Czy Przyjaciółki wrócą w jesiennej ramówce? O to raczej możemy być spokojni…
Finał zostawił widzów z wielkim pytaniem, na które koniecznie musimy poznać odpowiedź.

Szanując tych, którzy czekają na kolejny czwartek - podsumowanie poniżej.

Anka jest chora?
Ostatnia scena w której zdezorientowane koleżanki patrzyły na kobietę tulącą się do męża w zasadzie niczego nie wyjaśnia.
Przewijałam sobie minuty kilka razy i niestety nie zauważyłam cienia uśmiechu, czy jakiejkolwiek ulgi w oczach bohaterów, którzy znali już wyniki badań.
To może oznaczać, że Anka ma raka. Z drugiej jednak strony Przyjaciółki przyzwyczaiły nas do sporych “twistów” - więc wszystko może się zdarzyć…

Stało się to, czego się obawiałam.
Patrycja spakowała Michała i wyrzuciła go z domu. Okazuje się, że mąż po raz kolejny ją okłamał. Nie poświęcił się dla rodziny, a przede wszystkim dla żony, która wróciła do pracy. Został zwolniony za nieuczciwe postępki w Danii.
Nie dziwię się Patrycji. Co w takim przypadku zmieni kolejne “Przepraszam”?
Na szczęście nie było romansu z koleżanką z pracy.
Zastanawia mnie jedynie dlaczego Edyta bez mrugnięcia okiem “sprzedała” Michała? Przecież mogła jedynie uspokoić żonę w kwestii zdrady i poradzić, żeby poważnie porozmawiała z ukochanym.
No cóż… Ostatni porządny facet okazał się kłamliwą gnidą.

Pawłowi też nie możemy już ufać. Wystarczyło, aby na horyzoncie pojawiła się chętna blond kuzynka i facet poległ. Strzelecki się nie zmieni.
Oczywiście cieszę się, że telefon on roztrzęsionej żony zmienił jego priorytety. Ale nie mam zamiaru go wybielać. Doskonale wiedział na co przyjmuje zaproszenie i chętnie z niego skorzystał.

Zuza uległa Jankowi. Nie podoba mi się taki obrót spraw. Widać, że ewidentnie nie wyleczyła się jeszcze z Jerzego i po raz kolejny komplikuje sobie życie.
Po co robi jakiekolwiek nadzieje dobremu facetowi z przeszłością? Ewidentnie widać, że Jasiek nie jest typem mężczyzny, który chce mieć jedynie przygodną kochankę.
Szykują się kłopoty w pracy. Odtrącony Włoch dopiero się rozkręca.

U Ingi nareszcie się układa. Kobieta postanowiła przyspieszyć decyzję Roberta i oświadczyła się spinkami do mankietów (bez firmowego logo! ;) i kaczką z jabłkami.
Cieszę się, że zakończyliśmy etap skrzywionej miny ;)

Czas na podsumowania.
Finał podobał mi się średnio. Szkoda, że nie pojawiło się więcej efektów “Wow”, na które zawsze czekamy.
Patrycja będzie godzić się z Michałem (a na horyzoncie Sebo), Inga zacznie wić gniazdko z Robertem, a Zuza dalej nie będzie wiedziała czego chce. Jedynie ciekawi mnie co czeka rodzinę Anki.
Za rozmowę z zięciem i niedojrzałą córką, za Stefę i uśmiech Małgorzaty Sochy:
3 bobry :)