„I miej tu bachory! Jedno kradnie, drugie jara”- Przyjaciółki w komplecie!

Przyjaciółki wróciły. Pani Joanna L. w ostatnich dniach miała wypadek po alkoholu. Każdy portal żyje jej tłumaczeniem, że wypiła winko do kolacji, a w okolicach 10:00 miała jeszcze 1,2 promila.
Ja oceniać postępowania nie mam zamiaru, chociaż –  drogie dzieci i trochę starsi – po alkoholu do Porshe nie wsiadamy 😉

Poniżej kilka słów o nowym odcinku.

Poprzedni sezon zostawił nas z pytaniem: Co wydarzyło się podczas wypadku? Kto zginął?
Obstawialiście Ankę, dziecko Zuzy, a ostatecznie Pawła.
Okazało się, że nic się nie stało. Owszem Anka pamięta o „wydarzeniu” i śnią jej się koszmary. Ale nikt podczas niego nie zginął, nikt nie ucierpiał, Anka nie wezwała nawet policji, a jej mąż nie poniósł żadnych konsekwencji.
Szczerze mówiąc – chociaż cieszę się, że dziewczynom nic się nie stało to jestem odrobinę zawiedziona. Ta przepowiednia wróżki była mocnym akcentem finału.

Idylla.
Iga i dentysta – ideał mężczyzny – obściskują się na pikniku.
Kobieta zarysowała jego wypieszczone, wychuchane autko, a on przyjął to ze spokojem (pomyślcie jak w takiej sytuacji zachowałby się mąż Anki 😉
Tekst o trzymaniu w rękach jego cenniejszych rzeczy – rozbawił mnie. Ale cały wątek, a wraz z nim postać Szymona wyidealizowany do granic przyzwoitości 😉

Zuza i śledzie.
Pani Prezes nie może wcisnąć się w ulubione, markowe ubrania. Wojtek jest przewrażliwiony, a scena z dostawą śledzi strasznie naciągana. Mężczyzna dostarczył rolmopsy, jakby chodziło o ratowanie życia ukochanej. Ucieczka, z pogonią i ślinotok 😉
Dagmar mocno zaskoczony informacją o ciąży przełożonej. Z trudem opanował smutek, aczkolwiek już przejął się szkodliwym promieniowaniem z monitora.
Zuza zostaje odsuwana od reprezentowania firmy, chociaż chce ciężko pracować do samego porodu, a później wziąć dwa tygodnie wolnego – ku przerażeniu ukochanego.
Nie wiem czy to hormony, ale kobieta mocno spokorniała. Zgadza się z Wojtkiem w każdej kwestii – chociaż i tak robi swoje 😉

Patrycja ma problemy z podopiecznym.
Okazuje się, że Filip kradnie. Tylko dzięki pomocy Dyrektora marketu udało jej się uniknąć kłopotów. Kobieta nie poddaje się – nadal chce jak najszybciej adoptować problematycznego smyka.
Jedną z przeszkód jest brak ślubu. Ale od tego ma się przyjaciółki, żeby decyzję o zamążpójściu podjąć w kilka sekund. W Warszawie nie ma wolnych terminów, dlatego też uroczystość odbędzie się w Górze Kalwarii. I jak się dowiedzieliśmy –  na ślub z pewnością nie zostanie zaproszona teściowa 😉

Anka stara się dogadać z córką. Ale dziewczyna, która uważa się za dorosłą wyznaje, że ma ochotę ze znajomymi palić marihuanę. Matka jest w szoku i zwierza się Pawłowi z decyzji córeczki.
Ciąg dalszy jest do przewidzenia. Adwokat wpada w furię i zakazuje. Chociaż szczerze mówiąc nie było to najbardziej rozsądne posunięcie. Julka jest uparta i robi to co chce – co widzieliśmy przez trzy, ostatnie sezony.
Stanowcze „Nie” od tatusia z pewnością nie pomoże. Anka mogła to rozegrać zupełnie inaczej.
Jak? Nie wiem. Być może rozmowa z przyjaciółkami, lub dobrym psychologiem mogłaby pomóc. A gdyby tak zabrać córeczkę na miting ludzi, którzy od lat borykają się z uzależnieniem od narkotyków?

Co w jej sklepie robi nowa pracownica? Czy ona wraz z bratem podmienia alkohol? Bo nie wyglądało to na kradzież, a brak trzydziestu litrów wódki można szybko zauważyć.

Cieszę się, że Przyjaciółki wróciły. Jak zwykle było miło, pozytywnie i kolorowo. Na horyzoncie pojawiają się kłopoty, które niebawem „ubarwią” ich życie.

3,5 bobra za dobry początek.

10 odpowiedzi do “„I miej tu bachory! Jedno kradnie, drugie jara”- Przyjaciółki w komplecie!”

  1. Przyznam się, że poprzedni sezon oglądałam dosyć pobieżnie, żeby nie powiedzieć, że wcale go nie oglądałam 🙂 Teraz obejrzałam 1 odc nowego sezonu i przede wszystkim zgadzam się co do wątku Ingi i Szymona – przesłodzony na maxa, przez co stał się dla mnie męcząco nudny, a nawet lekko irytujący. To na minus.
    Podobała mi się pierwsza scena, która była snem Anki. Naprawdę fajnie zmontowane. Również Zuza w roli ciężarnej przypadła mi jakoś do gustu. To na plus.
    Resztę obejrzałam raczej obojętnym okiem.
    Ogólnie odcinek był przyzwoity jak dla mnie – tak na 2/5.

  2. nie długo już Szymon nie będzie taki czysto krystaliczny. Fakt mężczyzna wybaczający rysę na jego ukochanym autku, taki chyba w przyrodzie nie istnieje 😉
    Może i watek z śledziem naciągany ale która kobieta by nie chciała by choć przez chwilę jej ukochany, tak się dla niej stało. Mnie ujął.

  3. Przyjaciółki, to od początku tak serial, który się ogląda miło i przyjemnie i mam nadzieje, że tak już pozostanie do samego końca.
    Dokładnie już pewnie w następnym odcinku Szymon przestanie być ideałem.
    Z wypadkiem i wróżbą faktycznie mogło wyjść większe zaskoczenie, bo tak naprawdę pozostałe dziewczyny oprócz Anki nie przywiązują do niego uwagi. A co do wróżby, to chyba niestety chodzi o Stefę, kiedyś w jakimś wywiadzie właśnie pani Anita Sokołowska mówiła, że Zuzę czeka wiele emocji w tym przeżyje dramat.
    Wracając do odcinka do mi się śledzie podobały i uprząż też 🙂
    A u Anki jak nic będą sprzedawać lewy towar.

  4. Pierwszy odcinek , to tylko wstep do dalszych komplikacji życiowych dziewczyn.Zuza – koniec kariery, kłopoty w pracy,Anka -być może będzie to większa afera z alkoholem.Inga wieczna romantyczka , kubeł wody na głowę, nie będzie musiała szukać wadu Szymona , same wyjdą na jaw.Joanna -adopcja , nie będzie to takie proste. Czekaja nas , mam nadzieję , ciekawe odcinki.A co do wróżby, nie obstawiałabym Stefy a Wojtka. Ma to być dramat dla Zuzy.

  5. ” I miej tu bachory, jedno kradnie drugie jara” – powinno być tytułem recenzji ;P Dzięki martucha187 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *