Ratownicy wśród polskich nowości wybijają się tym, że każdy kolejny odcinek podoba mi się bardziej od poprzedniego. I tak było tym razem.
Nie wiem czy da się ten serial zaklasyfikować pod jedną grupę. Np. komediowy, obyczajowy, sensacyjny, bo jest wielowątkowy i to jego duży plus.

Podobnie jak Wy w komentarzach też muszę pochwalić postawienie na nieograne twarze, świetnych aktorów i ich ciężką pracę. Grają ratowników, więc przy okazji wypowiadanych kwestii muszą się wspinać, wisieć na linach itp.

Odcinek poruszył kilka kwestii. Przede wszystkim sprawa przetargu jest już na policji. Na razie w fazie zbierania dowodów, zakładania podsłuchów ale coraz więcej ludzi wie, że ratownicy nie działają elegancko.
Olga Bachleda dowiedziała się, że jej mąż też jest zamieszany w całą tą śmierdzącą sprawę i sama musi podjąć naprawdę ciężką decyzję.

Bardzo podobał mi się Hubert i jego fascynacja Larą. Cieszyłam się na pojawienie Romy Gąsiorowskiej i nie zawiodłam się. Wnosi zupełnie inny rodzaj kobiety do serialu - chociaż silnych kobiet jest tu już cała plejada. Ma ten błysk w oku i wcale nie dziwię się, że Hubert z miejsca się zakochał. Nowy, ciekawy wątek mam nadzieję, że wniesie trochę humoru do całej akcji.

Jeśli chodzi o główny motyw, czyli ratowanie uchodźców - świetny. A na szczególną pochwałę zasługuje mały chłopczyk, który grał uwięzionego w górach. Serio pobił wszystkie Julki Wróblewskie i innych młodych, polskich aktorów. Uwierzyłam w jego strach, panikę i bezradność. Niestety nie znam nazwiska.

Ilość bohaterów znowu się powiększa. Bardzo lubię Denisa (Wojtek Czerwiński). Gra tak pozytywnego, normalnego i zwyczajnego człowieka, że miło się na to patrzy. I jak normalny człowiek lubi wypić i potrafi się wzruszyć.

Jest ślad w wątku Tamary, miłość Staszka i jego kuratorki kwitnie, Jan w śpiączce, kłótnie o objęcie posady naczelnika, wiadomość o ciąży kochanki męża… no dużo można wyliczać.

Obawiam się tylko jednego. Scenarzyści postawili przed nami tak wiele ciekawych, niebanalnych postaci, że podczas 40 minut nie poznamy ich historii tak dokładnie jakbyśmy chcieli, a widać, że na to zasługują.

Na razie trzymam kciuki.
4 bobry.