„Pułapka”. Słów kilka po odcinku nr 5

Już za tydzień serial się kończy. Podsumujmy co wiemy do tej pory.
Nie macie wrażenia, że akcja stała się niepotrzebnie zagmatwana, a ilość wątków przerosła nawet scenarzystów? 😉

Zabójcą Justyny jest jej „randkowicz”.
Czarny w końcu wyznał prawdę. Tak się zastanawiam… Dlaczego policjant nie zrobił tego wcześniej?
Po godzinach pościgów, ucieczek i pogoni wystarczyło tylko krzyknąć: „Dziewczyny! znam prawdę i jestem z Wami!”.
Kryminał rządzi się swoimi prawami. Trzeba też gdzieś wydać ciężkie pieniądze od stacji – chociażby na brawurowe stłuczki samochodowe 😉

Ewa jest córką zmarłego w wybuchu policjanta. Przyjaciel jej ojca dopiero kilkanaście lat później opamiętał się i zaczął prowadzić śledztwo.
(Szkoda, że miał w nosie dziewczynkę i zostawił ją w Domu dziecka z zerowym wsparciem).

Zlecenie na morderstwo pochodziło z wyższych sfer. Ex-teść jest zamieszany i jak widać na zwiastunie finału słono za to zapłaci.

Jest jeszcze wspomniany tajemniczy człowiek z rysunków i psychopata, który torturował wydawcę.
Kto chce pozbyć się rudowłosego dziecka?
I drugie pytanie: Po co? Jakim ona jest zagrożeniem? (I dlaczego nie pozbyto się jej przez tyle czasu?)

Czekam na finał i wyjaśnienie wszystkich wątków, mając nadzieję, że Olga adoptuje Ewę.

Na razie 3,5 bobra.

6 odpowiedzi do “„Pułapka”. Słów kilka po odcinku nr 5”

  1. Bardzo mnie zraziło to, że Ewa w momencie wybuchu miała może 4/5 lat (i to by się zgadzało ze świeczkami na torcie), a dziewczynka, która ją zagrała, wyglądała na co najmniej 8 😛

  2. Co prawda skończyłam na 4 odcinku, ale to, że zabójcą Justyny okaże się jej randkowicz, było bardzo do przewidzenia.
    Czekam teraz na niedzielę i piąty.

  3. Jeszcze nie oglądałam 4, ale że randkowicz Justyny jest podejrzany, że on ja zamordował, wiedziałam od razu. Denerwuje mnie w tym serialu, że widza traktuje się jak debila, te podjazdy z różowymi szpilkami, kazda rozmowa Justyny z Olga, Czarnym była skierowana na te szpilki i na koniec zabranie zwłok gdzie wystają właśnie różowe szpilki, doprowadziło mnie do śmiechu. Albo Pani dyrektor za kogo ona się przebrała spotykając się z szantażystą? zakonnik? CO TO BYŁO? Ilość zdarzeń, wątków jest tak mocno upchana w tym serialu, że aż dziwnie się to ogląda. Pewnie będę ten serial oglądać do końca, ale to nie jest to na co liczyłam. Wzięli dobrych aktorów, w miarę dobry scenariusz, a wyszło nie jak trzeba. Przecież mają dobre wzorce, ostatnio oglądałam Ostre przedmioty, typowy małomiasteczkowy klimat, akcja senna, wlecze się, ale chce się to ogladać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *