Rury! Rury! Rury! – po odcinku 8

Elka skutecznie popsuła Ance przyjęcie. Szczerze zdziwiłam się, że nikt nie starał się ratować sytuacji. Może po prostu musi być w scenariuszu łyżka przysłowiowego „dziegciu” w karierze Anki, bo wszystko układało się po prostu idealnie. I pewna niedorzeczność. Właścicielka Imbiru dorwała się do kilku miseczek z kremem, a wyglądało na to jakby wszystkie potrawy były zepsute…

Podejrzewam, że była żona Jerzego w końcu zainteresuje się właścicielem Kardamonu 😉 Wyczuwam między nimi chemię.

Beatka postawiła się swojemu ojcu i postanowiła wyprowadzić się z córeczką do nowego mieszkania. Aczkolwiek nadal nie rozumiem wątku Żabć w tym sezonie. Andrzejek pomieszkuje u swojej byłej żony i zaprzyjaźnia się powoli ze swoim następcą. Po otrzymaniu zdjęcia całuje komórkę, tęskni i szlocha. Beatka zwierza się Poli i wije się na rurach.
Nie rozumiem dlaczego po prostu ze sobą nie porozmawiają i nie wyjaśnią sobie sytuacji ze zdradą. Kompletnie nielogiczne zachowania z odcinka na odcinek.

Dzisiaj „doktorek” bardzo mi się jednak spodobał, kiedy przyjaciele Wandzi prosili go o pomoc. Wątek emerytów nadal bardzo dobry, chorej nie opuszcza humor. Zdecydowanie czarny.  Bardzo dobry tekst na początku odcinka: „To jest tylko choroba”. I tak trzeba do tego podchodzić.

Świetna Pola na rurach! To chyba rzeczywiście jej powołanie 🙂 Na uwagę zasługuje jeszcze jej rozmowa z Beatką: „Za jakie grzechy”, „Całowałam go w realności”.
I dodatkowo biedny Długi i jego wpadka przy szefowej: „Ale jaja chyba mam zwidy, bo widziałem tą jędzę”.

Końcówka i kłótnia głównych bohaterów ostro mnie zirytowała, nie mam ochoty na powtórkę z drugiej serii. Tym bardziej, że Jerzy przyłapał Ankę w uścisku byłego męża. Ale Panowie szybko zajęli się wyjaśnianiem swoich spraw, pogonili się, Knappe oberwał w klejnoty i wpadł w ramiona ukochanej.

Nie było źle. Aczkolwiek nic szczególnego się nie wydarzyło. Kolejny odcinek zapychacz, bez rewelacji. Szkoda, że marnuje się nadal potencjał Kardamonu i jego pracowników – ale nie zamierzam już o tym pisać. Zdecydowanie wolałabym poznać np. narzeczoną Żylety, niż po raz kolejny oglądać Elkę, która knuje i intryguje z Małgorzatą.

2 bobry.

11 odpowiedzi do “Rury! Rury! Rury! – po odcinku 8”

  1. nie nie, elka dosypała tej sody do wszystkich tych potraw z tyłu, w czasie gdy cała ekipa była odwrócona, spokojnie sknociła jaką połowę potraw
    mi się o dziwo podobała dynamika ostatnich minut, też byłam przez chwilę wściekła na tą scenę, że jerzy ,,przyłapuje” ankę z doktorkiem, ale ta walka, która doprowadziła do ich w sumie pojednania była super, jak ktoś dostanie po ryju zawsze to rozwija akcję;)
    chemia między elką i właścicielem kardamonu jak najbardziej, ale ja tej zołzie nie mogę w życiu życzyć nic dobrego

    plus to pola i rury;) cały wątek emerytów i godna pochwały transformacja mańki

    Zdecydowanie więcej kardamonu please, nawet niech anka się tam przeniesie w końcu

    Żabcie nie trzymają się kupy, lubię sceny beatki z kornelką, ale czemu dwoje dorosłych ludzi z dzieckiem nie może ze sobą porozmawiać?! Bez sensu.

    Spodziewałam się czegoś więcej po tym odcinku.

  2. mnie się też podobał jerzy po bitwie z andrzejkiem, ktory twierdzil ze ma mocnego kopniaka bo gral w pilke chyba lekarska 🙂 odcinek przecietny chociaz bylo kilka smaczkow. mnie emeryci wcale sie dzisiaj nie podobali sadzilam, ze inaczej sie rozegra scena zalamania panow po uslyszeniu informacji, liczylam na lzy, dramaty i tym podobne. ogolnie mam podobne wrazenia taka zapchaj dziura. ciesze sie, ze za tydzien bedzie lepiej. przynajmniej na to wskazuja streszczenia

  3. aha i znowu podobnie jak w drugim sezonie, gdzie co odcinek mordowano nas anka i jerzym w klotni, tym razem scenarzystka morduje widzow elka i malgorzata. nie wiem ktorej bardziej nie znosze. naprawde taka dziecinada w tym watku

  4. Wydaje mi się, że Kardamonu nie roziwną, będzie to nadal tło nawet jak tam się pojawi Anka. Elki i Małgorzaty nie znoszę, tzn. nawet niech sobie intrygują ale żeby to się kończyło lepiej niż teraz i żeby pojawiały się niezbyt często na ekranie :D. Elka i właściciel Kardamonu ? może, chociaż nie wiem, oglądalam kiedyś DDtvn gdzie Karolak mówił, że jego bohater zakocha się w Elce.
    Anka upokorzona, Elka osiągnęła co chciala, z jednej strony Anka ma za swoje, Jerzy ją ostrzegał ale z drugiej też nie ma się co dzwić, że chciala pracować i zarabiać.
    Wandzi mi szkoda, mam nadzieję, że wszystko zakończy się dobrze.
    Beatka w tej serii mnie drażni więc jest bo jest, sceny z nią mnie nie ruszają. Plus, że w końcu zaczęła się dzieckiem zajmować i postawila się ojcu. Ale w przypadku jej i Andrzeja mamy powtórkę Ani i Jerzego z II serii, oni wtedy też ze sobą porozmwiać nie potrafili.
    Pola rewelacja haha.
    Wątek z Andrzejem zwalającym się na głowę byłej żone i pomieszkującym z nią , dziećmi i jej nowym dość absurdalny i mozliwy do wykonani chyba tylko przez taką ofiarę losu jak doktorek ale dobra, zabawne to było 😀 Panowie na koniec się pobili ale skończyło się dobrze, tzn. Jerzy wpadł w ramiona ukochanej, która z pewnością zadba o obolałe diamenty 😀

  5. Po pierwsze : niezmiennie k.J. nawet wtedy kiedy ma trochę uszkodzone „diamenty”.
    Muszę jednak przyznać, że trochę jestem rozczarowana faktem ,że ta ciapajda go uszkodziła. No ale cóż :Nikt nie jest doskonały 😉 Zresztą generalnie fajne scenki pomiędzy panami były i chyba jeszcze będą.
    Nie mogę uwierzyć, że Zołzie tak łatwo się udało narobić bałaganu. Szczerze mówiąc w serialu przydałaby się jakaś spektakularna śmierć. Mogłaby sie np. zatruć franca własnym jadem. Jednak to tylko moje pobożne życzenie bo wątek sie rozwija 🙁 Jej romans z Mateo jest żałosny o ile to prawda.
    Emeryci jak zwykle stanęli na wysokości zadania, a Wandzia prezentuje wspaniały „czarny humor”.
    Płaczliwa Beatka zaczyna mnie denerwować. W jednej chwili z twardej, rzeczowej kobiety zmienia sie w mamroczący tłumok. No naprawde niech to się skończy.

  6. Ja muszę skrytykować trochę serial „Przepis na życie”, choć go lubię i szanuję :mrgreen:

    I seria była tak rewelacyjna, że z utęsknieniem czekałam na nowy tydzień i wtorek (oglądałam powtórki w wakacje pierwszy raz,leciały wtedy we wtorek, choć normalnie pierwszej emisji w niedzielę bodajże) i z wielką radością oglądałam każdy nowy odcinek serialu. Tak mi się dobrze na to patrzyło i oglądało, i słuchało.. bo było przede wszystkim zabawnie! Prawie każda scena mnie „rozwalała”, miałam ubaw po pachy! 🙂 A te potrawy, mmm zachwycało mnie jak Anka i Jerzy gotują, tak – wtedy często pokazane były ich przygody w kuchni, a teraz? Coraz to rzadziej i rzadziej.

    Z przykrością stwierdzam, że jest gorzej. Coraz gorzej.
    Po prostu nudno! Już chyba nie ma co tam dodawać, aż się boję pomyśleć co będzie w kolejnej serii (bo owa ma chyba powstać, tylko nie wiem ; czy już jesienią nowe odcinki? a może wiosną 2013?) .
    Ja się cieszę, że ten serial ma tylu fanów i przy tym tak dużą oglądalność, ale on sobie traci na tym, jaki jest.
    Bo II seria była już słabsza. Ciągłe kłótnie, schodzenia się na jeden odcinek i rozchodzenia głównych bohaterów ciągnięte na 5 odcinków wkurzały widzów ostro, jak Anka sama nie wiedziała co chce :/ Teraz niby w III serii są razem, kochają się, wspierają, spotykają, i bla bla bla… ale nic się nie dzieje.. nie tylko w ich wątku, ale też w wielu innych.
    „Żabcie” denerwują, bo nie potrafią ze sobą rozmawiać jak ludzie, trochę mi to właśnie przypomina II serię ; wątek Ania-Jerzy. Czy oni w ogóle zamierzają w końcu stworzyć szczęśliwy związek i razem z Kornelką tworzyć rodzinę? Ech, nie wiem.

    Mam nadzieję, że te moje narzekadła przeminą, że już nie będę musiała zrzędzić, bo się wszystko zmieni o 180 stopni 😉
    Trzymam kciuki za ten serial, może następna seria nam to da?
    Zobaczymy. Bo to nie zmienia faktu, ze lubię i oglądać będę, jestem fanką i tego tak nie zostawię :]

    PS:. Podoba mi się imię małej Zawadzkiej, Kornelia – ładnie, choć na początku wydawało mi się dziwne, ale teraz jest ok, przywykłam, naprawdę jest to oryginalne imię, sto razy lepsze niż Gniewko Anny Adamowicz 🙂

    To tyle. Sorry za to moje ‚małe rozpisanko’ ;D

  7. I więcej humoru, chce widzieć taki humor, takie żarty jak były w I serii – bo taki ten serial zapamiętałam przede wszystkim żartobliwy i smaczny 😉

  8. Zdecydowanie mi się podobał wątek panów. Intryga na przyjęciu bardzo trafiona. Romans dla zołzy – czemu nie – jak się kimś zajmie to może odpuści Ance. Brakowało mi pediatry. Pokazali też nowe miejsca. Co do wątku z żabkami to czasem trzeba czasu żeby dojrzeć. O ile w II serii konflikty A i J mnie nużyły to Żabkom to pasuje i stanowi powód do ciekawych sytuacji np. były mąż robi jajecznicę nowemu partnerowi. I ustawić dziadziusia/Walusia. Super. Jak dla mnie chyba najlepszy do tej pory z III serii. I nie wiem co miałoby się dziać, żeby Was zadowolić.

Pozostaw odpowiedź zołza Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *