Przyjaciółki „To chyba był głupi pomysł” – po odcinku 10

Nowy odcinek za nami.
Z lekkim opóźnieniem zaczynam podsumowanie, a Was zapraszam do komentowania 🙂

Wiele się nie zmieniło.
Nadal zachowują się irracjonalnie, a ja jestem wściekła. Lubię Przyjaciółki, lubię czwartkowe wieczory z tą produkcją, jednak scenarzyści muszą chyba spokojnie usiąść i zastanowić się nad swoimi wyczynami.
Najlepiej w kącie. Na karnym jeżyku!

Robert ewidentnie rozgryzł Ingę.
Nasza głupiutka blondynka przyjęła tłumaczenie o zazdrości i zaufaniu. A my widzimy, że noszenie okularów przeciwsłonecznych i pokazywanie ich w każdej scenie związanej z Jackiem ma jakiś cel.
Młody ojciec już wie o zdradzie, teraz najprawdopodobniej dojdzie do zemsty.
Utalentowanych fotografów w Warszawie jest multum. Gruszewska mogła znaleźć najlepszego, specjalizującego się w sesjach rodzinnych i podarować w formie prezentu dla ukochanego.
Jakie Robert miałby argumenty, aby nie przyjąć takiego daru?

Dorotka robi za materac. Jak luksusowa prostytutka pojawia się na życzenie i daje się wykorzystywać warzywnemu ogierowi.
Z tego nic nie będzie – ewidentnie Kierownik nie wykazuje większego zainteresowania i nie zaprasza na randki, czy spacerki.
Tak przy okazji to kąśliwa uwaga Ingi o tym co i komu dała Dorotka była idiotyczna. A ty co i komu dałaś kilka dni temu? Znalazła się przyzwoitka…

Kuriozum odcinka. Patrycja pochodziła z siniakiem, później drań wywiózł jej dziecko, kłótnie, napady złości. Co można z tym zrobić? Przeprosić!
„To moja wina”. Później oczywiście szybki numerek w bramie i tragiczne zaginięcie sukni ślubnej (tak abstrahując to musiał być złodziej ninja 😉

Widzę, że fryzjerka zaczyna podejrzewać partnera o zdradę. Z jednej strony nie ma się jej co dziwić – podwójne życie poprzedniego męża, czy opowieści Anki o tym jak się wszyscy prawnicy kotłują po kątach 😉
Niechaj się już wyprowadzi i kończmy ten temat.
Szkoda tylko pięknego lustra.

Zuza nie chce okłamywać Janka. On jest taki dobry, wierny, nie zasługuje na życie w nieświadomości.
Dodatkowo poprzednia oblubienica udawała odmienny stan – co za zołza okrutna!
Jak tak można? Dobrze, że uciekł sprzed ołtarza, bo żyłby z oszustką.
Hola Hola! Nie brzmi to znajomo? 😉

Przy rozmowie ze Stefą ręce mi opadły. Rozumiem, że chce chronić dziecko, chce, żeby jej córeczka była szczęśliwa… ALE. Na kogo wyjdzie Zuza jak to wszystko się wyda?

W kwestii szczęśliwej córeczki wpis kończymy na Ance.

Julka już wie, że weterynarz zdradził ją z siostrą.
A nasza dobroduszna Zosia, którą ostatnio broniłam zamieniła się w intrygantkę, która po trupach chce rozwalić związek i zniszczyć rodzinę. Co tu więcej dodać?

Deserek – Po co był ten wyjazd do SPA? To jakieś lokowanie produktu wciśnięte byle jak i byle gdzie?

Pamiętamy Przyjaciółki sprzed sezonów. To co się teraz „odpikala” woła o pomstę do nieba.
Ta chuć, to kłamstwo na każdym kroku, to dbanie tylko i wyłącznie o własny tyłek – bez względów na innych.
Za odcinek 10 – 1 bóbr.
I wspomniane wcześniej zwierzątko. Scenarzyści… Dlaczego?

2 odpowiedzi do “Przyjaciółki „To chyba był głupi pomysł” – po odcinku 10”

  1. Ostatnie sezony do polwy jakos sie kleja i w tym byly odcinki w miare ok. Pozniej zaczyna cos sie dziac robi sie równia pochyła. 10 sezon to nie przelewki. Trudno trzymac poziom przez tyle lat. Jeenak w tym serialu jest jakis potencjal tylko niszczony przez scenarzystów. Moze stacje, ktora nie daj 100% pewnosci na kolejne sezon od razu. Powtarza sie to co sezon, ze czekaja. Moze w tym jest problem scenarzystow, ze nie widza logicznych sposobow na prowadzenie postaci.

  2. Niestety, z produkcji odeszła twórczyni oryginalnego scenariusza. Teraz jest to serial na podstawie, jak podaje czołówka, pomysłu Beaty Pasek, więc w tym sezonie pewnie to jest główną przyczyną. Nie zmienia to jednak to faktu, że serial leciał po równi pochyłej od połowy sezonu od jakiegoś czasu, kiedy pod scenariuszem podpisywała się Pasek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *