Kilka słów po prapremierze jak zwykle “pod kreską” ;)

Zuza doleciała do Nowego Jorku, aby wspierać Ingę.
Cel jest jednak zupełnie inny - Jerzy jest w udanym związku, a naszą Panią Prezes to zdecydowanie irytuje i zachowuje się jak rozkapryszona dziewczynka.
Agata się wściekła i trudno jej się dziwić. Nie dość, że nie miała pojęcia o spotkaniu z byłą ukochanego, to jeszcze została obrażona.
Czekam na rozwój wypadków.

Dorotka wkurzyła się na męża i zawiązała pakt. Dziewczyny spotkały się w domu Anki tylko po to, aby zamówić jedzenie ze znanym logo.
Ćwiczenia były miłą odskocznią, ale wiele do fabuły nie wniosły.

Patrycja powoli godzi się z utratą męża i salonu, jednak teściowa nie popuszcza.
Anka nawaliła w pracy i przez jej błąd Kancelaria może stracić najważniejszego klienta. Zupełnie tego nie kupuję. Tak ważną sprawę powierzyć stażystce? Niedoświadczona pracownica ma dopilnować fuzji i nikt jej nie sprawdza?
Paweł zachował się przyzwoicie, ale cała sprawa wydała mi się mocno naciągana.

Czy będzie ślub? Po pojawieniu się dorosłej córki na razie wykluczam taką opcję.
U Strzeleckich szykuje się natomiast rozwód. Rozpieszczona Julka usłyszała kilka słów prawdy od weterynarza, jednak spłynęło to po niej jak po kaczce ;)

Całość taka sobie.
Gdyby nie ostatnie sekundy to odcinek zaliczyłabym do typowych “zapychaczy”.

Za entuzjazm Dorotki, kilka sekund z Jerrym (ta postać powinna dostać własny serial ;) i prawdy życiowe Marii - 2 bobry.