Recenzja odrobinę przesunięta ze względów technicznych (nie będę pisać o 2giej nad ranem, bo Ipla nie może się zdecydować czy wypuszczać prapremierę ;) - ale już jest!

Kilka słów o Przyjaciółkach 7×07 poniżej.


Nie wiem czy to magia “7-demki”, czy któryś ze scenarzystów przestał się gniewać na Małgosię Sochę… ;)
W każdym bądź razie od niepamiętnych czasów postać Ingi zakwitła, a aktorka w końcu pokazała, że ma warsztat - nie ograniczając się do jednej zbolałej miny.
Ileż to razy pisaliśmy o Gruszewskiej, że jest największą mimozą wśród przyjaciółek - prawda? Mam wrażenie, że ktoś odrobił lekcję i wyśmiał największą wadę postaci.
Sceny w Banku całkiem udane.

Dziwi mnie jedynie Zuza, która nie pomogła przyjaciółce przygotować się do wykonywania obowiązków. Jakim cudem była przedszkolanka i właścicielka cukierenki ma wiedzieć skąd brać wykresy spadków giełdowych, jak nakładać na siebie raporty, czy sprawdzać wahania kursów. Odrobinę czarna magia - prawda?
Już widzę Zuzę, która miałaby upiec sto babeczek z waniliowym nadzieniem na już ;)

Niech się Inga szkoli, niech się uczy pod czujnym okiem Pani Prezes. Cieszę się, że zupełnie zmieniła się dynamika w relacjach kobiet. I już nie żałuję, że dziewczyny straciły kawiarnię.

Anka jeszcze nie zdążyła się znudzić byciem bezrobotną. Na razie wspiera teściową, która robi się na bóstwo dla młodego kochanka. Pani Kasprzyk niejednokrotnie dzieliła się z mediami swoim życiem prywatnym, więc scenarzyści trafili w sedno. Jak myślicie student ją wykorzysta i porzuci? Czy to rzeczywiście może być miłość?
Sceny z przymierzalni bardzo udane - lubię te wstawki rodem z Pretty Women. Maria zamienia się w “Dzidzię piernik”. Czuję, że niebawem na tapecie będzie lateks, cętki i białe kozaczki.
Pawełek nieufnie podchodzący do zapoznania się z Gabrysiem w końcu wyluzował - dużą zasługą jest spora ilość alkoholu. Ale perspektywa posiadania “tatusia” z taką opalenizną rozbawi każdego :)

Wątek Patrycji mignął jako baza do wykorzystania product placement.

Nie brakowało mi Dorotki - nawet nie zauważyłam, że jej nie było (aż do zapowiedzi kolejnego odcinka). Do obsady dołączył przystojny włoski tancerz, a Dzidzia musi chadzać do dietetyka.

Oglądało się całkiem przyjemnie. Oczywiście to nie jest najlepszy odcinek w historii, ale cieszę się, że Inga rusza do przodu, a Pani Socha w końcu ma co grać.
Z czystym sumieniem 3,5 bobra.