Ranczo ma bardzo wysoko podniesioną poprzeczkę, bohaterów i ich perypetie śledzimy przecież od lat. Dlatego pierwszy odcinek nie zachwyca.
Oczywiście są “momenty”, które przypominają o świetności aktorów i scenarzystów, jak rozmowa wójta z księdzem i Solejuk narzekający na współtowarzyszy ławeczki. Jednak to jeszcze nie to.

Cezary Żak nadal w wyśmienitej formie. Ale bardziej pochwalę postać wójta, który nie może znieść, że jego Halina do domu wraca ZMĘCZONA, teczkę rzuca, kładzie się na kanapie… i śmie prosić go o herbatę!
Tak to może robić mąż! Dlatego Kozioł demonstracyjnie się obraził i wyprowadził do brata na plebanię - ku wielkiej złości Michałowej, której nowy lokator wybitnie działa na nerwy (a Wójt na gospodyni trenuje powrót do żony).

Wioletka, a raczej Magdalena Waligórska wygląda bardzo źle. Nie wiem czy aktorka  postanowiła się odchudzać ale dla jej dobra bardzo proszę o zmianę diety. Miejscowa piękność wygląda na chorą i naprawdę źle się patrzy na tą ładną aktorkę. Wątek, w którym para stara się o dziecko też taki sobie, przewidywalny do bólu.

Dużo osób zmieniło fryzury - na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim Fabian Duda.

Sceny na Radzie miejskiej świetne. Sapryk, który wciela się w radnego Myćko bardzo mnie rozbawił. A liczenie świerków, sosen i buków sprawia, że ręce opadają i to nie tylko żeńskiej części Rady Miejskiej.

Pietrek i paparazzi też takie sobie. Byłam pewna, że po wypiciu Mamrota biedne hieny padną i tak też się stało. Pojawiła się kolejna nazwa pudelka - w Ranczo będzie ratlerkiem ;)
Solejuk zawojował ławeczkę. Ale hitem i tak była Jola, która przeprosiła Szanownych panów pijących pod sklepem za zabranie na kilka minut swoje męża. ANIOŁ.

Kusy opiekuje się córeczką i jego postać jest niestety nijaka i bardzo nudna.
Zupełnie nie rozumiem kilku minut z przesłuchań młodych talentów w Domu Kultury. Śpiewali o śmierci i używkach przez kilka minut i właściwie nie mam pojęcia po co te sceny znalazły się w pierwszym odcinku. Może żeby pokazać co trapi teraźniejszą młodzież? Naprawdę nie wiem.

Zabrakło Klaudii, Solejukowej, odcinek skupia się na dokonaniach Lucy i babskich rządach w Gminie Wilkowyje. Są więc nagrody (w roli Wojewody sam reżyser Ranczo), donosy i próby przekonania mieszkańców do dokonań władz.  Lucy z księdzem zastawiają swoistego rodzaju pułapkę na ludzi, którzy uczestniczyli we mszy. Ksiądz Robert też służył za tło.

Pierwszy odcinek niestety nie porywa. Za mało humoru, za który tak bardzo kochamy Ranczo. Trzymam kciuki za kolejne epizody i mam nadzieję, że bohaterowie pokażą na co ich stać.

Na razie 2 bobry.

fot. K. Wellman tvp.pl