I tradycyjnie aby dowiedzieć się co myślę po odcinku musicie kliknąć - Dalej ;)

Zagadka z cytatem z tytułu jest dzisiaj  banalna.

Muszę przyznać, że sezon nadal mnie nie powala, aczkolwiek nowy odcinek oglądało mi się lepiej niż poprzednio.

Z pewnością to duża zasługa Michała i Zuzy, którzy uświadomili Partycji, że tęskni za posiadaniem dziecka.
Jej złe samopoczucie to nie skutek przemęczenia… Ale nie uprzedzajmy faktów.

Hania i Kate. Dwie, rozpuszczone do granic możliwości córeczki. Niestety ani Jerzy, ani Inga nie widzą nic złego w tym, że są wykorzystywani przez dzieci.
Mieliście rację, a odcinek to udowodnił - Hania urządzając domowe laboratorium z mydłem za sto złotych nie została złajana, czy pouczona przez matkę - ewidentnie dziewczynce wszystko wolno. I te fochy o naleśniki przed snem. Odrobinę zrozumiałam reakcję Szymona i z pewnością muszę zrewidować swoje poglądy na temat dentysty i jego monologu z ubiegłego tygodnia.

Najśmieszniejsze jest to, że Inga nie widzi niczego złego w zachowaniu swojego dziecka, a w rozmowie z Zuzą obgaduje przyrodnią siostrę. A Hanię i Kate niewiele różni - obie robią to na co mają ochotę i chcą mieć rodziców na własność.
Z małym wyjątkiem. Córka Ingi nie pije, nie pali i nie ma przekłutego pępka. Jeszcze ;)

Anka podsłuchała rozmowę Maćka z młodą kursantką i stała się jeszcze bardziej zazdrosna. Na “deser” pojawił się Paweł i kotlety mielone u babci.
A nauczyciel jogi, którym byłam zachwycona coraz bardziej rozczarowuje - Jak można z premedytacją nie poinformować matki z dziećmi, że musi zostać w pracy, a obiecana wycieczka nie dojdzie do skutku?
Gówniarz.

I najlepsze w odcinku ósmym - zakochana Dorotka.
Uwielbiam wszystkie sceny z udziałem Agnieszki Sienkiewicz. I chociaż odrobinę ubolewam, że zakończy się wątek z poszukiwaniami faceta doskonałego, to jednocześnie cieszę się, że kobieta poznała Łukasza i nie przeszkadzają jej takie drobnostki jak wysokość pensji, brak samochodu, małe mieszkanie, czy zmarszczki.
Podobnie jak nowy prezes myśleliśmy, że bohaterka wymiga się z kolejnej randki z bezrobotnym bankierem, a tutaj taka niespodzianka.

Reasumując.
U Zuzy nic się nie działo (nawet Dagmar tylko mignął w przelocie), u Anki słabizna, zero ciekawych wątków związanych z Ingą i rozpuszczone córeczki.
Na plus Patrycja, Michał i dziecko, a przede wszystkim Dorotka.
2,5 bobra (chociaż momentami skłaniałam się, aby ocenę lekko podciągnąć)