Od razu mówię, że ja już wyrosłam ze wszystkich CIA: Miami, NY, czy Las Vegas przy “Kościach” ;)

Bardzo lubię Mariusza Jakusa i Przemysława Bluszcza, a po drugie to jednak nowość w stajni Polsatu. Stwierdziłam, że zerknę.

I co? I co? ;)

Fani kryminału i wyżej wymienionych tytułów powinni być zadowoleni. Chociaż czy ja wiem?
Po oglądnięciu setek odcinków raczej będą wyłapywać głupotki w rodzimej produkcji. Bo chociażby dlaczego to hakerowi zleca się badanie próbek opony, jeśli od tego jest całe laboratorium i sztab zatrudnionych ludzi?

Fabuła opiera się na poszukiwaniach mordercy dzieci, który z chirurgiczną precyzją wycina im wątroby i nerki. Ministerstwo pod naporem opinii publicznej zakłada specjalny oddział w CWŚ i zaprasza do niego najlepszą z najlepszych - Renatę Różańską. Kobieta powoli dobiera sobie zespół ekspertów: hakera wypuszcza z więzienia, Walczaka otrzymuje w “spadku”, z policji wyławia pyskatą ekspert od balistyki, a znajoma sprzed lat poleca jej specjalistę medycyny sądowej.
Na resztę przyjdzie czas niebawem.

Teraz o aktorstwie.
Mariusz Jakus jest Mariuszem Jakusem. Dobrze zagrana rola - nie mogę się do niczego przyczepić, tylko, że tę postać już widziałam. Cyniczny, kłótliwy, brutalny, wulgarny i pewny siebie. Kojarzycie? To jest po prostu Kopiuj-Wklej z poprzednich wcieleń.

Polubiłam Kamila Szeptyckiego (ostatnio widziany w Lekarzach na start). Wspomniany informatyk odwala większość roboty i dodatkowo wpada na rewolucyjne pomysły. Plus za nonszalancję w rozmowach z przełożonymi i śmieszne koszulki.

Aleksandra Hamkało pojawiła się na krótką chwilę, bardziej mnie zainteresował jej mąż. Kazimierz Mazur powoli wychodzi z postaci dobrodusznego Hoffera.

Anita Jancia to najsłabszy punkt programu. Już pomijając to, że bohaterka nie wzbudza żadnych emocji (ani pozytywnych, ani negatywnych), to jeszcze wypowiada kwestie jak wyuczone wierszyki w szkole.
Niby gra wycofaną, złamaną życiem, ale przysięgam Wam - tego naprawdę nie widać.

To nie jest też typowy “procedural” jak chociażby “Ojciec Mateusz”, “Komisarz Alex”, czy “Ultraviolet”. Nie zamykamy sprawy w 40 minut, bowiem psychopata nadal jest na wolności.

Gdybym miała jednak wybierać, to ekipa, nowoczesne technologie, poszukiwania, itp. to “Ultraviolet”miał lepszy start  i bardziej mnie zaskoczył.

To nie jest zły serial. Tylko nie dla mnie.
Nie będę obiektywna. Na samym wstępie przyznałam się, że nie przepadam za kryminałami typu: “Powiększcie mi numer tablicy samochodu bez utraty jakości”.

Nie chcę nikogo urazić, czy zniechęcić. Za Szeptyckiego, pomysł  na ekipę i psychopatę:
2,5 bobra.