Tradycyjnie kilka słów poniżej, aby nie psuć przyjemności tym, którzy czekają do czwartku.
Tak to już jest, jak nie zrobię recenzji po odcinku, to później nie mam czasu na nadrabianie zaległości ;)
Przejdźmy do konkretów.

Będzie sporo plusów.
Zdecydowanie nowy znajomy Ingi to bardzo ciekawa postać. Ekspresowa randka z odbieraniem telefonu i opowieściami o quadzie na komunię siostrzeńców, zamawianie kawki i zaproszenie na imprezę do Londynu.
Uśmiałam się, a to podczas oglądania Przyjaciółek zdarza się coraz rzadziej ;)

Dagmar zachwycony Kate, z perspektywą pozowania nago - również mnie rozbawił.

Mina Anki po dowiedzeniu się, że będzie seksualnie edukować córeczki nowego znajomego z posiadania błony dziewiczej i innych, intymnych sfer życia - bezcenna.

Na deser tradycyjnie Dorotka botoks i oświadczyny. W końcu “starzejąca” się kobieta otrzymała wyczekany pierścionek od oblubieńca.
Czekam na kolejne perypetie związane z planowanym ślubem.

Wątek Patrycji, a przede wszystkim wzruszenie podczas oglądania filmiku z Mikołajem nadal na plus. Cieszę się, że dziewczyny postanowiły zrobić skromne pępkowe dla Michała.

Nie rozumiem powodu dla którego Zuza rozstała się z Jerzym.
Nigdy nie sądziłam, że akurat Pani Prezes postawi ukochanego pod ścianą w sprawie posiadania potomstwa.
Ewidentnie widać, że scenarzyści ugięli się pod presją fanów, którzy żądali powrotu Wojtka.
Tyle zabiegów o Gintera, oświadczyny, wyjazd do Kanady, aby porzucić chłopa bo nie czuje się spełniona bez dziecka.
Kiedy Zuzie zależało na dzieciach?
Wszystko rozwiązało się ekspresowo Jerzy wraca sam do Kanady, a Zuza niebawem spotka się ponownie z eks i powrócą uczucia.

Inga jeszcze odrobinę płacze za Szymonem, na dodatek opuszcza ją tatuś.
Irytują mnie córeczki Leszka, których zadaniem jest połączenie papy z panią od babeczek.

Ogólnie odcinek podobał mi się o wiele bardziej niż początek sezonu.
Za całość 3 bobry.