Kiedy we wrześniu 2010 pisałam, że stacja Showtime zabiera się za serial z UK, cały czas opierając się tylko na zwiastunach, plakatach i zdjęciach promocyjnych twierdziłam, że to taki “Świat według Kiepskich” made in USA. Oczywiście bardzo się pomyliłam. Shameless to jak do tej pory najlepsza premiera 2011 roku.

Odcinków niewiele, a na kolejne losy bohaterów będziemy musieli najprawdopodobniej poczekać do 2012 roku.

To jeden z “godzinnych” seriali. Jednak z pewnością nie będziecie mieli ochoty go przewijać, czy wychodzić do WC w trakcie odcinka. Akcja skupia się wokół biednej, wielodzietnej rodziny - ale to też tylko pozory. Bo serial nie jest o problemach w spłacaniu kredytu, czy braku pieniędzy na jedzenie (chociaż zrzutki domowników na opłaty i problem z pieniędzmi są na porządku dziennym).

Zupełnie inaczej podchodzi się do serialu czytając tylko ogólnikowe: “Dzieci alkoholika Franka Gallagher’a robią wszystko aby utrzymać rodzinę razem”. Nie czytajcie więc ogólnych informacji o serialu, bo nigdy nie będzie Wam się chciało go zobaczyć. Po prostu zobaczcie. A później postarajcie się napisać w kilku zdaniach o czym on jest. Powodzenia ;)

Mieszanka postaci, problemów, pomysłów, reakcji. Ludzi z problemami (i nie mówię tutaj o nic nie znaczącym alkoholizmie). Sex, krew, porywane ciotki, zemsta mafii, wątek homoseksualny, poświęcenie, zabawa, wielka miłość, jeszcze większa miłość, odrzucenie, zdrady - a wszystko humorystyczne. Albo i nie.

To najlepszy serial stacji Showtime w tym roku. Episodes też niezłe ale gdzie mu tam do Shameless. Na pewno nie będziecie się nudzić, zapewniam Was, że czeka na Was dużo śmiechu i wzruszeń. A przede wszystkim dobrej zabawy.

Zdaję sobie sprawę, że istnieje wersja angielska tej produkcji. Ale gdyby nie Shameless nigdy nie dowiedziałabym się, że o jej istnieniu. Po kilku odcinkach postanowiłam zobaczyć pierwowzór. Ale bez urazy - brytyjskie aktorstwo mnie nie powaliło, przyzwyczaiłam się do bohaterów z Ameryki, którzy są no jak tu powiedzieć - dużo ładniejsi ;) Ale też nie chodzi o samą urodę. Ja po prostu zakochałam się w Williamie H. Macy i Emmy Rossum. Dlatego jednak muszę poczekać rok na kolejne odcinki.

Szkoda rozstawać się z ulubionymi bohaterami na tak długo. Ale myślę, że warto.

P.S. Lubicie Usta usta? Pomnóżcie je x 5 i spodziewajcie się czegoś zupełnie innego. Brytyjczycy to jednak potrafią pisać scenariusze.

Pełne 5 bobrów za ten tytuł.

fot.http://tvdoom.com