Mam mieszane uczucia. Ale po kolei.
Scenariusz i reżyseria - twórcy Ranczo. Czyli możemy spodziewać się oryginalnego pomysłu, zwrotów akcji i dobrze napisanych bohaterów.
W premierowym odcinku poznaliśmy główne postacie, miejsca i zalążek konfliktu, jak to w pilocie.

Na pewno nie jest to serial typu “Siostry” ale szczerze mówiąc nie przypomina też kultowego Ranczo.

Mnisi - cała paleta charakterów. Piotra Fronczewskiego bardzo dobrze się ogląda, a jeszcze lepiej słucha. Sławomir Pacek - nerwus, zazdrośnik, który nie lubi jak coś dzieje się wbrew jego myśli. Leon Charewicz - jako klasztorny ciapa. Najlepiej jak na razie wypada Mnich Robert (Robert T. Majewski), który chce stać się męczennikiem, śpi na podłodze, chętnie podda się próbie stosu i ma nadzieję, że zginie w męczarniach u Buddystów.
Siostra Bazylia czyli Katarzyna Żak bardzo przypomina mi Solejukową i cały czas mam wrażenie, że bohaterka zaraz zacznie “zaciągać” ze wschodnim akcentem (ale to nie wina Pani Katarzyny tylko powtórek Ranczo). Wiemy, że jest kobietą z charakterkiem, chociaż serce ma dobre.

Gorzej jest u Buddystów. Krzysztof Dracz jako guru miał śmieszyć. Na razie jest tak sobie. Najsłabszym ogniwem pierwszego odcinka była moim zdaniem starsza córka właściciela ośrodka (w tej roli Dagmara Bąk). Egzaltowana, zbuntowana dziewczyna z dużego miasta w szpilkach i wyuzdanych ciuchach, która nie zgadza się na pobyt na wsi - to zawsze się udaje. Niestety aktorka gra z jakąś dziwną manierą, dlatego tym razem wyszło sztucznie i tak trochę na siłę.
Zdziwiło mnie również, że ojciec, który przyjeżdża z córkami do innego miasta, z zamiarem noclegu nie pomyślał o tym aby nastolatki wzięły sobie jakieś ciuchy na zmianę ;)

Muzyczka momentami za bardzo oddawała sytuację - w momencie, kiedy młodsza córka informuje ojca o zniknięciu siostry - słyszymy dźwięki rodem z trailera.

Na pewno ciekawym pomysłem będzie zetknięcie mnichów, którzy prowadzą spokojne i monotonne życie, z “ludźmi z miasta” i całym dorobkiem techniki. Podejrzewam, że niebawem otworzą się na przyjmowanie gości, którzy mają pieniądze i chcą spędzić czas w spartańskich warunkach - staną się konkurencją dla Buddystów.

Zobaczę kolejne odcinki. Szkoda tylko, że Siła wyższa na razie zapowiada się na typowy serial obyczajowy. Miałam nadzieję na więcej scen komediowych.

Nie mam pojęcia jak ocenić pierwszy odcinek. Dam po prostu 2,5 bobra.