Przyjaciółki „Nie! To nie będzie smutne pożegnanie!” – po odcinku 4×09

Po prapremierze czas na słów kilka.
Przyjaciółki nadal trzymają poziom – mam nadzieję, że to nie będzie dla Was zbyt duży Spoiler 😉
Tak jak pisałam tydzień temu. Nadal uważam, że Przyjaciółki są najlepszym, obecnie emitowanym serialem obyczajowym w Polsce.

Są na to dowody 😉

Dowód nr 1.

Zuza
Kobieta miała na urlopie odpocząć od korporacji, kredytów i innych spraw, które w skrócie nazywamy „papierkową robotą”.
Po stracie dziecka zaszyła się w domu, które prowadzi młoda dziedziczka gospodarstwa agroturystycznego.
I Zuza – co leży jak najbardziej w jej naturze, po telefonicznym pożegnaniu z Wojtkiem wbiła się w wir pracy – ustalając biznesplany, starając się o dotacje unijne itp.
Wszystko po to, aby z zastanej rudery stworzyć dobrze prosperujące przedsiębiorstwo. Uwielbiam jej sceny z końmi, bardzo podobają mi się wszelkie, „rehabilitacyjne” rozmowy z właścicielką, jednak ostatnia  w której, w końcu zdecydowała się wypłakać cały ból przyjaciółkom – jest moją ulubioną.

Dowód nr 2Anka i Inga jako partnerki biznesowe.
Owszem, prywatnie w życiu obu bohaterek panuje swoistego rodzaju sielanka, zakłócana przez pojedyncze przypadki. U Anki – córka Julka nie mogła zrewidować faktu, że jej stateczna matka, która dotychczas spełniała się w pieczeniu naleśników i tarciu ziemniaków na placki ma adoratora. I to nie byle jakiego! Przystojniak Maciek prowadzi zajęcia z jogi, jest sporo młodszy i wygląda… bardzo apetycznie. Świetna scena z podarunkiem – zmywalnym tatuażem.
U Ingi również bez zmian. Szymon zabrał ją na romantyczną wyprawę łodzią i podarował pudełko Rafaello 😉 Nie mogłam się oprzeć 😉
Nad idealnym związkiem nadal pojawia się cień w postaci byłej żony.

Dowód nr 3.
Najważniejszy punkt odcinka – Filip został oddany pod opiekę matki.
Gula w gardle, podczas rozmowy Patrycji z dzieciakiem. A łzy zaczęły płynąć, kiedy Michał, dopingujący synka dowiedział się, że niebawem go stracą. Męskie łzy robią na mnie wrażenie – nawet te nieuważnie obcierane rękawem…
Patrycja na dobre pożegnała swojego „podopiecznego” przewożąc go do biologicznej mamy skuterkiem.
Chwała scenarzystom za teściową – Elę, która złagodziła widzom ciężar rozstania przez swoje komentarze, zawodzenia i drożdżówkę.

Mimo wszystko to było nie tylko trudne dla Patrycji, Michała czy teściowej. Ta scena była również bardzo trudna dla widzów, którzy podczas czwartego sezonu zdążyli przyzwyczaić się do dzieciaka.
Mam nadzieję, że z biologiczną mamą będzie mu dobrze.

Dzisiaj było mało śmiechu, dużo wzruszeń.
Ta ilość łez wystarczyłaby na pokrycie kilku innych, słabszych seriali konkurencyjnych stacji.
Przyjaciółki są najlepsze w tym sezonie i chwała im za to!

4 bobry.
Ale za to pełne i tłuste 🙂

18 odpowiedzi do “Przyjaciółki „Nie! To nie będzie smutne pożegnanie!” – po odcinku 4×09”

  1. Żal mi Wojtka, ale zdaję sobie sprawę, że niebawem znowu go zobaczymy. Nie rozumiem jego obiekcji – poznał wszelkie wady Zuzki i nagle przestało mu się podobać, że nie opłakują śmierci dziecka wspólnie. Przecież jego ukochana jest ostatnią osobą pod słońcem, która chciałaby wypłakiwać stratę w domowych pieleszach…

  2. Zdecydowanie najbardziej wzruszający odcinek jakiegokolwiek polskiego serialu jaki oglądałam. Chyba w życiu nie płakałam podczas naszego ojczystego serialu. Przyjaciolki miażdżą konkurencję i chwała im za to. Anita Sokołowska jest fenomenalna. Napisała bym coś więcej ale dalej ocieram łzy.

  3. Ja myślę, że poza Anitą Sokołowską najwyższy czas docenić również Joannę Liszowską.
    Mimo wielu kontrowersji również spisuje się znakomicie

  4. Ja doceniam ją w odcinkach TTBZ, w każdym odcinku jest jedną z najlepiej przygotowanych osób i głosowo i w charakteryzacji.Czasem nie rozumiem dlaczego dostaje mniej punktów niż zasłużyła.

    Odcinek Przyjaciółek nie zwykle wzruszający. To był odcinek Zuzy, Michała, Patrycji, Elżbiety i Filipa.
    Ja również dodam,że bardzo mi się podobały sceny jak Zuza przytula konia oraz jak Patrycja i Elżbieta się przytuliły. Po raz pierwszy matka Michała pokazała,że jest ciepłą i miłą osobą mimo swoich wad, po prostu chce mieć wnuka i przeżywa stratę tak jak oni (choć nie biologiczny, a takiego pragnie)

  5. Zdecydowanie odcinek należał do Zuzy i Patrycji, której to kreację należy docenić. Podobnie jak i Andżeliki, bo nikt tu jej jeszcze nie pochwalił. Sceny na mostku i na łódce – chociaż hybryda reklamy i harlequina, tym razem nie raziły. Aha, Inga chyba jest w ciąży. Anka kwitnie i młodnieje, z czym powoli godzi się Julka.

    Tym razem efektów specjalnych nie było, więc idąc w ślad za Adminką, przyznaję cztery dorodne bobry. Z powodzeniem mogące wystąpić w bobrzym sumo;)

  6. A mi się bardzo podobają te sceny z Ingą i Szymonem, ponieważ w tym natłoku smutnych i poważnych spraw są takie radosne i pokazują, że życie to też miłość.

  7. Adminko,

    wywnioskowałem z jej reakcji, kiedy wsiadała na łódkę. A poza tym parę odcinków temu dziewczyny niby żartem zapytały Ingę o ciążę. Z matematycznej logiki scenariusza, teraz kiedy Zuza poroniła…;)

  8. Nie wiem zdzisiek czy tobie chodziło o postać Andżeliki czy o rewelacyjną , moim zdaniem, grę aktorki, której nazwiska niestety nie znam 🙁
    Bo te dwie rzeczy razem połączone dają doskonały efekt. Andżelika jest tak prawdziwa, że czasami mam wrażenie, że to nie postać fikcyjna, a realna, zagubiona dziewczyna o dobrym sercu.
    Powtarzam za Cataliną Zdecydowanie najbardziej wzruszający odcinek jakiegokolwiek polskiego serialu …

    5 bobrów .

  9. Ja właśnie sobie dzisiaj uświadomiłam, że to ona, kojarzę ją głównie z tego, że jest partnerką Marcina Bosaka 😛

  10. Ten odcinek naładowany jest takim ładunkiem emocjonalnym, że gdyby miał jeszcze w sobie znak zapytania spokojnie mógłby być finałem sezonu.
    Oprócz rewelacyjnej Anity Sokołowskiej świetnej Liszowskiej i Moniki Pikuły, doceniłam bym jeszcze małego, który gra Filipa. Gra chłopak na medal.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *