Prapremiera, więc idziemy poniżej.
Osoby, które czekają do przyszłego czwartku zapraszam za kilka dni :)

Przyjaciółki z numerem 5 sprawiły, że ziewałam. Pora była późna, poszłam spać, a dzisiaj nadrobiłam.
Wrażenie zmarnowanego czasu i znużenie pozostały.
Bo co ważnego się wydarzyło?

Anka dowiedziała się, że jej małoletni synek popala papierosy za szkołą, a Strzelecki po raz kolejny zawiódł. Dobrze chociaż, że nie skłamał w sprawie spotkań z klientką.

Patrycja umówiła się na randkę z Michałem, który  próbował się tłumaczyć. Wyszło tak, że fryzjerka wyszła. (Z tego co pamiętam to Michał zamawiał szampana - jakim cudem przyjechał po mamę?).

Inga przeżyła kłótnię o nowy rowerek dla Hani, po czym poszła na zakupy wspierana przez roztropną Dorotkę.
Pomijając fakt, że wydanie kilku tysięcy złotych na pojazd dla małej dziewczynki jest głupotą -  nie zdziwił Was fakt, że Robert jest ewidentnie spłukany? Bankier posiadający kilka kart kredytowych na żadnej z nich nie ma pięciu tysięcy?

Dagmar schował telefon, a Zuza postanowiła przeboleć rozstanie z Jaśkiem sadząc kwiaty.
Na końcu wesołe opryski wodą z węża ogrodowego. Czyste szaleństwo ;)

Przeciętnie do bólu.
Akcji zero, wątków humorystycznych jak na lekarstwo - od taki sobie zapychacz.
1,99 bobra za Dagmara i starania teściowej.