I kolejna premiera za nami - tym razem w Polsacie.
“Skazane” długo kazały na siebie czekać - stacja postanowiła nie wypuszczać pilota w internecie (moim zdaniem słusznie, bo to zdecydowanie wpłynie na oglądalność).
Przerwy na reklamy okazały się znośne ;)
A co do serialu… to mam mieszane uczucia.

Odcinek zdecydowanie należał do Moniki Krzywkowskiej. Aktorka dosłownie lśniła w każdej scenie i naprawdę żałuję, że tak długo nie widziałam jej na małym ekranie.
Babka z klasą i kasą, która jednocześnie potrafi zdjąć bieliznę na widzenie z mężem i pomóc nowej koleżance zakręcić zawór z wodą niszcząc przy tym misterną fryzurę.
Ten wątek zdecydowanie należy do moich ulubionych. Ze streszczeń wiem, że niebawem czekają ją poważne kłopoty. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Scen z dilerką Olą było doprawdy niewiele. Wiemy, że kocha synka, ale po nocach zamyka śpiącego dzieciaka w domu i biega po mieście handlując narkotykami.
Olgi Bołądź na razie nie mogę ocenić, bo ten wątek był po prostu za krótki.
Podobnie jest w przypadku Beaty Ścibakównej, która ledwo mignęła na ekranie w dość osobliwej charakteryzacji.

W zasadzie cały odcinek zabrała sprawa aresztowania podejrzanego o morderstwo męża Marty.
I to nie było dobre.
Odnalezienie broni. Kobieta weszła do domku działkowego pogrzebała pod zlewozmywakiem i zobaczyła pudło na szafce. Otworzyła i BUM - oczywiście w środku był pistolet.
To było tak banalne, że aż bolało.
Po morderstwie raczej wyrzuciłabym broń do losowego kontenera na śmieci. Ostatecznie zakopałabym w ogródku. W zasadzie nie wiem, bo nigdy nie miałam dylematów, gdzie przechować trefne narzędzie zbrodni. Ale tak na chłopski rozum - gość zadaje sobie sporo trudu, jedzie na działkę mamy i chowa pistolet w pudełku na półce. W zasadzie dlaczego nie zostawił go na stole?

Antoni Pawlicki odrobinę przerysowany, ale nie czepiam się - daje radę. Natomiast zupełnie nie przekonuje mnie występ Pauliny Gałązki. Aktorka świetnie roni łezki, ale gra jedną miną.
W kilku momentach miałam wrażenie, że wzięła sobie do serca słowa Joey’go z “Przyjaciół” i “wącha bąki” ;)
Przepraszam, ale to skojarzenie kilkakrotnie się powtarzało (jeśli ktoś nie wie o co mi chodzi, to z przyjemnością wyjaśnię w komentarzach ;)

Na minus również sceny z policjantem, który po przyjściu do domu wygraża bohaterce i wyzywa ją od idiotek. No drodzy Państwo…

Reasumując.
To nie jest zły serial. Uważam, że w tym przypadku jest duży potencjał na rozwinięcie wątków i zaskoczenie widzów.
Premierowy odcinek był mocno przegadany, odrobinę naiwny (chociażby sceny z ukryciem broni) i w zasadzie nudny.
Za Panią Monikę, za zdjęcia i nieszablonowe ujęcia - bobry.
Ogólnie 3. Na wyrost i na zachętę.