Po prapremierze kilka słów poniżej.

Kolejny udany odcinek.

Zuza zrejterowała ze szpitala.
W zasadzie jej się nie dziwię. Nawet tak mocna osoba jak Pani Prezes, po wysłuchaniu opowieści osłabionych współtowarzyszek niedoli chwilowo się załamała.
Ne mogła wybrać lepszego miejsca i lepszego człowieka na podjęcie życiowych decyzji. Mama przeżyła podobne chwile i pokazała o co naprawdę warto walczyć.
Wzruszająca scena ze zdjęciami.

Patrycja ukrywa Wikę przed światem, umawia się z Tadkiem, a przede wszystkim słucha. Czy to Dorotki (dziwne, że akurat ta para się spotkała na zakupach), czy Wiktora.
Pijany prawnik opowiedział o przeszłości i dał się odwieźć do domu. Tutaj niespodzianka! W drzwiach kolejna pocieszycielka.

Jestem pozytywnie zaskoczona wątkiem Ingi.
Anka doradziła to, o czym pisałam poprzednio - prawnik lub Sąd. Nie ma innej możliwości na walkę z Robertem.
Świetne sceny z kradzieżą samochodu. Policjantka postawiła się w roli samotnej matki uciskanej przez bogatego i roszczeniowego faceta.
Już nie mogę się doczekać “przyjacielskich” pogaduszek przy robieniu pazurów.

Anka dostała drugą szansę. Jej wątek zdominował jednak Paweł.
Irytujący synkowie, którzy bezceremonialnie pokazali, że wstydzą się nowego zajęcia ojca i prostytutka (nota bene Joanna Kuberska jest świetna jako Ramona) z niemoralną propozycją przeważyli szalę - przed widzami trudne chwile wychodzenia z nałogu alkoholowego.

Dorotka była przez chwil kilka. Odniosła jednak kolejne zwycięstwo nad “córeczką tatusia”.
Jeszcze nie takie klejnoty dostanie od Eryka ;)

Jestem zadowolona, że Wiki majaczy się w tle, a Inga zaczyna walczyć o swoje (już dawno nie miałam okazji pochwalić tej postaci).
+ za Zuzę i rozmowy z mamą.
3,5 bobra z nadzieją na więcej.
Ten sezon naprawdę mi się podoba.