Po wakacyjnej przerwie wróciły seriale komediowe. Niektóre trzymają poziom, są lepsze niż w poprzedniej serii, zdarzają się jednak poważne upadki.
Poniżej mój subiektywny ranking.

Tym razem będzie inaczej.

NA PLUS

Jak poznałem Waszą matkę
Nowe odcinki są świetne. Niezły pomysł z zakochanym Barneyem, świetni Lili i Marshall i Robin z terapeutą. I Stinson w najgorszym krawacie świata.
Dużo skoków w czasie i wartka akcja. Zdecydowanie lepiej niż w zeszłym sezonie.

Happy Endings
To dopiero drugi sezon komediowych przygód przyjaciół i ich problemów. Świetne dialogi, dobrze rozpisane wątki, cały czas rewelacyjnie się ogląda.
Na zagranicznych portalach szczególnie doceniają nieszablonowego geja, którego ja również postanawiam wyróżnić. Adam Pally pokazuje zupełnie coś nowego. Homoseksualista, który nie przepada chodzić na zakupy, nie doradza przyjaciółkom, w zasadzie jest fleją, brudasem i ma miliony pomysłów na zdobycie pieniędzy w każdej minucie? Tego jeszcze nie było.
Reszta przyjaciół daje również radę.

Na minus

Dwóch i pół.
To już dziewiąty sezon tej produkcji i pierwszy bez Charliego. Pikuje z odcinka na odcinek w dół, Ashton Kutcher niestety nie stał się nowym pijusem bez zasad. Naprawdę kolejne odcinki nie są śmieszne. Berta ratuje co się da, Jake’a prawie w ogóle nie ma, a jak już jest to tylko w scenach kiedy można pierdzieć i bekać. Alan nadal jest bezwartościową kukiełką, która myśli tylko o seksie. Może być jeszcze 15 sezonów - ja zmorduję dziewiąty. Zmęczę. Może wytrzymam ale nie obiecuję.

The Middle
Coraz słabiej. Scenarzyści do bólu zarzynają wątek zmordowanej Frankie i jej problematycznych dzieci. Przy okazji zgubili gdzieś po drodze pomysł, a nowe postacie są nieśmieszne. Szkoda, bo The Middle to jeden z moich ulubionych seriali komediowych.

Bez kategorii. Na razie na “0″

Modern family,
Zdobywca kilku Emmy w tym sezonie nie ma już tak rewelacyjnych scen komediowych. Owszem bywają dobre odcinki, które są świetne (np. drugi), po czym zdarzają się kolejne. Jedne lepsze, inne gorsze - prawdziwa sinusoida.

Big Bang Theory.
Słabiutko i w zasadzie już bez Sheldona. Sytuację ratuje poniekąd Amy, zupełnie nowa jakość geeka. Wszyscy narzekali na tą postać, która obecnie daje sobie radę lepiej niż stała załoga.  Gagi opierają się na Wolowitzu i jego narzeczonej, Leonard ma związek na odległość z Priyą (czyli problemy z kamerką w laptopie), a Penny jest zupełnie bezbarwna. Najbardziej szkoda mi Sheldona, jego dziwactw i nieszablonowych komentarzy.
Miało być na minus jednak po subiektywnym przeglądzie czekam na więcej.

Raising Hope
Trzeci sezon już jest. Sabrina okazała się super bogatą dziewczyną, z nową fryzurą. Reszta bez zmian. Na razie jest za mało odcinków aby powiedzieć Wow, lub wręcz przeciwnie - zupełna kicha. Dlatego zostawiam w sekcji “0″. Zobaczymy jak będzie dalej.

Ciąg dalszy nastąpi.