Przyjaciółki – „Spróbuj Mu wybaczyć” – po odcinku 4

Prapremiera za nami.
Kilka słów poniżej.


Szkalowania Michała ciąg dalszy.
Ewidentnie scenarzyści nie lubią Rogacewicza 😉
Powtórzę się i po raz kolejny wytknę nielogiczność – przed rozwodem mąż Patrycji spotykał się z zupełnie inną kobietą!
Ta Edyta jest tak wciągnięta na siłę, że aż boli.

Patrycja po okresie żałoby weszła w czas złości.
Mam nadzieję, że teściowa nie popuści i odzyska pieniądze – wszak to jej „krwawica”.

Kolejny epizod, w którym Zuza nie szuka pracy i w zasadzie w nosie ma karierę zawodową. Rozumiem, że ma sporo odłożone na koncie, ale przy takim trybie życia – zakupy, wycieczki, bilety lotnicze szybko pozbędzie się zaskórniaków.
Nowy plan to USA. Niby wyjazd do Ingi, a tak naprawdę chce zobaczyć się z Jerzym.
Szkoda mi Agaty, która planuje przyszłość i dość poważnie podchodzi do nowego związku – w starciu z Panią Prezes nie ma żadnych szans.

Kate zdradziła Dagmara, bo chciała poczuć „seksualną chemię”. Gdyby to zrobił nasz ulubiony okularnik z pewnością wylalibyśmy na niego wiadro pomyj.
Nie wiem czy nadal chcę kibicować temu związkowi.

Paweł po spotkaniu z Patrycją zrozumiał jaką cudowną osobą jest Anka. Nie wiem ile z Nas wybaczyłoby mężowi „naście” zdrad z przeróżnymi partnerkami.
Córcia się zbuntowała! Nudzi się w małżeństwie z weterynarzem. Mimo wcześniejszych ustaleń o dokładaniu się do domowego budżetu mam wrażenie, że Julka nadal jest trzymana pod kloszem.
Partner zły, studia nietrafione (Nie zauważyłam jej ostatnio w salonie fryzjerskim).
Taki truteń bez ambicji 😉

U Ingi nic ciekawego, a Dorotka po raz kolejny będzie mogła tytułować się mianem „Prezesowej”.

Za Pawła, podejście Patrycji do niesprawiedliwej teściowej (oburzyłam się na wyrzuty, jednak serce matki ma swoje prawa) i Agatę.
Odcinek bez szaleństw – 2,5 bobra.

2 odpowiedzi do “Przyjaciółki – „Spróbuj Mu wybaczyć” – po odcinku 4”

  1. Fakt, wystrzał ze zdradą Michała to serialowy kwiatek do kożucha. Raptem okazuje się, że Michał walczący o Patrycję, wręcz ją nękający na boku kręci nie z jedną a dwiema. Oprócz Edyty, rzeczywiście była jeszcze tytułująca Elżbietę „mamą” brunetka. Michał jak nic wyszedł na idiotę. W dodatku o niepewnej tożsamości. W pozwie rozwodowym w poprzednim sezonie figurował jako Michał Kochan, zaś dwa odcinki temu na tabliczce nagrobnej – Michał Zalewski. Poza tym post mortem wychodzi z niego podły drań, co jest w stanie skrzywdzić własnego syna, przepisać własny gabinet na uganiającą się za nim panienkę. Jakoś to mi się nie klei…

    Zuza teraz w życiu nie ma farta i jak sama powiedziała w poprzednich odcinkach, że się buja. Tylko tak jakoś bez celu. O stan jej konta to bym się nie martwił, bo pewnie gra na giełdzie i na bułkę z masłem mimo wszystko wystarczy, ale co dalej? Żal było patrzeć na końcu odcinka na cierpiącego Jaśka, szkoda planującej macierzyństwo Agaty. Oby drogi Jerzego i Zuzy w wymiarze damsko-męskim się rozeszły…

    No i jeszcze Dorotka – gdybym miał tak wkurzającą połowę, dawno złożyłbym pozew;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *