Minął tydzień, Singielka zebrała przed ekranami milion widzów i sporą rzeszę fanów w player.pl
Z pewnością nie jest to wynik spektakularny i serialu nie można nazwać hitem jesieni. ALE!
Jest miło, kolorowo i zabawnie, a więcej od “telenoweli codziennej” nie oczekuje.

Minusem są niektórzy bohaterowie nota bene znani z BrzydUli- bubek Mikołaj grany przez Bobka, przerysowana matka i idealna siostra (Kamińska jest na razie bardzo nijaka).
Zupełnie nie przemawia do mnie również Pani Kuna w roli upierdliwej szefowej. Ale jak wiadomo, w każdej szanującej się latynoskiej produkcji muszą pojawiać się czarne charaktery ;)

Natomiast plusów jest dużo więcej.
Bardzo podoba mi się narracja Elki i przedstawienie zaistniałych sytuacji z jej perspektywy. Montaż, zdjęcia, dialogi.

Moim ulubieńcem po tygodniu emisji jest bez wątpienia informatyk Bajtek. Nieśmiały nerd, który boi się eliksirów, a o randce zapomniał, bo “grał w grę” ;)

Oczywiście największym odkryciem Singielki jest Paulina Chruściel. Tak jak pisałam po premierze - odrobinę obawiałam się, że aktorka może nie udźwignąć głównej roli - a tutaj taka miła niespodzianka.
Nie ośmielam się nawet porównywać Elki do kultowej Bridget Jones, ale coś w tym jest ;)

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że komuś może nie podobać się historia współczesnej dziewczyny, której jedynym celem jest znalezienie miłości. Singielka w obecnych czasach z pewnością ma większe marzenia niż posiadanie faceta, a tym bardziej wykształcona, samotna panna w dużym mieście.
Niezależne kobiety realizują się na wielu płaszczyznach, posiadają wypasione mieszkania, podróżują, otaczają się przyjaciółmi itp. itd.

JA to wszystko wiem :)

ALE
Po Majkach, Julkach i innych tworach TVNu “Singielkę” ogląda się bardzo dobrze.
Czekam na więcej, a przede wszystkim na rozwój bohaterów - jest duży potencjał.
Za pierwszy tydzień sprawiedliwie 3,99 bobra.