Tradycyjnie po odcinku prapremierowym kilka słów poniżej.
Spoilery :)

Dawno, dawno temu zdzisiek przeprowadził analizę poprzednich serii Przyjaciółek, stwierdzając, że po początkowych zachwytach w połowie sezonu zaczną się narzekania na spadek formy. I cóż powiedzieć… Miał chłop rację.

Miałam wrażenie, że oglądam długi blok reklamowy, w którym co jakiś czas pojawiają się przerwy na kilka zdań wypowiedzianych przez bohaterów.
Gazetka z Ikei, Cola do śniadania, wizyta w Ikea, posiłek dziewczyn w sklepie, a na deser czekoladki Rafaello od Leszka, który pojawił się w epizodzie tylko po to, aby przekazać słodki podarunek. Przepraszam bardzo - dodał też przepis kucharski od mamusi na bułkę tartą i masełko.

Oczywiście był rozpaczliwy telefon w finale - i to jest najmocniejszy punkt odcinka.
Nawet Dorotka nie pomogła. Szkoda, że wątek spotkania dwóch narzeczonych został tak koncertowo spaprany. Dagmar również nie śmieszył, a potencjał w pisaniu wierszyków dla dziewicy był - wystarczyło kochani scenarzyści wymyślić jakąś zgrabną rymowankę, która rozbawiłaby widzów.

Patrycja pojawiła się w przelocie ciesząc się, że teściowie zostali pogodzeni. Pomógł seks w kuchni. Dziwię, się, że Ela tak szybko wpuściła Zbysia do swojego rozkładanego łoża. Wszak dopiero co zdradził ją z sąsiadką.
Zuza sama nie wie czego chce. Nie jest pewna, czy przyjąć propozycję pracy koordynatora, oszukuje Jerzego, spotyka się z Wojtkiem. Miszmasz.
Inga tradycyjnie miota się bez ładu i składu. Z jednej strony Robert jej się podoba, cieszy się, że dobrze dogaduje się z Hanią, z drugiej - nie chce mieć z mężczyzną dziecka i jest zła, że entuzjastycznie zareagował na wiadomość o ciąży. Ale ja od dawna nie rozumiem tej bohaterki. Dobrze, że dzisiaj przynajmniej nie płakała ;)

Anka kupowała biurko i smażyła.
Natomiast bardzo podoba mi się przemiana Pawła. Oczywiście były mężuś odrobinę się zgrywa, ale każda scena z jego udziałem była przynajmniej “jakaś”. Na duży plus fakt, że nie dał się wciągnąć w intrygę koleżanek eks-żonki i nawet nie spojrzał w stronę sprzątaczki. A precyzując - spojrzał i stwierdził, że dziewczyna ubiera się zbyt wyzywająco. Brawo.
Nie zrozumiałam dlaczego adwokat przeszkadzał Ukraince w umyciu podłogi na dole? Przecież siedział w swoim pokoju, a drzwi były zamknięte.

Reasumując - niestety nic ciekawego się nie wydarzyło.
A za nachalną reklamę odejmuję bobry.
Ogólnie za Pawła i wypadek - 1,5 zwierzaka.