Prapremiera za nami.
Kilka słów poniżej.


Szkalowania Michała ciąg dalszy.
Ewidentnie scenarzyści nie lubią Rogacewicza ;)
Powtórzę się i po raz kolejny wytknę nielogiczność - przed rozwodem mąż Patrycji spotykał się z zupełnie inną kobietą!
Ta Edyta jest tak wciągnięta na siłę, że aż boli.

Patrycja po okresie żałoby weszła w czas złości.
Mam nadzieję, że teściowa nie popuści i odzyska pieniądze - wszak to jej “krwawica”.

Kolejny epizod, w którym Zuza nie szuka pracy i w zasadzie w nosie ma karierę zawodową. Rozumiem, że ma sporo odłożone na koncie, ale przy takim trybie życia - zakupy, wycieczki, bilety lotnicze szybko pozbędzie się zaskórniaków.
Nowy plan to USA. Niby wyjazd do Ingi, a tak naprawdę chce zobaczyć się z Jerzym.
Szkoda mi Agaty, która planuje przyszłość i dość poważnie podchodzi do nowego związku - w starciu z Panią Prezes nie ma żadnych szans.

Kate zdradziła Dagmara, bo chciała poczuć “seksualną chemię”. Gdyby to zrobił nasz ulubiony okularnik z pewnością wylalibyśmy na niego wiadro pomyj.
Nie wiem czy nadal chcę kibicować temu związkowi.

Paweł po spotkaniu z Patrycją zrozumiał jaką cudowną osobą jest Anka. Nie wiem ile z Nas wybaczyłoby mężowi “naście” zdrad z przeróżnymi partnerkami.
Córcia się zbuntowała! Nudzi się w małżeństwie z weterynarzem. Mimo wcześniejszych ustaleń o dokładaniu się do domowego budżetu mam wrażenie, że Julka nadal jest trzymana pod kloszem.
Partner zły, studia nietrafione (Nie zauważyłam jej ostatnio w salonie fryzjerskim).
Taki truteń bez ambicji ;)

U Ingi nic ciekawego, a Dorotka po raz kolejny będzie mogła tytułować się mianem “Prezesowej”.

Za Pawła, podejście Patrycji do niesprawiedliwej teściowej (oburzyłam się na wyrzuty, jednak serce matki ma swoje prawa) i Agatę.
Odcinek bez szaleństw - 2,5 bobra.