I już po prapremierze.
Dla tych, którzy nie czekają do przyszłego czwartku - kilka słów poniżej.

Dzisiejszy odcinek podobał mi się dużo bardziej od poprzednich - bowiem akcja ruszyła.

Anka rzeczywiście wygoniła męża z domu. Paweł na razie nie skruszał. Za to pożegnaliśmy Zosię.
Do Warszawy przybyła matką dziewczyny, która postanowiła odwiedziła miasto i zabrała latorośl ze sobą.
Okazało się, że kobieta nadużywa alkoholu.
Po nocach upaja się do nieprzytomności.
Zirytowała mnie Anka. Przysłowie, które dzisiaj zacytuję to: “Nie pamięta wół, jak cielęciem był” - bowiem idealnie odnosi się do sytuacji.
Przecież jeszcze kilka sezonów temu to właśnie Strzelecka walczyła z alkoholizmem i  otwierała wino w samotności. I takie durne zdanie: “Jej matka to pijaczka” - wypowiedziane z pogardą… To było idiotyczne.
Ania mogłaby uścisnąć sobie dłoń z mamą Zosi, a raczej zaproponować jej pomoc i wsparcie.
Nie pamięta jak walczyła o dzieci? Jak trudno było przestać, kiedy córka i synowie zamieszkali z ojcem?

Patrycja w układzie z seksem w roli głównej.
Zachowuje się jakby była w amoku, ale może w końcu została zaspokojona w sypialni? ;)

Zuza ma asystentkę - Kopię.
Anetka plagiatuje jej fryzurę i stroje. Zobaczymy co będzie dalej.
Bardzo podobała mi się rozmowa z Dagmarem. Przeszła do rzeczy, po swojemu przeprosiła i przegadała problem.
Lekcja strzelania to strzał w dziesiątkę. Tego jeszcze nasza Pani Prezes nie przeżyła, a jak widać adrenalina pomaga się odstresować.
Podejrzewam, że nowy absztyfikant ukrywa w domu córeczkę bez matczynej opieki. Niebawem poznamy szczegóły i zaliczymy spotkanie Markiewicz z małym dzieckiem.

Inga jest zaopiekowana przez Roberta.
Chłop tradycyjnie zwariował na punkcie kruszynki, a jej matkę traktuje jak dystrybutor pokarmu.
I to się zmieni - sądząc po minie Gruszewskiej.
PS. Czy kobieta, która urodziła kilka dni temu dziecko i karmi może pić sok pomarańczowy bez żadnych komplikacji?
Z tego co wiem, to cytrusy są wprowadzane do diety po kilku miesiącach. Ale produkt placement rządzi się swoimi prawami ;)

Na deser Dorotka, która z kilku zdań lubego odczytała zdradę.

W końcu było śmiesznie i ciekawie.
Za 9 odsłonę dam 3,5 bobra.