Nadrabiam prapremiery, więc powolutku będą pojawiać się recenzje.
Na początek Przyjaciółki.

Smutny odcinek. Świetny i bardzo dobrze zagrany odcinek.
Już nie pamiętam kiedy serial sprawił, że się wzruszyłam.

Jeśli to co podają portale plotkarskie jest prawdą (chodzi o powody odejścia Rogacewicza z produkcji) to Joanna Liszowska jest naprawdę genialną aktorką ;)

Młoda wdowa żegnała się z ukochanym.

Wycinki z życia były idealnym podsumowaniem. Rycerz na białym koniu, hawajski ślub, narodziny Mikusia…
W ostatnich sezonach bywało różnie, ale tego co wydarzyło się pod koniec odcinka nikt się nie spodziewał.
Do tego dojdziemy, ale uprzedzam - zadowolona nie jestem ;)

Kiedy Elżbieta szalała z cierpienia (świetna Pani Jarosik) Patrycja organizowała uroczystość. Nie dziwię się jej. Zadania, które musiała wykonać sprawiły, że mogła chociaż na chwilę oddalić od siebie ból.

Przyszedł też czas na chwilę refleksji i spazmatycznego pożegnania.

Wszystko było idealnie wyważone, a reszta wątków rozsądnie się zatrzymała.

Anka zorganizowała Mikołajowi rozrywkę, a Paweł stanął na wysokości zadania. Inga cierpiała na łączach komunikacyjnych, a Zuza - jak to ona - bez pardonu przechodziła do konkretów.
Dorotka odrobinę irytowała. Jednak z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żeby ta bohaterka nagle zmieniła swój kłopotliwy charakter.

Było naprawdę dobrze. Czekałam tylko na zapowiadany moment, w którym mielibyśmy się dowiedzieć o zdradzie zmarłego.
Trzasło.
Przed stypą Edyta wyznała zszokowanym żałobnikom o planowanym ślubie i wielkiej miłości, jaka ją połączyła z Michałem.

Serio? Ciekawa jestem co pokażą kolejne odcinki.
Scenarzyści pojechali po bandzie. Ale trudno im się dziwić - gdyby Patrycja pochowała człowieka bez skazy, przez kolejne sezony nie mogliby jej doklejać nowych znajomości.
Żałoba po mężu, który planował rozwód i od lat wyznawał uczucia koleżance z pracy pozwoli rozwinąć skrzydła i skrócić czas rozpaczy.
Tylko dlaczego zrobili to akurat Michałowi?

Czy naprawdę nikt w ekipie nie ma już pomysłów na wątek bez kochanki?
Paweł, Andrzej, Szymon…
I teraz mamy deser.
Ciekawe co na ten temat ma do powiedzenia Rogacewicz. Ja byłabym zła, gdyby po tylu latach grania pozytywnej postaci, po spektakularnym uśmierceniu zrobili ze mnie łajzę bez honoru ;)

Odcinek na wysokim poziomie. Na razie - wraz z bohaterkami przeżywam szok.
4 bobry.