Skazane – „Czego chcesz starcze?” – po odcinku 11

Nie wiem czy to ja zaczynam wybrzydzać, czy po prostu odcinki przed finałem zaczynają się wlec? Na 40 minut otrzymaliśmy jedną ciekawą akcję z udziałem Oalfa i jego nowej „dziewczyny”.
Do końca serialu pozostały dwa epizody.

Może w końcu akcja ruszy z kopyta, a „Skazane” pozostawią dobre wrażenie?
Naprawdę mam taką nadzieję…

Narzekałam na wcześniejsze bohaterki. Okazuje się, że wątki Marty i Oli były zdecydowanie ciekawsze niż to co obecnie oglądamy na ekranie.
Po raz kolejny powtarzam się – zalew nijakości…

Nie nacieszyłam się długo obecnością Pana Orzechowskiego.
Więzień emeryt odszedł równie szybko jak się pojawił. Na „pociechę” widzowie zostali z jego bezbarwną córeczką i jej romansem z nastoletnim Maćkiem.

A propo’s
Maciuś został przeniesiony do nowej szkoły, a po reprymendzie od ojca wyluzowana mamuśka dała mu pełną zgodę na handel narkotykami. W sumie wszyscy jego koledzy pracują w weekendy, więc dlaczego by nie wspierać nastolatka w dystrybucji zakazanych substancji?
To było tak głupie, że bolało.
W zasadzie po co mu jakakolwiek edukacja za ciężkie pieniądze? Przecież zamiast zajmować się drobnicą mógłby od jutra pomóc mamie w rodzinnym biznesie – przemyt na większą skalę, morderstwa na zlecenie, czy pranie pieniędzy.
Myślę, że Sylwia wyjątkowo ogranicza syna
😉

Kolejny z synalków – Olaf wpakował się w niezłe bagno. Koledzy znaleźli mu dziewczynę, która wniosła do więzienia nóż. Jak skończyła się cała akcja – widzieliśmy.
Kamila nie należy do wyjątkowo inteligentnych osób (delikatnie mówiąc), jednak trzeba jej przyznać, że mimowolnie wykazała się wielkim sprytem i umiejętnościami manualnymi – pamiętamy jak Anna chciała przemycić pakunek z marihuaną.
Nóż w staniku – poszło gładko.
Nota bene to był najbardziej emocjonujący wątek jedenastego odcinka. Pani Beata zagrała świetnie wszelkie więzienne sceny i za to zdecydowanie należy jej się wypasiony bóbr.

Ubolewam nad tym, że ciekawy wątek oskarżonego trenera ostatnio w zasadzie zanikł.
Dzisiaj/(wczoraj) również nie dowiedzieliśmy się dosłownie niczego nowego.

Morze przeciętności…
Nawet rozmowa Adama z teściem nie wywarła na mnie żadnego wrażenia.

Skazane zaczynają mnie męczyć.
Chyba już nie dane mi będzie powiedzieć „Wow”. Chociaż naprawdę chciałabym się mylić.
Kolejny przeciętniak.

Za Panią Beatę przede wszystkim.
1,5 bobra.

9 odpowiedzi do “Skazane – „Czego chcesz starcze?” – po odcinku 11”

  1. Może źle obejrzałam poprzedni odcinek, ale nie bardzo rozumiem jak romans żony trenera ma być dowodem na jego niewinność?
    Po co pani adwokat usilnie namawiała na wyjawienie tej prawdy?

  2. Kasia też tego nie kumam. Serio. Myślałam, że coś przeoczyłam i pewnie tak jest. Ale jako postronny, zwykły widz nie wiem czemu ona musiała się przyznać do zdrady, żeby ratować męża. Może ktoś się trafi i nam wytłumaczy?

  3. Chodzi tylko o to, że w tym momencie trener przestaje być wiarygodnym świadkiem, a był jedynym oprócz dzieciaka i Norberta. Mógł np. zeznać tak, bo chciał pogrążyć męża kochanki, sąd inaczej patrzy na takie zeznania i wtedy jest słowo przeciwko słowu.

  4. Mrś. Czyli jak trener przyznał się do tego, że widział dzieciaka wybiegającego z sali to po takich zeznaniach (w momencie zdrady z żonką) ma możliwość, że tego dzieciaka już nie widział? Tak to kumam 🙂

  5. Adminko, chodzi o to, że jako kochanek żony nie jest wiarygodnym świadkiem. Trochę to jednak naciągane 😉

  6. Najciekawszy moment odcinka to wizyta Kamili w więzieniu. Najbardziej pozytywny moment to słowa dziadka Henryka, że chce zaopiekować się Łucją.
    Głupota Sylwii oraz naiwność Magdy mnie przeraża.
    To tyle, jeśli chodzi o 11 odcinek.
    Nawet jeśli nie byłoby od dawna wiadome, że serial ten będzie miał tylko 1 sezon, i tak nie widziałabym sensu robienia 2 serii. Pierwszy już dostatecznie ciągnie się w nieskończoność i nie ma odpowiedniego tempa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *