Już dzisiaj kolejna prapremiera, a ja nadal nadganiam zaległości.
Jako, że odcinek pojawi się po 21:00 w Polsacie wszystko znajdziecie poniżej.

Napaliłam się rozmowę Dorotki z Anitą, a wyszło jak wyszło.
Upadek z wysokiego murku był tak naturalny jak perypetie Benny Hilla. Serio? Kobieta przekręca się przez plecy i nagle łapie się rękami?
Najważniejsze, że Hania jeszcze nie wylatuje do USA. A co wydarzy się po rekonwalescencji macochy? To wiedzą jedynie scenarzyści.

Zuza w końcu postanowiła przedstawić jasno sprawę posiadania dziecka.
Bobas jak najbardziej, jednak żadnego ślubu czy wspólnego mieszkania nie będzie. Mam wrażenie, że Jasiek ją odrobinę przestraszył deklaracjami - on krok w przód, ona dwa kroki w tył.
Wszystko opiera się na miłości, a tu takowej nie ma. Za Jerzym poleciała na drugi koniec świata i zmieniła życie. Przyjaciel jest tylko maszynką do poprawy samopoczucia = seksu.
Świetne sceny z Kate i Dagmarem, który nie mógł powstrzymać się od przekazywania radosnych informacji.

Anka zmaga się z szefem, który pod pretekstem pracy zwabia aplikantki do wypasionego domu i poi je alkoholem.
Szykują się kłopoty, bo Strzelecka nie należy do tych, które łapią się na czułe słówka wyperfumowanych przystojniaków.

Patrycja umawia się z nauczycielem, ale jej myśli cały czas błądzą wokół Michała. Mam nadzieję, że niebawem małżeństwo przypomni sobie o dobrych chwilach, a produkcja o cechach charakteru bohatera, którego budowali od kilku lat.
Trzymam kciuki za randkę.

Żałuję, że tak mało jest wątków z salonu - Stempel i jak zwykle uroczy Jerry pojawili się na kilka chwil. Gdzie jest Sebo?
Tak na marginesie chyba całkiem zapomniano o najwierniejszym adoratorze fryzjerki.

Odcinek podobał mi się średnio.
Sytuację tradycyjnie ratują wątki komediowe i świetnie dobrani aktorzy (ale ten upadek…).
2,5 bobra.