Kolejny odcinek za nami, więc pora napisać kilka słów.

Po brawurowym początku akcja odrobinę opadła, a u naszych dziewczyn niewiele się zmieniło.

Patrycja nadal wije się w pościeli bogatego adwokata. Ela dowiedziała się o przeprowadzce i zareagowała dość ostro. Tylko pysznego rosołku żal…

Nie ma się co dziwić. Matka inaczej wyobraża sobie żałobę po jedynym dziecku. Chociaż to dziecko okazało się złamasem i zdradziecką świnią.

Anka stara się temperować wyjazdowe zapędy męża.
Tak naprawdę rodzina prawników mogła kupić sobie kampera bez sprzedaży domu i udziałów w firmie. Oczywiście nie są to małe koszta, ale myślę, że Paweł śmiało może to ogarnąć nawet bez brania pożyczki w New Banku ;)

Strzelecka szybko przeszła do normy nad nowym związkiem przyjaciółki. Oczywiście nie ma co jej siłowo wybijać romansu z głowy, ale jakakolwiek rozmowa, przypomnienie o zagrywkach Jeleńskiego byłaby jak najbardziej na miejscu.

U Ingi nuda.
Niby jest zła za wykorzystanie wizerunku do kampanii społecznej, ale w zasadzie ma to w nosie i bardziej martwi się ujęciem, które niedostatecznie podkreśliło jej urodę.
Robert czytał gazetę i prasował koszulę. Czyste szaleństwo ;)

Zuza definitywnie skończyła z Markiem. Szczerze się zmartwiłam, kiedy Prezes wciągała go do ubikacji, ale skończyło się ośmieszeniem i wywaleniem spodni do śmieci.
Teraz nastał czas singielki. Podejrzewam, że potrwa równie długo co skok ze spadochronem.
Drobna uwaga. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że Anita Sokołowska nie będzie narażała swojego cennego życia do jednego ujęcia.
Ale montaż momentami mnie bolał, a już dbałość o szczegóły…
Zerknijcie na kolor gumek na ziemi i w powietrzu ;) Ta zieleń bije po oczach!

Dorotka wydała przyjęcie.
Mam wrażenie, że coś złego dzieje się z jej postacią. Z kolorowej trzpiotki ewaluuje w żenującą kretynkę.
I jeszcze ten słowotok i “gościnność” w stosunku do drugiej damy…
Widownia po raz kolejny zobaczyła, że Łukasza i Matyldę coś łączy. Za tydzień o tym dowie się i żonka.

Na ułamek sekundy wychylił się Dagmar, który opowiadając o niezobowiązującym “łączeniu dusz” z Kate ma maślany wzrok. Szkoda, że nie ma bardziej rozbudowanych scen w salonie fryzjerskim - ale na to zawsze narzekam ;)
Cieszę się, że nadal będziemy widywać się z Jaśkiem - polubiłam jego postać.

Drugi odcinek odrobinę przegadany i w zasadzie wiele nie wniósł do dalszej akcji.
Dodaję za szaleństwo Zuzy (odejmując za gumkę) i kilka chwil z Dagmarem.

2,5 bobra.