Właśnie pożegnaliśmy dziewiątą odsłonę przygód mieszkańców Wilkowyj.
Wychodzi na to, że w serialu Duda nie okazał się zwycięzcą wyborów ;) Aczkolwiek to co zaproponowała Polska Partia Uczciwości może być natchnieniem dla nowych koalicji.
Ale nie będę pisać o polityce. Napiszę o swoich odczuciach odnośnie zmian, jakie zobaczymy w kolejnej odsłonie Ranczo - bo jak wiemy ekipa wraca na plan serialu już w te wakacje.

Więcławska wygrała wybory. Ciesze się niezmiernie bo uwielbiam postać sklepowej i zdaję sobie sprawę, że Krysia na nowym stanowisku da dużo większe pole do popisu scenarzystom, niż urzędowy wyjadacz Duda.
Czy Fabian zostanie prawą ręką? Wszystko na to wskazuje. Na naszych oczach młody asystent Wójta dorósł i dojrzał. Dodatkowo kocha to co robi i jest niezwykle skuteczny.
Gorzej z Klaudią, która w końcu ma możliwość opuszczenia zaściankowej gminy. Czy nasza pani psycholog zostanie w Wilkowyjach? Zobaczymy niebawem. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie nowych odcinków bez pyskatej “Wójtówny”.

Podobnie nie wyobrażam sobie dziesiątego (i jak pokazują wywiady z aktorami ostatniego) sezonu bez Lucy. Przecież Ranczo zaczęło się od przybycia Amerykanki do małego miasteczka.

ALE… Może wyjazd byłej Pani Wójt dobrze wpłynie na życie innych bohaterów? W zasadzie w mijającej odsłonie Lucy była zupełnie antypatycznym przypadkiem, a jej udział w odcinkach polegał na pomaganiu Dudzie w prowadzonej kampanii, rozmowach telefonicznych z tajemniczą koleżanką z USA i “leczeniu” męża - co zakończyło się równie szybko jak się zaczęło.
Zastanawiałam się, gdzie podziała się jej werwa, solidarność i miłość do najbliższych? Może ten wyjazd pokaże jej gdzie jest dom i ludzie, których kocha?

Ogólnie mam wiele zastrzeżeń do dziewiątego sezonu.
Witebski z żoną, Hadziuki, Jola, Violetka, Doktor i wiele innych wątków w zasadzie zostały zamiecione pod dywan. Pietrek otworzył szkołę disco-polo i  równie szybko ją zamknął.
Ławeczka poza Solejukiem nie istniała - a szkoda, bo to od zawsze był mój ulubiony wątek.

Kinga rozstała się w Leśnikiem - nie mam żalu, bo to była źle napisana, bezpłciowa postać. Czy trzymam kciuki za nowego adoratora w czapeczce? Niekoniecznie. Mam nadzieję, że w finale wróci odmieniony Skin - jedyny wielbiciel mieszkanki dworku, który zrobił na mnie wrażenie.

Jerry i Monika mogą zupełnie wylecieć z serialu. Wątek ich kłótni jest tak przerysowany, że zęby bolą.
Nowy policjant nie zastąpił Staśka nawet na pół gwizdka. Zupełnie zmarnowany potencjał.
Dziwne, że w Wilkowyjach nie pojawiła się nowa pielęgniarka - wszak jak pamiętamy z wcześniejszych odcinków - są na to pieniądze od Gminy i wolny etat.

Pisałam wcześniej, że uwielbiam Pana Marka. Bezdomny, który z dnia na dzień stał się nauczycielem historii i zamieszkał z Babką to jeden, z najmocniejszych punktów sezonu.
Świetny gest Solejuków, chociaż i tak uważam, że od wygranej do imprezy widzowie zdążyli się znudzić problemami milionerów.

Apropo’s Macieja. Niewątpliwie moimi ulubionymi scenami były te, w których niedoszły Senator cierpiał katusze i męki pracy w biurze, a później walczył z abstynencją do 15:00 ;)

Nadchodzą zmiany. Bez Lucy może być różnie, ale zastanawiam się nad wątkiem małżeństwa z innego względu. Pan Królikowski ma problemy zdrowotne i z tego co czytałam ekipa obawia się o wątek Kusego.
Kolejna kobieta Wójtem, a Partia PPU sięga po najwyższą władzę w Polsce.
Mam również przeczucie, że dobroduszny Marek nie pojawił się w życiu Babki przypadkowo…

Ogólnie rzecz ujmując: To nie był najsłabszy sezon Ranczo. Ale też nie był w żaden sposób wybitny.
Za Partie PPU (genialny Kozioł!), Solejuka w pracy, Więcławskich i plebanię - bobry.
Za brak ławeczki, Pietrka, Lucy - odejmuję.
Pan Marek - dodaję.

3 bobry.