Przyjaciółki – „To może nie bądź taką mimozą!” – po odcinku 7

Recenzja odrobinę przesunięta ze względów technicznych (nie będę pisać o 2giej nad ranem, bo Ipla nie może się zdecydować czy wypuszczać prapremierę 😉 – ale już jest!

Kilka słów o Przyjaciółkach 7×07 poniżej.


Nie wiem czy to magia „7-demki”, czy któryś ze scenarzystów przestał się gniewać na Małgosię Sochę… 😉
W każdym bądź razie od niepamiętnych czasów postać Ingi zakwitła, a aktorka w końcu pokazała, że ma warsztat – nie ograniczając się do jednej zbolałej miny.
Ileż to razy pisaliśmy o Gruszewskiej, że jest największą mimozą wśród przyjaciółek – prawda? Mam wrażenie, że ktoś odrobił lekcję i wyśmiał największą wadę postaci.
Sceny w Banku całkiem udane.

Dziwi mnie jedynie Zuza, która nie pomogła przyjaciółce przygotować się do wykonywania obowiązków. Jakim cudem była przedszkolanka i właścicielka cukierenki ma wiedzieć skąd brać wykresy spadków giełdowych, jak nakładać na siebie raporty, czy sprawdzać wahania kursów. Odrobinę czarna magia – prawda?
Już widzę Zuzę, która miałaby upiec sto babeczek z waniliowym nadzieniem na już 😉

Niech się Inga szkoli, niech się uczy pod czujnym okiem Pani Prezes. Cieszę się, że zupełnie zmieniła się dynamika w relacjach kobiet. I już nie żałuję, że dziewczyny straciły kawiarnię.

Anka jeszcze nie zdążyła się znudzić byciem bezrobotną. Na razie wspiera teściową, która robi się na bóstwo dla młodego kochanka. Pani Kasprzyk niejednokrotnie dzieliła się z mediami swoim życiem prywatnym, więc scenarzyści trafili w sedno. Jak myślicie student ją wykorzysta i porzuci? Czy to rzeczywiście może być miłość?
Sceny z przymierzalni bardzo udane – lubię te wstawki rodem z Pretty Women. Maria zamienia się w „Dzidzię piernik”. Czuję, że niebawem na tapecie będzie lateks, cętki i białe kozaczki.
Pawełek nieufnie podchodzący do zapoznania się z Gabrysiem w końcu wyluzował – dużą zasługą jest spora ilość alkoholu. Ale perspektywa posiadania „tatusia” z taką opalenizną rozbawi każdego 🙂

Wątek Patrycji mignął jako baza do wykorzystania product placement.

Nie brakowało mi Dorotki – nawet nie zauważyłam, że jej nie było (aż do zapowiedzi kolejnego odcinka). Do obsady dołączył przystojny włoski tancerz, a Dzidzia musi chadzać do dietetyka.

Oglądało się całkiem przyjemnie. Oczywiście to nie jest najlepszy odcinek w historii, ale cieszę się, że Inga rusza do przodu, a Pani Socha w końcu ma co grać.
Z czystym sumieniem 3,5 bobra.

9 odpowiedzi do “Przyjaciółki – „To może nie bądź taką mimozą!” – po odcinku 7”

  1. Co do teściowej, to mysle, ze po szale, ktory dobrze sie oglada przyjdzie rozczarowanie. Młody zmieni pewnie model, albo na inny albo na mlodszy. Inga wiedzy bankowej moze nie miec, jednak byla sekretarka i ciagle tam, robila jakie raport, sprawozdanie, wiec podstawowa wiedze powinna miec. W reszcie coś w nie drgnelo, ale te pretensje do Zuzy tez powinna ograniczyć. Powoli ja wprowadzala, ale jak sie w robocie pali, no to trzeba działac. I w sumie mogła prosic o pomoc Dagmara, ktory na pewno by jej dokładnie wytłumaczył czego Zuza potrzebuje… Ale sie dogadaly i dobrze. Dobrze bylo zobaczyc Stempla i Jerrego. Plus za opory Pawełka i wspieranie Anki byłej teściowej.

  2. Bo ja wiem, czy Inga się naprawi? Na początku odcinka Hania wyjechała jej:”Jesteś moją mamą!” Inga bywa kapryśna, niekiedy infantylna i oczywiście mimozowata. Nie wiem, czy praca u Zuzy ją wyprostuje;)

    W odcinku pojawił się przystojny Włoch, na widok którego część damskiego personelu banku gotowa do zbrodni, ale nie Zuza, która chyba zrobiła na nim duże wrażenie;) Mam nadzieję, że przez to Jasiek nie pójdzie w odstawkę.

    Pati się miota, bo nie wiadomo o co w jej małżeństwie chodzi. Mimo napiętych terminów zmęczona robi za mediatorkę ws. Zuza contra Inga. Za to Patrycję lubię, że jest taka normalna, po prostu ciepła babka bez zadęcia.

    Hitem natomiast odcinka była druga młodość, by nie powiedzieć wiosna Marii Strzeleckiej. Dojrzała reakcja Anki i miotanie się Pawełka, bo, czy to normalne, aby jego matka mogła się zakochać jak nastolatka? Metoda na przeczekanie nic chyba nie da, bo mamuśka szaleje. A Gabriel? Coś mi się wydaje, że w jego przypadku miłość ma smak i zapach pieniędzy;)

    Sceny w sklepie okrutnie kiczowate. Wiem, że kobiety lubią kupować ciuchy, ale czy nie uważacie, że z Ingi po raz kolejny wyszła istota o umyśle rozwielitki? Samotnie wychowująca córkę, dopiero co porzuciła pracę, nie wiadomo, czy dostanie zasiłek, a włóczy się w najlepsze po eksluzywnych butikach…

    Chyba nigdy w historii serialu nie było tak nachalnego lokowania produktów. Na widok internetu w tablecie i co gorsza mazideł pewnej amerykańskiej firmy poczciwemu widzowi robi się pewnie niedobrze. Chwilami miałem wątpliwości, czy przypadkiem nie wskoczyła mi reklama z Ipli. Za upychanie tego i owego w odcinku odejmuję całego zwierzaka, dlatego tylko 3 bobry:(

  3. zdzisek były i 4, albo 5 lokowań – z autkiem Ingi włącznie 🙂 I uwierz mi były bardziej nachalne.

    Włóczyć się po butikach, przymierzać, a kupować, to jednak DWIE różne sprawy. Przecena -80% też swoje robi. Ale w przeciwieństwie do Anki u Ingi toreb nie zanotowałam 🙂 Czyli nie ma jej co obrażać na zapas.

  4. Nie oceniam Małgorzaty Sochy a Ingę Gruszewską. Swoją drogą, to znasz przeceny 80% pełnowartościowego towaru? Mnie się zdarzyło co najwyżej 70%. Anka jest luksusową panią domu i tego póki co się trzyma.

  5. Ja Sochy/ Ingi nie będę chwaliła. Dla mnie była, jest i pozostanie aktorką/ postacią zbolałej miny, mimozowatą, mdłą do granic możliwości. Miłość Marii do studenta stosunków (międzynarodowych) [ 😉 ] to przebój tego odcinka. Ciekawe, czy uczucie przetrwa do końca serii. Pijany Paweł był zabawny. I taki.. ludzki. Bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się wpychanie między Patrycję a Michała nakręconej na niego koleżaneczki z Kopenhagi, która za nic ma to, że obiekt jej pragnień ma żonę i syna. Słaby, wyświechtany, irytujący wątek.

  6. Ja też nie latam po wyprzedażach zdzisiek (bo w robocie jestem pół dnia, a jak wracam to wszystko zamykają) … 80% – przy znanym nam 70% 😉 Raczej trzyma się kupy. Nie będę wojować 😉

  7. Kurcze dla mnie to chyba był ostatni odcinek Przyjaciółek w mojej historii. Niestety nie potrafię podzielać zachwytu nad tą produkcją tak od dwóch a nawet trzech sezonów.
    Jedziecie na Powiedz tak, a to właśnie te Przyjaciółki zachowują się jak panie do towarzystwa. Pani Sochy i jej miny a la „kot wyprany w pralce i powieszony na suszarce” nie jestem w stanie znieść.
    Czy na prawdę w polskich serialach nie może być normalnych kobiet i normalnych facetów, którzy nie puszczają się na prawo i lewo i dla których związek i miłość coś znaczą

  8. 3 pierwsze sezony były najlepsze, ale to chyba jak w każdej produkcji. Oglądam już tylko z przyzwyczajenia. Dla mnie najlepszym serialem o czterech przyjaciółkach będą zawsze Matki, żony i kochanki 😉 Swoją drogą kilka rzeczy się w Przyjaciółkach powtórzyło (chociażby początek ;-))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *