Nie mogłam się powstrzymać i zerknęłam w prapremierze ;)
Co wydarzyło się po powrocie Przyjaciółek?

Zacznę od najlepszych momentów.
Spektakularna przemiana Pawła. Zdradziecki adwokacina stał się czułym mężem i jeszcze lepszym kochankiem (na plus mina po wyznaniu Anki).
Do końca nie jestem w stanie mu zaufać…
Ziemniaki, odwożenie do pracy, przyzwolenie na czytanie smsów to dużo. Zdaję sobie sprawę, że Anka jest wielką fanką nowej odsłony męża - ale ja na jej miejscu nie zdecydowałbym się na czwarte dziecko. To jednak despota, który w poprzednim sezonie kilkakrotnie pokazał widowni, że zmiana jest tylko powierzchowna.
Ale pożyjemy, zobaczymy ;)

Dorotka w ciąży jeszcze nie rozwinęła skrzydeł. Na razie wiemy, że tyje i w związku z tym przekłada ślub kościelny. Jednak chłopa trzeba zaklepać i obrączkę przed narodzinami pociechy mieć należy. Jak mus to mus :)

Najlepszy zdecydowanie był krótki, acz treściwy wątek Dagmara.
Asystent tradycyjnie rozpromienił się na widok Pani Prezes, a później przypomniał sobie, że są “kolegami z pracy”. Poklepywanie i zaproszenie na kawkę - urocze. A przede wszystkim bardzo śmieszne.
A co słychać u głównych bohaterek?
Fani nie polubili wątku Jerzego, więc postać Gintera na dobre pożegnała się z produkcją. Wiemy również, że Wojtek nie wróci do życia Zuzy - ale nad tym marnotrawstwem już ubolewaliśmy.
Niebawem pojawi się Jan. Jestem ciekawa czy tym razem to będzie strzał w dziesiątkę.

Patrycja wraca do pracy i wyczekuje na przyjazd Michała.
Była romantyczna kolacja na Skype i odsłona nowej fryzury. Niebawem pojawi się niańka w osobie Kate.

Jak zwykle najsłabszym ogniwem jest Inga, która akurat w siódmym sezonie postawiła sobie za punkt honoru posiadanie współlokatora i narzeczonego w jednej osobie.
Szkoda tylko, że Robert zamiast wymarzonego pierścionka przyniósł jej czerwone majtki z lotniska ;)
Przez kolejne odcinki będziemy świadkami “polowania na męża”.
Ale może to i lepiej? Ileż można męczyć się z zapłakaną Sochą?

Przyjaciółki wróciły. Na razie jest przeciętnie, ale już za kilka tygodni sytuacja powinna się rozwinąć.
Za Dagmara (mój osobisty pupil), Dorotkę i Pawła - 3 bobry.
Na dobry początek :)