Wiedziałam, że to będzie dobry serial.
Wystarczyły dwa nazwiska, które pojawiły się w zapowiedziach: Andrzej Seweryn i Dawid Ogrodnik. Panowie znani z pracy przy “Ostatniej rodzinie” nie mieli prawa zawieść.
I oczywiście nie zawiedli. To klasa sama w sobie, a serial Showmaxu ma wyjątkowe szczęście, że obaj stawili się na planie ;)
Dodatkowo przepiękny klip promujący z Moniką Brodką w roli głównej i śmiało można ogłaszać “zwycięzcę 2018 roku”.

Ja jednak poczekam. Mimo to, że zakochałam się w grze aktorskiej, scenografii i oświetleniu, jeszcze nie będę wystawiać bobrów.
Czemuż?

Powód 1.
W 2018 pojawił się już serial, który mnie oczarował i wysoko uniósł poprzeczkę. Mowa oczywiście o “Kruk. Szepty słychać po zmroku”.
Mam wrażenie, że po wiosennej premierze byłam bardziej zaciekawiona, a i intryga nie była takim szablonem, jak w przypadku nowości od Showmax.

Powód 2.
Sprawy i okoliczności są inne. Inny jest powiew powietrza, miejscowość, pora roku, czy ramy czasowe, ale “Rojst” to nadal schematyczny kryminał. Mam wrażenie, że poza “Artystami” żadna ze stacji nie zaoferowała mi niczego nowego.
Morderstwo + śledztwo na własną rękę… Brzmi znajomo?
Dodatkowo mrok, klimatyczne zdjęcia, wypieszczone ujęcia - w zasadzie za to już chwaliłam i HBO i Canal+ ;)

Wielkim plusem jest tutaj scenografia i powrót do PRL-u. Starałam się szukać wpadek, ale przyznaję - to będzie karkołomna robota.
Samochody, pomieszczenia, ubrania, fryzury, a nawet papierosy palone w każdym miejscu i o każdej porze… Na deser muzyka.

Dawid Ogrodnik jest fenomenalny. Nie mogę znaleźć słowa, które może opisać jego kolejną “metamorfozę”, bowiem “kameleon” zdecydowanie odpada ;)
Aktorsko świetnie. Nawet w kilkuminutowych scenkach pojawiają się prawdziwe perełki. Chociażby Barbara Wypych - sekretarka minionej epoki.

“Rojsta” serdecznie Wam polecam, a sama obiecuję niebawem ocenić. To tylko pięć odcinków.

Ps. Cieszę się, że powstają tak dobre seriale i nie mogę doczekać się kolejnych (Pułapka, Znaki, Nielegalni).