Lara jest jednak lesbijką! Wielka szkoda dla zakochanego Huberta, jednak zastanawia mnie dlaczego dziewczyna wysyłała mu tyle sprzecznych sygnałów. Uśmiechy, pikantne rozmowy, a po akcji z misiem doszło nawet do czułości. A tu okazuje się, że scena w jedenastym odcinku była wyjaśnieniem. I wychodzi na to, że Lara woli jednak kobiety…

Dziwne zachowanie. Na naszych oczach kokietuje chłopaka przez kilka odcinków i jednak okazuje się, że nic z tego nie będzie.
Hubert po nieudanych zalotach chce wrócić do Darii i podejrzewam, że po ostatniej akcji z pobiciem tajemniczego prześladowcy ma u niej duże szanse.

Główny wątek z dzieckiem w samochodzie uwięzionym na krawędzi przepaści słabszy niż poprzednie. Ratownicy przyzwyczaili nas do wielkich, dramatycznych akcji, które są wielowymiarowe i pokazują, że pracownicy GOPR to twardzi ludzie, którzy narażają życie dla innych. Tym razem cały odcinek zajęła sprawa sprzedaży ziemi i ustawionym przetargu.

Dzięki Rojkowi Daria ma materiał i może prowadzić dziennikarstwo śledcze. Marta Dąbrowska również bardzo dobra w swojej roli. Początkowo nie przepadałam za tą postacią ale z odcinka na odcinek coraz bardziej mi się podoba.

Modest Ruciński - kurator to mistrz drugiego planu. Nikt w swoim życiu nie chciałby się spotkać z takim “przełożonym”, od którego jakkolwiek zależałby nasz los. A biedny Staszek to ma pecha. Nie dość, że go ostatnio ośmieszył, to jeszcze nie ma stałej pracy, a na spotkania z kuratorem przychodzi z wielką śliwą pod okiem. A na koniec w obronie Darii po raz kolejny wdaje się w bójkę. Świadkiem zajścia jest kurator, którego mina wyjaśnia wszystko. No tak to się gra drodzy Państwo :) Wystarczy odpowiednio unieść brwi i słowa są daremne…

Świetna praca kamery. Sceny z Rojkiem, który żegna się z górami i wspomnieniami powraca do opowieści dziadka strzygącego owce, a na naszych oczach pojawia się coś bardzo rzadko spotykanego, a wartego uwagi - Widmo Brockenu.

Legenda głosi, że ten kto je zobaczy umrze w górach.
Dlatego też nie martwcie się o Rojka, którego dyndające pod sufitem nogi zobaczyliśmy w ostatniej scenie.

Można się rozpisywać na temat świetnego Pana Globisza, który woził dzisiaj od ginekologa, przez rehabilitację po operację.
Warto wspomnieć Dorotę, która w końcu zgodziła się na operację i rodzące się uczucie Jana i Moniki.

Ważne, że sprawa nieuczciwego przetargu jest już w mediach i wkrótce wszystko wyjdzie na jaw.

Odcinek oglądało się nieźle. Jednak biorąc pod uwagę poprzednie akcje Ratowników, to 11 epizod oceniam na 3,5 bobra.