Przyjaciółki – „Lepszy szczeniak, niż kundel” – po odcinku 4×10

I po prapremierze.
Recenzja poniżej.

„Razem ze mną kundel bury. Penetruje wszystkie dziury” – uśmiałam się na słowa Anki, nucąc pod nosem piosenkę z bardzo wczesnej młodości 🙂

Jak zwykle udany odcinek. Ale w porównaniu do poprzednich mam kilka zastrzeżeń. Po primo dzisiaj się nie spłakałam, co jest dziwnym, odstępstwem od reguły 😉

Choroba Hani i Paulina, która walczyła o zdrowie dziecka, narażając się ordynatorowi – bardzo przewidywalne. Kiedy usłyszałam, że jest możliwość podania dziewczynce nowoczesnego antybiotyku byłam pewna, że niebawem córeczka Ingi wyzdrowieje, a ona – wdzięczna za uratowanie życia postanowi odejść od Szymona. I tak też się stało.

Podobnie było w wątku Michała i Patrycji. Wiadomość o wizycie w zakładzie Sebo podziałała na Michała w jeden, oczywisty sposób. Zazdrosny, obrażony i wściekły upił się do granic możliwości.
Zdziwiłam się nawet, że w stanie bardzo wskazującym, a raczej upodlenia alkoholowego (wchodził do mieszkania na czworaka) miał na tyle siły aby podróżować przez pół Warszawy w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca do spania 😉
Żałuję, że sceny w barze trwały tak krótko. Ciekawa jestem co słychać u Tadka.

Na duży plus sceny w mieszkaniu Anki, ze wskazaniem na intymność pod prysznicem. Jednak „creme de la creme” były dla mnie miny Pawła. Jakże się cieszę, że bufon widząc szczęśliwą żonę, wyraźnie adorowaną przez młodego przystojniaka zupełnie stracił rezon.
A docinki synków, którzy pokochali Maćka od pierwszego wejrzenia to był miód na moje serce 😉

Zuza i spotkanie z matką – rewelacja.
Stefa wychodzi za mąż, jednak chciała przełożyć uroczystość ze względu na poronienie córki.
Świetnie, że powoli wraca nasza, dobrze znana Pani Prezes, która podejmuje błyskawiczne decyzje i nie znosi słowa sprzeciwu.
Powrót do pracy nijak mnie nie ruszył, a scenki z Katarzyną Zielińską nie zaskakują nawet przez chwilę. Na plus oczywiście Dagmar, którego darzę niesamowitą, recenzencką sympatią 😉 To jedna, z niewielu postaci „trzecioplanowych”, której pojawienie się chociażby na kilka minut w odcinku wywołuje uśmiech.

Za Zuzę i Stefę i miny Pawła – 3 bobry.

Czekam na finał.

15 odpowiedzi do “Przyjaciółki – „Lepszy szczeniak, niż kundel” – po odcinku 4×10”

  1. Ja też myślałam, że Michał wrócił do domu a obudził w gabinecie masażu.
    Mnie odcinek niezwykle wzruszył szczególnie spłakana Inga oraz spotkanie Zuzy z mamą.

  2. Też uważam, że trzy bobry trochę mało. Może wątek Ingi przewidywalny, ale jednak w końcu była żona Szymona nie była irytująca. U Patrycji pojawiła się pustka. Od początku tej serii, to Filip wypełniał życie Michała i Patrycji no i teraz muszą sobie jakoś poradzić. Sceny u Anki i widok zazdrosnego Pawełka no świetne. Zuza i Stefa razem są boskie. Między aktorkami jest chyba jakaś chemia, bo ich sceny razem zawsze się świetnie ogląda. Powoli wraca nasza stara Zuza, która jednak przyznaje, że strata dziecka będzie ją boleć przez całe życie. Ale chce, aby wszyscy wkoło żyli normalnie, a ona z nimi. No i to niewymuszone „mamo” do Stefy, ujmujące. Pojawił się jeszcze nasz kochany Dagmar – sprawozdawca plotek, on jest uroczy.
    Serial prezentuje tak równy poziom, że może czeka się na jakieś woow. Ja jednak cenie sobie niezmiennie jego solidność.

  3. Nie ukrywam ze przyjaciółki mnie w tym sezonie w przeciwieństwie do grona forumowiczów mnie nie zachwycają, ale dzisiejszy odcinek zrobił na mnie duże wrażenie, przez moment nawet przestraszylam się całkiem poważanie o Hanie, Paulina na duży plus,Paweł,Zuza i pijany Michał ach odcinek naprawdę fajny 4 tłuste bobry jak nic, jak nie lepiej!

  4. martucha no co ty mówisz 😉 ja przez połowę sezonu wycieram łzy rękawem 🙂

    Trzy bobry są jak dla mnie w sam raz. Już się nie mogę doczekać finału. Ale czy powtórzy sukces z trzeciego sezonu? Nie wiem i boję się, że niekoniecznie. Trzymam jednak kciuki i czekam niecierpliwie.

    Ksenia 😉

    bit – za to co napisałaś/eś właśnie dałam bobry. Dwa, poprzednie epizody były – moim zdaniem – dużo lepsze, więc w porównaniu z nimi – ocena jest adekwatna.

    bera – jak napiszesz za co dodać to chętnie poczytam 🙂

  5. Adminko mamy inny gust oczym przekonalam się już niejednokrotnie, jak dla mnie w przyjaciółkach nic się nie dzieje, ostatnie odcinki sezonów bomba i następny od początku wcale nienawiazujacy do emocjanujacej końcówki,pół sezonu nawet tego to jedna wielka nuda! owszem poprzedni odcinek tez był niezły i to za sprawą Zuzy choć bardziej widziałam w niej Lenę z ndinz, ten odcinek przypadł bardzo mi do gustu, tez zauważyłam to niewymuszone naturalne i ujmające ” mamo”, zapowiedź intrygująca i to bardzo ale generalnie jak bym miała wystawić ocenę serialowi za całokształt to 2,5 bobra max!

  6. Jasne, że dwa ostanie odcinki były lepsze od tego. Zresztą ostatni dla mnie był niemal na miare finału trzeciej serii. Jednak ja bym dała cztery bobry. Każdej dziewczynie po jedym, a ewentualne braki uzupełnia Dagmar. A jeśli chodzi o finał trudno będzie chyba powtórzyć ubiegły i raczej wszytsko będzie się rozstyrzgać na ślubie Stefy.

  7. Pijany Michał, zazdrosny Paweł i wizyta Zuzy u Stefy i Kazimierza to zdecydowanie najjaśniejsze punkty tego odcinka. No i właśnie za nie… dokładnie 3 bobry 🙂 A plotkujący Dagmar był uroczy 😉

  8. Nie oglądam serialu przez pryzmat jednej postaci. Dwa i pół bobra do trzech to jednak za mało.
    Zuza – jej powrót do pracy i relacje z Dagmarem – nie do podrobienia:D „Przyjaciółki” mają to do siebie, że serwują nam mieszankę smaków słodko- gorzkich. Obok prawie że rodzinnego obiadku u Anki rozgrywał się dramat Ingi.

    Paweł w końcu dostaje cięgi, bo rywal jest młodszy, wysportowany i stał się guru dla bliźniaków. Miałem ubaw, kiedy prężąc się, sprawdzał stan guzików w swoim mundurku, a mięsień piwny jakoś wybyć nie chciał. W dodatku synowie wydali opinię, że tata w porównaniu z Maćkiem prawie nic nie potrafi. Spóźniona lekcja pokory pan Strzeleckiemu jak najbardziej się należy:)

    Pomoc Pauliny przewidziałem, kiedy okazało się, że jest pediatrą. Należało spodziewać się też, że wcześniej czy późnej Szymon stanie się kartą przetargową w rozrachunkach pomiędzy paniami. Oby on sam nie zachował się w tym wszystkim jak przysłowiowe kalesony:)

    Patrycja z Michałem starają się żyć bez Filipa. Mam nadzieję, że w końcu doczekają się własnego. Komu, jak komu, ale Patrycji należy się:)

    Mimo rozgrywającego się dramatu, walki o życie Hani, to najbardziej wzruszające sceny nastąpiły w końcowych minutach, kiedy Zuza nazwała Stefę mamą…

    Przytomnie i rozważnie przedostatniemu (chyba) odcinkowi sezonu przyznaję cztery bobry:)

  9. W tym odcinku było kilka bardzo dobrych i kilka dosyć średnich momentów.
    Na absolutny plus zasługują sceny w domu Anki.A tekst o szczeniaku lepszym od kundla powalił mnie na łopatki 😉 🙂 Okazuje się,że Anka potrafi się zdobyć na ciętą ripostę 🙂
    Zuza miała być na 3-miesięcznym urlopie,ale wróciła chyba sporo wcześniej.Szkoda,że dla pełnej jasności nikt w banku o tym nie wspomniał.Fajnie,że powoli wraca do równowagi,aczkolwiek widać,że jest jej ciężko.Sceny z Dagmarem jak zawsze interesujące 🙂 (jak w realu słyszę zwrot „pani dyrektor” zawsze uśmiecham się i myślę o Dagmarze,tak to do niego przyrosło 😉
    W wątku szpitalnym podobała mi się pani doktor.Była okazja,żeby zobaczyć profesjonalizm i zaangażowanie w jej pracę zawodową.Zwróciłam również uwagę na udaną charakteryzację córki Ingi oraz na dobrą grę dziewczynki.Czasem w takich scenach dzieci wypadają z lekka sztucznie,tutaj ta mała naprawdę dała radę.Natomiast cała otoczka wątku,tak jak wspomniała admin,nieco przewidywalna.Szymon niestety też bezbarwny.
    W wątku Patrycji i Michała trochę dziwne było to,że Michał upił się z zazdrości.Ja myślałam,że on będzie rozpamiętywał utratę Filipa,a tu taki dziwny zwrot.Chyba za szybko skręcono w inny kierunek.

  10. Bghh – nie wiem czy Stefa ostatecznie już wygrała z rakiem, ale w odicnku okstatnim 3 serii odebrała dobre wyniki badań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *