Przyjaciółki „Robicie ze mnie kretynkę?” – po odcinku 7

Świeżutko po prapremierze, więc kilka słów poniżej 😉

Inga jest w ciąży. Informacja o odmiennym stanie wpłynęła na jej życie, a przede wszystkim na mózg.
Mieszkanie w centrum Warszawy to za mało. Przecież bobas potrzebuje domku na wsi. Już, teraz zaraz!
W końcu jest powód do ponaglania Wioli. Siostra będzie musiała oddać pieniądze w trybie pilnym.

Wszystko idealnie zgrało się w czasie. Robert jest szczęśliwy, a Hania nie chce wyjeżdżać do USA.

Nie trapi mnie fakt, że Zuza miała dowiedzieć się o odmiennym stanie jako ostatnia. Bardziej wkurzyła mnie sytuacja, w której ojciec dziecka dowiedział się po Ance, Patrycji i pomocy fryzjerskiej.
Mogła umieścić zdjęcie obsiusianego patyka na facebooku 😉

Patrycja pokazała talent wokalny czym skutecznie rozpaliła adoratora.
Ja nadal wierzę, że Michał ma jeszcze szanse i nie do końca ufam nauczycielowi.

Zuza poczuła się pominięta. W zasadzie jej się nie dziwię. Z drugiej strony nie obwiniam grupy przyjaciółek. Chciały się spotkać i ogłosić nowinę – Pani Prezes była zajęta. Martwiły się o jej samopoczucie i nie chciały zranić uczuć. Temat jest delikatny.
Janek jest wspaniałym przyjacielem. Rajd po ulicach zabytkowym samochodem typu cabrio to marzenie niejednej dziewczyny. Miłości z tego niestety nie będzie.
Na tapecie pojawia się Jerzy. Mimo zapewnień widać, że Zuza jeszcze nie do końca wyleczyła się z uczuć. Jestem bardzo ciekawa ich spotkania.

Anka będzie walczyć z Pawłem na sali sądowej. Oczywiście Strzelecki poczuje się oszukany i już dzisiaj mogę się założyć, że urażone męskie ego wepchnie go w ramiona ponętnej klientki.

I na to czekałam. Dorotka w końcu się rozkręciła 🙂
Wybór niani – rewelacyjny pomysł na wątek. Na początku odpadły Panie zbyt zwyczajne. Atrakcyjne nie zostały nawet wpuszczone do mieszkania. Niania dla wykształciuchów pozwoliła sobie skrytykować metody wychowawcze, więc została pożegnana bez żalu.
Ostatecznie zatrudniona została kobieta, która niekoniecznie zna się na psychologii niemowląt, nie zna hiszpańskiego, czy angielskiego, ale uwiodła Panią domu pierogami i stwierdzeniem, że „Mamusia musi o siebie zadbać”. Biedna Dorotka nie spodziewała się, że wraz z dobrotliwą opiekunką wpuszcza pod dach zgrabną pomocnicę 🙂
Świetne scenki w salonie i propozycja pracy dla Stempla. Tradycyjnie Patrycja odebrała telefon nad głową klientki 🙂

Odcinek zaliczam do bardzo udanych.
Za Dorotkę i casting, za głos Liszy, za Janka i salon fryzjerski – 3,5 bobra.

Jedna odpowiedź do “Przyjaciółki „Robicie ze mnie kretynkę?” – po odcinku 7”

  1. Odcinek był dość dobry, a więc na 4 futrzaki:)

    Najbardziej rozbawiła mnie sytuacja z córką opiekunki. Niby spolegliwa Pani od pierogów, a przechytrzyła szczwaną i wygodnicką Dorotkę…

    Nadal uważam, że dyrektorek renomowanego liceum pasuje do Patrycji jak kwiatek do kożucha…

    Mam nadzieję, że widzowie zniosą ciążowe fochy Ingi, a dom z ogrodem to było tylko preludium;) Robert w końcu próbował postawić się Violi, która Matką Teresą bynajmniej nie jest. Wypominanie pięciu, dziesięciu złotych osieroconemu braciszkowi ostatecznie zburzyło mit dobrodusznej siostrzyczki. A już noszenie się z zamiarem pożyczenia kolejnej wysokiej sumy w obecnej sytuacji Roberta jest pełną dyskwalifikacją. Wyszło na to, że Inga przysposobiła ojca dziecka swego prawie w skarpetkach…

    Zuza i jej oburzenie z powodu ciąży Ingi niby na miejscu. Jednak inteligentna Pani Dyrektor w końcu też powinna docenić troskę przyjaciółek o nią. Jaśka zwyczajnie szkoda na tak przedmiotowe traktowanie. Na nic miejsce w szafie Markiewicz i podział domowych obowiązków. Pan Inżynier został obsadzony przez Panią Dyrektor w roli dawcy materiału genetycznego i chyba tylko tyle…

    Profesorek pracodawca Anki to łażące kuriozum. Jak widać, używa prawa dla osiągnięcia korzyści materialnych. Pewnie okaże się, że zatrudnijąc Ankę od początku wiedział, czyją jest żoną. Nie zdziwię się, jeśli będzie się chciał odegrać na Pawle za sprawy z przeszłości…

    Na koniec mega irytująca klientka Pawła. Czy naprawdę ludzie są aż tak naiwni jak nasz „ulubiony” prawnik?:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *