Ryan Murphy tworzy sporo seriali - niektóre wypalają i mają zamówienia na nowe sezonu jak Glee, czy AHS, jednak inne takie jak The New Normal są kasowane po kilku odcinkach.
Nie mam pojęcia co będzie dalej ze Scream Queens, bo wiadomości o oglądalności nie brzmią zbyt optymistycznie.

Macie niekiedy wrażenie, że to co oglądacie jest tak głupie, że aż dobre? ;) Niestety nie mogę tego powiedzieć o pierwszym odcinku.

Lubię seriale młodzieżowe i nigdy tego nie ukrywałam.
Początek typu królowa bractwa i jej służki - całkiem udany (na plus poród w trakcie imprezy), jednak z każdą minutą było tylko gorzej.
Scenarzysta chciał połączyć komedię z horrorem, mógł wyjść pastisz, a wyszła papka, którą ciężko strawić.

Pomiatana sprzątaczka poparzona we frytkownicy, czy obcinanie głów kosiarką.
Kim jest tajemniczy diabeł w czerwonym lateksowym kostiumie? Obstawiam chłopaka Chanel, ale w zasadzie niezbyt mnie to interesuje.

Zdania na temat Scream Queens są mocno podzielone. Kilka osób pisało, że ważne, aby oglądnąć epizod nr 2, chociaż z pewnością klimat jest identyczny.
Szczerze mówiąc nie mam na to ani siły, ani czasu ;)

Serial zupełnie nie w moim klimacie - chociaż praca kamery, zdjęcia, a nawet lokacje do złudzenia przypominają mi American Horror Story, na które czekam (a później narzekam). W zasadzie brutalność morderstw i pomysł na uśmiercanie kolejnych bohaterów jest zerżnięta 1:1 z poprzednika.

Moja ocena pilota to 1,5 bobra.
PS. Aktorsko jest całkiem dobrze :)