Jak zwykle w czwartek prapremiera.
:)
Aby nie psuć radości tym, którzy walczą o oglądalność i czekają na odcinki w telewizji - kilka słów poniżej.

W zasadzie zastanawiam się czy nie przejść do systemu ocen po odcinku telewizyjnym. Ale nie oszukujmy się. Jeśli mam możliwość zobaczenia prapremiery online, w dogodnym czasie i bez zalewu reklam - nie będę czekać.

W dzisiejszym odcinku wydarzyło się sporo ważnych rzeczy.
Miejsce 3. Powrót Michała.
Stęskniony żonkoś wrócił z Danii wprost w … ramiona stęsknionej matki. Teściowa Patrycji nadal w dobrej formie. Urzekł mnie zakup dwóch kilogramów schabu bez kości i trzech kilo kiełbasy na obiad dla czwórki osób ;)
Na szczęście małżeństwo mogło liczyć na pomoc Zuzy i krótkie “tete a tete”.

Miejsce 2. Ślub Dorotki.

Nasza ulubienica po kilku perypetiach postanowiła w końcu “łaskawie” doprowadzić się przed oblicze Urzędnika. Powinno mi być żal Łukasza, który daje się sterować maleńkiej brunetce, jednak mając w pamięci plejadę jego wyskoków uważam, że chłop zasłużył na to co go spotkało. A raczej spotka w najbliższej przyszłości ;)

Miejsce 1. - Bunt Anki.
Doczekaliśmy się! :) Przemiła gospodyni domowa, która ostatnio rozważała nawet nowe potomstwo z byłym mężem w końcu powiedziała dość. Zamiast pichcić prędko obiadek dla rodziny z Ostródy i wymagającej teściowej zostawiła Pawła z porcją wczorajszych pierogów.
To największa metamorfoza w serialu. Kobieta prowadzi własny biznes i również ma prawo być zmęczona.  Trzymam kciuki za jej dalszą walkę.

Bonus. Poza konkurencją jest Inga, która nadal sama nie wie czego chce, ale już zdała sobie sprawę, że jest mimozą bez cienia życia. Wiecznie skwaszona mina (opisywana przez nas od dwóch sezonów) zaczęła jej przeszkadzać! Na razie pomaga sobie farmakologicznie.
A ja się zastanawiam - serio - co się stanie, jeśli w Panią Sochę wstąpią “emocje”. I aż się boję tego dnia ;)

Na deser Dagmar, który czeka do ślubu i Kate, która nadal cudownie kaleczy język polski. Po raz kolejny doceniam urodę, świeżość i naturalność Ilony Lewandowskiej.
Nie podobało mi się to, że Zuza opowiada swojemu nieodpowiedzialnemu asystentowi o “problemach” młodego kierownika. Ale Darek nie jest zbyt lotny, a jej się wyrwało - jestem w stanie to zaakceptować.
Marek Bukowski na razie mnie ani “ziębi ani grzeje”.
Szkoda mi “muffinarni”. Mam nadzieję, że mimo okrutnej konkurencji dziewczyny wyjdą na prostą.

Przede wszystkim za Ankę.
3,5 bobry.