Przyjaciółki „Przyjaźń?” – po odcinku 9

Poza zakrzywianiem czasoprzestrzeni, scenarzystów Przyjaciółek naszło na manipulacje w topografii.
Przejechanie w Warszawie z punktu A do B zajmuje około 10-15 minut?
Od salonu fryzjerskiego na przedmieściach, do Szpitala onkologicznego chociażby.
Reszta poniżej z uwagi na prapremierę.

Jeden z najmocniejszych odcinków w tym sezonie i jeden z lepszych w historii Przyjaciółek (pamiętacie jak Zuza uciekła po stracie dziecka?)

Nie dam pięciu bobrów z uwagi na postać Wiki, która niepotrzebnie zajmuje czas i miejsce. Powinniśmy ją pożegnać ostatnio. Tak jak matkę Anki, czy inne „dziwy” jedenastej odsłony.
Nie rozwiodła się i kłamie. Dodatkowo skakała ciążowym brzuchem na maskę samochodu i nikt tego nawet specjalnie nie skomentował.

Już rozumiem dylematy Patrycji. Tadzik jest dobrym facetem, przyjacielem, ale w łóżku nie było iskier.
Czytajmy: słaby seks. Po prostu.
Świetnie, że zjawiła się Ela (tęskniłam), chociaż niewiele zdziałała, a podchody z kawałami były słabiutkie.
Wrócił Wiktor, z którym fryzjerka zaspakajała się w bramach. Nie ma się co dziwić, że oczy rozbłysły na widok męża, a źrenice powiększyły się na wizję luksusowego domku w Hiszpanii.

Dorotka również przeszła do poważnych deklaracji. Niebawem będzie zmuszona podpisać coś na kształt intercyzy. I wierzę, że to zrobi.
Eryk doceni jej wyrzeczenia.

Inga chciała złożyć donos na Roberta.
Bowiem to właśnie tak działa moi Kochani. W swoim oku belki nie widać.
Wynajmuje mieszkanie, dostaje pieniądze na lewo, a sam straszy kobiecinę, która skulona wycina skórki i robi pazury. Ostatnio czytałam jakiś komentarz, w którym „wzorowy Polak” radził się jak najlepiej napisać doniesienie na babcię, która handluje pietruszką, a nie ma kasy fiskalnej.
Zdarza się.

Najmocniejsza jak zwykle jest Zuza. Jej wątek uderza nas mocno i sprawia, że płaczemy.
Kupowanie chleba, Jasiek – bojący się o mijające minuty, pokątnie roniący łzy.
Jakie to było mocne.
I chemioterapia. Wymęczona Pani Prezes, nadal nie chciała pokazać się narzeczonemu w wersji „rzygam, trzęsę się, jestem załamana”…
Jak to dobrze, że trafiła na idealnego człowieka, z którym będzie jej łatwiej.

Julka jest idiotką. Może o tym za tydzień?
Roztarłam tusz.
4 bobry.

3 odpowiedzi do “Przyjaciółki „Przyjaźń?” – po odcinku 9”

  1. Nie jestem w stanie kibicować Zuzce po tym co się z nią stało na przestrzeni paru sezonów. Babka z jajami stała się psem ogrodnika, zazdrosną a to o Jerzego a to o Janka. Janka, którego nie kochała, ale chciała wykorzystać do posiadania dziecka. Później bała się powiedzieć, że Grześ może być dzieckiem Marka. Następnie nagła big love do Janka, drugi syn no i choroba. Dla mnie to nieszczera bohaterka, niby dorosła, ale zachowująca się jak nastolatka (ucieczki od prawdy i konsekwencji swoich czynów). Mimo to wszystko uszło jej na sucho, bo ma i Janka, którego kiedyś traktowała tragicznie i te dzieci. Szok. Patrycja i Inga bez komentarza, a Ania użera się z córką idiotką jak co sezon. A kolejna transza w drodze, nie wiadomo po co.

  2. dim masz prawo. Ja oceniam tylko to co widzę i obecny sezon (jej wątek) bardzo mi się podoba.
    Głupotki poprzednich odcinków opisywałam na bieżąco 😉

    A to, że każda kobieta musi mieć w Polsce dziecko to norma. Porównywałam onegdaj Przyjaciółki do Sexu w wielkim mieście. Tam była konsekwencja w budowanych postaciach.

  3. Zmieniając temat… Poszukuje sukienki, która miała na sobie Dorotka jak była z dziewczynami w operze:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *