Jako, że to jednak prapremiera, to słów kilka poniżej.

Nowy sezon bardzo mi się podoba. Ze względu na chorobę Zuzy, brak Wiktora, szaleństwa Dorotki i takie tam.

Niestety dziesiąty odcinek nie był tak intensywny jak kilka poprzedników, więc i ocena spadnie.
Dlaczego?

Irytuje mnie ojciec, który przez Patrycję chce załatwić sprawy ze swoim synem.
W tle ślub z nieznajomą kobietą, ale na plan główny wychodzą manipulacje. Tak jak pisałam wcześniej scenarzyści chcą zatrzymać Pawła Deląga w ekipie, więc wymyślili wybielenie.
Dobrze, że Tadek dał mu w pysk. Ileż można.

W temacie rodziców: Wyjaśniła się sprawa z matką Anki.
Kobiety zerwały ze sobą kontakt, ale Weronika przybyła na zaproszenie Julki.
Nie ma żadnej córki z Kanady, okulistka po prostu nie miała ochoty poznawać własnego dziecka.
Skupiona na karierze harpia nigdy w życiu nie żałowała decyzji o adopcji. Świetnie to rozegrano. Przy okazji młoda matka zweryfikuje swoje poglądy, a Oliwierek nie trafi do rodziny zastępczej.
Paweł stoczył się na dno, ale jeszcze nie jest gotowy na terapię i powrót do normalności.
Może w kolejnym sezonie.

Zuza rozpoczęła proces “żegnania się” z najbliższymi.
Wiedząc o tym, że Pani Prezes musi być przygotowana na wszystko - przyjaciółki nie protestują. Ja będę. Większość odcinka została zmarnowana na próby nieudolnych nagrań, aby w finale stworzyć bardzo wzruszającą pogadankę do synków.
To już jest takie siłowe zagranie.
Oparte na banalnych schematach, które mają wywołać potoki łez u odbiorców. Wkurzyłam się.
Cieszę się, że pojawił się Dagmar, a Jasiek zatrzymał szaleństwa żony. Chociaż na chwilę.

Wątek Ingi pokazuje, żeby nigdy, pod żadnym pozorem nie robić sobie paznokci, czy innych kosmetycznych pielęgnacji u znajomych, czy polecanych pań dorabiających sobie na boku.
Nie uważacie, że to strasznie krzywdzące?
Wystarczy prosta dezynfekcja. Po odcinku, aż się wzdrygnęłam i zastanowiłam się nad badaniami na HIV/AIDS.
Ktoś mi obcinał skórki, ktoś wyrywał brwi - szlak jasny. Czy każda początkująca jest taką idiotką?

Dorotka poszalała.
Zastanawiam się kto jej to zrobił? Przecież jeszcze kilka tygodni temu płakała na wieść o problemach zdrowotnych koleżanki. I nagle zapomniała?
Przeistoczyła się w empatyczną osobę tylko na chwile? Te łzy były udawane?
Nie kupuję tego.
Na razie nie straci pieniędzy, ani praw do majątku. Wybawienie przyszło z oczekiwanej strony.

Powiem Wam za co dam bobry.
Za matkę Anki i świetne wytłumaczenie (czepiałam się onegdaj), Tadka, który nie wstrzymał emocji i sympatycznego szefa.
Razem: 2,99