Nowy serial Polsatu już w przyszły czwartek o 22:00 zastąpi Szpilki na Giewoncie.
Jest to oczywiście propozycja dla kobiet, która pokazuje, że jedyne co warte to ta nasza, sławna “babska przyjaźń”. Jest miło, momentami mądrze i na pewno “Przyjaciółki” nie przypominają losów nowojorskich kobiet, z serialu do którego na początku były porównywane. Problemy małżeńskie, rozmowy o dzieciach i nadwadze? No błagam Was - jedyne porównanie do “Seksu w wielkim mieście” pojawiło się, kiedy dziewczyny poszły na zakupy i stukały się kieliszkami z alkoholem.

Zacznijmy od początku.

Wraz z pojawieniem się portali “społecznościowych” typu nasza.klasa narodził się pewny nurt, który nazwałam “pokaż na co Cię stać” ;)
Młode pokolenie, które wstawia zdjęcia w wyuzdanych strojach i dziwacznych pozach nie zrozumie fenomenu kilkunastu, a niekiedy nawet kilkuset zdjęć uślinionych bobasków, mieszkań, domów (od planów po dekoracje okien), zdjęć z samochodem i bogatej fotorelacji z wakacji w Egipcie/Tunezji (ostatecznie w Sopocie).
A takie zachowanie ktoś mądry podpatrzył i pokazał nam w serialu.

Trójka przyjaciółek trzyma się razem, wspierają się, rozmawiają o codziennych problemach i nie muszą niczego przed sobą ukrywać.
Inga to ich przeciwieństwo. Poznajemy ją w momencie opisywania swojego bajecznego życia: wspaniałego męża i uroczej córeczki, kiedy rzeczywistość jest zupełnie inna: mąż właśnie pakuje się i przenosi do kochanki. Ma też problem z utrzymaniem lokalu, w którym prowadzi przedszkole.

Przypadkowo  na ulicy wpada na jedną z przyjaciółek (chociaż stara się ukryć, udając, że ogląda wystawę sklepową - Wy też tak niekiedy macie? ;)  i decyduje się pojawić na imprezie klasowej. Takie spotkania po latach, to również temat na esej - ale w skrócie: zawsze znajdzie się jakiś przystojniak, który mocno przytył, klasowy ciapa, który robi karierę, znajoma z pełnym albumem zdjęć i zadowolona z życia wredna koleżanka, która wspomni o każdej fałdce, wypomni zmarszczki i pochwali się swoim idealnym życiem, które tak naprawdę jest iluzją (jak w odcinku - przyłapany w maszynowni mąż).

Na spotkaniu klasowym przyjaciółki niespodziewanie odkrywają, że Ingę zostawił mąż. I postanawiają ją wspierać. Świetny moment skoków ze statku - Liszowską trochę poniosło ;)

Na początku brakowało mi piosenek, które zastąpiły jakieś podkłady muzyczne. W pewnym momencie usłyszałam jednak “Nim stanie się tak” Hey, przy którym na twarzy pojawia się uśmiech. Później poza imprezą na statku nie zanotowałam nic ciekawego - muzyka do poprawki.
Strasznie naiwna scena - kapitan statku zostawia po kilku sekundach uczestniczkę imprezy, która w pewnym momencie decyduje się porzucić zajęcie aby szukać koleżanki.

I teraz na koniec moje opinie o aktorkach: Najlepiej na razie matka dzieciom, która w chwilach stresu popija Anka - czyli Magdalena Stużyńska. Socha przeciętne ale jest dobrze.
Obawiałam się Joanny Liszowskiej ale zdecydowanie na razie najsłabiej wypada Anita Sokołowska, która wciela się w twardą bizneswoman. Może się przekonam.

Reasumując: Jak pisałam wcześniej to serial o kobietach i zdecydowanie dla kobiet. W pilocie poznajemy jak potoczyło się ich życie, jakie mają problemy i co mogą z nimi zrobić.
Czekam na więcej, bo scenarzyści mają pełne pole do popisu.
Niestety nie jestem zachwycona nową produkcją jak pilotem “Szpilek na Giewoncie”, który był przede wszystkim pięknie zrobiony (pamiętacie te kolory i światła?) ale widzę potencjał.

Na razie, bezpiecznie - 3 bobry.

fot.AKPA