Po prapremierze czas na słów kilka.
Przyjaciółki nadal trzymają poziom - mam nadzieję, że to nie będzie dla Was zbyt duży Spoiler ;)
Tak jak pisałam tydzień temu. Nadal uważam, że Przyjaciółki są najlepszym, obecnie emitowanym serialem obyczajowym w Polsce.

Są na to dowody ;)

Dowód nr 1.

Zuza
Kobieta miała na urlopie odpocząć od korporacji, kredytów i innych spraw, które w skrócie nazywamy “papierkową robotą”.
Po stracie dziecka zaszyła się w domu, które prowadzi młoda dziedziczka gospodarstwa agroturystycznego.
I Zuza - co leży jak najbardziej w jej naturze, po telefonicznym pożegnaniu z Wojtkiem wbiła się w wir pracy - ustalając biznesplany, starając się o dotacje unijne itp.
Wszystko po to, aby z zastanej rudery stworzyć dobrze prosperujące przedsiębiorstwo. Uwielbiam jej sceny z końmi, bardzo podobają mi się wszelkie, “rehabilitacyjne” rozmowy z właścicielką, jednak ostatnia  w której, w końcu zdecydowała się wypłakać cały ból przyjaciółkom - jest moją ulubioną.

Dowód nr 2 - Anka i Inga jako partnerki biznesowe.
Owszem, prywatnie w życiu obu bohaterek panuje swoistego rodzaju sielanka, zakłócana przez pojedyncze przypadki. U Anki - córka Julka nie mogła zrewidować faktu, że jej stateczna matka, która dotychczas spełniała się w pieczeniu naleśników i tarciu ziemniaków na placki ma adoratora. I to nie byle jakiego! Przystojniak Maciek prowadzi zajęcia z jogi, jest sporo młodszy i wygląda… bardzo apetycznie. Świetna scena z podarunkiem - zmywalnym tatuażem.
U Ingi również bez zmian. Szymon zabrał ją na romantyczną wyprawę łodzią i podarował pudełko Rafaello ;) Nie mogłam się oprzeć ;)
Nad idealnym związkiem nadal pojawia się cień w postaci byłej żony.

Dowód nr 3.
Najważniejszy punkt odcinka - Filip został oddany pod opiekę matki.
Gula w gardle, podczas rozmowy Patrycji z dzieciakiem. A łzy zaczęły płynąć, kiedy Michał, dopingujący synka dowiedział się, że niebawem go stracą. Męskie łzy robią na mnie wrażenie - nawet te nieuważnie obcierane rękawem…
Patrycja na dobre pożegnała swojego “podopiecznego” przewożąc go do biologicznej mamy skuterkiem.
Chwała scenarzystom za teściową - Elę, która złagodziła widzom ciężar rozstania przez swoje komentarze, zawodzenia i drożdżówkę.

Mimo wszystko to było nie tylko trudne dla Patrycji, Michała czy teściowej. Ta scena była również bardzo trudna dla widzów, którzy podczas czwartego sezonu zdążyli przyzwyczaić się do dzieciaka.
Mam nadzieję, że z biologiczną mamą będzie mu dobrze.

Dzisiaj było mało śmiechu, dużo wzruszeń.
Ta ilość łez wystarczyłaby na pokrycie kilku innych, słabszych seriali konkurencyjnych stacji.
Przyjaciółki są najlepsze w tym sezonie i chwała im za to!

4 bobry.
Ale za to pełne i tłuste :)