie jedynie 3 pierwsze sezony były ok potem już gwałtowny spadek, a i daje sobie rękę uciąć że Anka nie będzie miała raka. Już był wypadek w pierwszym sezonie samochodowy Anki, pogotowie zawierające Jerzego, pijany Paweł jadący wprost na dziewczyny, choroba Patrycji i jak zwykle po tych burzliwych finałach jedno wielkie nic na początku następnego.

  7. Według mnie, minus to ten cały Jerzy i i te jego wielkie dłonie, juz kiedyś pisałam, że jego związek z Zuzą to tylko rozmemłana Zuza i te jego dłonie na niej…. Rewelacyjna Stefa i jej tekst, który uważam za tekst odcinka to „że ty ciągle myślisz o tym starym” to dokładnie podsumowanie związku Zuzy i Jerzego. Nie mam nic przeciwko takim związkom ale nie przebojowa Zuza!, dlatego wolę tego Jaśka. Zuza w tym „starym” szuka ojca, a przecież nie o to chodzi.
    Oświadczyny Sochy mnie nie porwały, ale przygotowanie do nich ok, nabiera energii Inga i też trzymam kciuki, żeby jej postać wyszła na prostą. Michał, zgadza się, zgłupiał do reszty, ale spokojnie Sebo w pobliżu:)
    Co do Anki, rak nie wyrok, pewnie ma i go pokona i chyba już taki urok tej bohaterki, że mocne, prawdziwe, życiowe historie to rewelacyjnie aktorka odgrywa i tego raka scenarzyści jej dorzucą, tak myślę.

  8. Zdaje się, że co drugi – trzeci sezon w finale jest kocioł, a to u Anki, Patrycji lub Ingi i Zuzy. Ostatnio Zuzie Jerzy nie dotarł na spotkanie. Michał już raz sfiksował – wsiadł do taksówki z niby pasierbicą męża Stefy, ale wrócił. Do rzeczy, gdyby Anka miała raka piersi i wyszła z tego, byłaby to powtórka historii Stefy, która dzięki chorobie wyprostowała swoje relacje z córką. Więc tak się zastanawiam, jaki jest wynik biopsji? Jeśli pozytywny, to, czy Paweł definitywnie przestanie grzeszyć myślami i uczynkami za sprawą panienek prawie w wieku jego córki i wesprze żonę? W 100% raczej niewykonalne…

    Co do Ingi, prawdziwie wyzwolona kobieta wręcza ukochanemu zaręczynowe spinki wraz z kaczką w jabłkach. No wprost ideał! Facet nie musi polować. Jeśli jeszcze przestanie gderać i mieć parcie na wesele w stylu dzidzi piernik, to jest nadzieja, że narzeczony nie zwieje przed ślubem;)

    Patrycja spakowała Michała, ale czy uda jej się pozbyć apodyktycznej teściowej, która z miłości do swoich chłopców potrafi być jak bulterier?

    Zuza, jak tak dalej pójdzie (zaczyna rozdział z Jaśkiem, mając niezakończoną historię z Jerzym, a do tego pętającego się wokół pani Dyrektor włoskiego prezesika, któremu dała harbuza;) , może tym razem przenieść się z kozetki w gabinecie prywatnym na oddział zamkniętym, ale oby nie…

    Za finał 3 bobry i.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *