Seattle Grace Hospital – szpitalem śmierci? – po finale 8 sezonu

Na początku recenzji przepraszam z góry za to, że „zmodyfikowałam” Wasze komentarze. Ale wchodząc na stronę od razu dowiedziałam się kto już oglądał odcinek 😉  A tym, którzy nie widzieli taki prosty przekaz z imieniem może mocno popsuć zabawę.
Już od kilku tygodni wiedzieliśmy, że to będzie finał z gatunku tych „z tragedią” i na pewno jedna z głównych postaci zginie.
Spoilery poniżej.

O tym, że tym razem scenarzystka postawiła na katastrofę lotniczą wiedzieliśmy już po odcinku 8×23. Pisząc o przedłużeniach kontraktów sama stawiałam na Lexie (ostatecznie Arizonę).

Z jednej strony cieszę się, że bohaterka umarła już na samym początku odcinka, w objęciach Marka, z wizją idealnej rodziny jaką razem mogliby stworzyć. Z drugiej strony mam pewien niedosyt, że jej śmierć nie nastąpiła w ostatnich minutach odcinka, żeby widownia została ze łzami w oczach bez inteligentnej Lexie, której dopiero zaczynało się życie.

Mam mieszane uczucia, tym bardziej, że po jej śmierci wydarzyło się tak dużo rzeczy, że w pewnym czasie złapałam się na tym, że zapomniałam, że jedna z moich ulubionych rezydentek nie żyje.

Cristina jest szefem grupy ratunkowej, rozdziela zadania i stara się trzymać całą akcję w ryzach. Bardzo fajny wątek z pilotem, który prosił ją o medyczną diagnozę. Meredith odnalazła Dereka i przeprowadziła dwie skomplikowane operacje. Wizja tej agrafki w skórze z pewnością podziałała na Waszą wyobraźnię. Cieszyłam się tylko, że to lewa ręka. U neurochirurga prawa dłoń jest narzędziem pracy (mam nadzieję, że Derek jest praworęczny).
Później rurka z lakieru do włosów uratowała Marka…
Rozbitkowie nie mogli wystrzelić racy, skończyły im się zapałki i nie mają co jeść. Czekają na ratunek ale na razie nikt nie wie, że doszło do katastrofy.

A W szpitalu życie toczy się dalej. Świetna Callie, która tłumaczyła młodym rezydentom o braniu z życia czego się da, Bailey i jej oświadczyny „ze sznurkiem w d***” w roli głównej + Owen zwalnia Teddy tylko po to aby dać przyjaciółce możliwość podjęcia prestiżowej pracy w wojsku.

Całkiem udany finał, chociaż z pewnością nie zaskoczył mnie. Po poprzednim odcinku wiedzieliśmy, że będzie wypadek lotniczy, a po kontraktach podpisanych z aktorami podejrzewaliśmy kto zginie.
Owszem kilka razy się wzruszyłam ale nadal ten finał nie przebił mojego ulubionego ze śmiercią George O’Malley’a. Szkoda też, że odcinek nie był tradycyjnie dwugodzinny.

W każdej recenzji nachodzą mnie jakieś prywatne przemyślenia, więc i tym razem nie będzie inaczej. Po prostu koszmarnie boję się latać samolotami. Podejrzewam, że to fobia, chociaż rodzina i znajomi śmieją się ze mnie, twierdząc, że to najbezpieczniejsze środki transportu.
Po raz kolejny grupa ludzi spada z nieba. Można odetchnąć z ulgą, że nie wszyscy zginęli, dają sobie radę i nawzajem się leczą. Ale wniosek jest jeden – jeśli latać to tylko z grupą znakomitych lekarzy. 🙂

7 odpowiedzi do “Seattle Grace Hospital – szpitalem śmierci? – po finale 8 sezonu”

  1. SpoilerSpoilerSpoiler był inny komentarz ale poczytałam oficjalne opinie samej Shondy. Teddy odchodzi z serialu. Cieszyłam się, że to będzie Owen, którego nie wszyscy trawią – a ja to już jakoś słabo przepadam za tą postacią. Scenarzystka dziwnie rozprawiła się z ciekawymi postaciami jej ulubionego serialu. Ale cóż. Takie jej prawo.

  2. ja nie moge uwierzyc, ze usmiercili Lexie. Wielka szkoda strasznie plakalam 🙁 juz wolalabym zeby ze wszystkich osob z samolotu umarla Arizona, wiem ze jestem podla ale tak mi zal Lexie

  3. nieee jak mogli uśmiercić Lex jeśli scenarzystka czegoś nie wymyśli i nie przywróci ją w jakiś cudowny sposób to po pierwszych odcinakach serial straci bardzo dużo fanów

  4. a ja sie dziwie, ze nikt z nich nie mial przy sobie telefonu. no bez jaj. I nikt nie wpadl na pomysl zeby zapytac swoja ukochana osobe jak uplynal lot i jak mu /jej sie wiedzie. i nikt nie potrzebowal ich w szpitalu? teraz? jakim cudem? setki telefonow, pejdzerow, ktore widzimy co tydzien powiadamiaja nas ze nie maja zycia prywatnego i caly czas sa potrzebni w szpitalu? no to sie dziwie. i macie racje jakos smierc lexie mnie wkurzyla ale zapomnialam o niej podczas dalszej czesci odcinka. w sumie to mnie ten final wkurzyl

  5. Nie ma szans, że Lexie wróci, ponieważ aktorka zrezygnowała. Ale Shonda wyznała, że gdyby nie decyzja Chyler Leigh doczekalibyśmy się małżeństwa, dzieci, wspólnego życia Lexie i Marka. 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *