Już dawno się tak nie uśmiałam.
Opowieść o upadłej i biednej gwieździe rocka jest naprawdę zabawna.
Johnny Rock (Denis Leary) lata sławy ma dawno za sobą. Wypił morze wódki i wciągnął pustynię kokainy, nie wspominając o ilościach chętnych kobiet ;)
Twórczość jego zespołu była inspiracją dla największych - nawet Dave Grohl gościnnie opowiada o początkach Nirvany (jak zwykle genialny!).

Dzisiaj starszy muzyk jest kupą nieszczęścia. Jego najlepszy przyjaciel i współtwórca hitów Flash (John Corbett) gra na gitarze w zespole Lady Gagy, ma pieniądze i prestiż na facebooku.

Johnnemu zostały dwie odrobinę podstarzałe groupie (które ewidentnie wyśmiewają obecne poczynania swojego byłego Guru) i nadzieja, że jeszcze kiedyś może być sławny.

Pojawia się córeczka, która ma w nosie odbudowywanie relacji z zapijaczonym gwiazdorem. Kobieta ma konkretny cel i sporo pieniędzy przeznaczonych na realizację planów - chce być sławna!
Johnny ma ochotę odrobinę uszczknąć z majątku Gigi - wszak każdy musi coś jeść. Jednak okazuje się, że dziewczę ma potężny wokal i spore szanse, że z pomocą jego byłego zespołu osiągnie sukces.

Serial trwa 20-kilka minut i naprawdę przez większość czasu jest bardzo dobrze. Wielkim plusem są aktorzy, montaż z przebitkami z lat sukcesu i drobne smaczki - jak chociażby Lady Gaga wchodząca do hotelu ;)

Czekam na więcej i mam nadzieję, że twórcy nie zmarnują potencjału.
Za pilot 4 bobry.