„Ślepnąc od świateł” – Dokończyłam.

Czytam książkę. Już wiem, że imiona bohaterów są zmienione. Nie będę się na tym skupiać, bowiem oceniam serial, a nie literaturę.

Dawno nie widziałam czegoś tak dobrego i… „pokręconego”. To nie jest odpowiednie słowo, ale nie będę używać wulgaryzmów 😉
Namawiam, zachęcam, a po Spoilery zapraszam niżej.

Odrobinę zmieniłam zdanie o aktorach.
Pan Więckiewicz był wybitnie dobry, ale jednak to nie on jest „królem imprezy”. Nastąpiła zupełna deklasacja reszty obsady w wykonaniu Jana Frycza.
Myślę, że Telekamery powinny przyznać jakąś dodatkową statuetkę za rolę „Dario”.
Każdy grymas, westchnięcie, czy mrugnięcie zasługują na brawa.

Kto zajmuje trzecie miejsce? Nie wiem i nie chcę nikogo skrzywdzić.
Nominuję Janusza Chabiora, Cezarego Pazurę i Eryka Lubosa.
To momentami była brawurowa akcja, z której wszyscy wyżej wymienieni wyszli zwycięsko.

Dlaczego nie piszę nic o głównym bohaterze?
Bowiem mam mieszane uczucia.
Kamil Nożyński był bardzo nierówny. Amatora ocenia się inaczej, niż profesjonalistę, ale przecież zdarzały się naturszczyki, którymi była zachwycona. Umówmy się: w tym konkretnym przypadku dam 2 bobry na pięć.

Uwielbiam światło, pracę kamery, ciekawe podejścia, naloty, zbliżenia.
Czołówka przestała mnie irytować po trzecim odcinku, a później się w niej zakochałam.
Dodatkowo muzyka.

Fabuła to rozmowy. Trudne, ciężkie, a z odcinka na odcinek coraz bardziej krwawe i bezwzględne.
Kilkakrotnie miałam wrażenie, że oglądam „Teatr Telewizji”.
I to na pewno nie jest jakaś ujma.

Oczywiście nie będzie ton lukru. Są momenty całkowicie zaskakujące, idealnie zagrane – nawet na peryferiach, w życiu przypadkowych postaci, z okrutną meblościanką w obrazku. A później słabizna. Drewniany dialog o pierdołach, melorecytacja. I znowu – Bach! Wchodzi Więckiewicz, który szyje garnitur. Sześć minut i jestem zakochana. Obezwładniona i uzależniona.

I tak w kółko.

Genialne według mnie są sceny z planowaniem życia w Buenos Aires. Lalka Barbie i jej mąż Ken.
Idylla.
Kolorowo jak u Pań z Instagrama. Światełko i palmy.
Lazur morza, błękit nieba. Ideał.
Wszystko pozostaje w sferze marzeń i zderza się z szarą rzeczywistością. Ale nie będę uprzedzać faktów…

„Ślepnąc od świateł” zachwyciło mnie momentalnie. Pochłonęłam cztery odcinki, a przy piątym utknęłam.
Nie chciałam oglądać, zrobiłam sobie przerwę.
I nagle rozpoczął się wysyp. Jak borowiki i koźlaki na każdym portalu, stronie – wyrastały recenzje, opinie, wywiady, porównania.
Wróciłam i nie żałuję. Dobrnęłam, dotrwałam i nadrabiam książkę, która jest cytowana 1:1. Przynajmniej na razie.

Czemu nie dam pięciu bobrów?
Gdyby pozbierać aktorsko i wizualnie te krótkie momenty, byłoby i 6 zwierzaków. Za głównego bohatera, kilka idiotycznych scenek muszę odjąć.
4,99

4 odpowiedzi do “„Ślepnąc od świateł” – Dokończyłam.”

  1. Obejrzałam, jestem zachwycona. Cudowny Więckiewicz, Pazura zaskakujący, Chabior, Frycz odpychający, przerażający. Świetnie wplatane w fabułę wizje, sny, marzenia bohatera. Co do głównej postaci, trochę drewniany, sztywny, ale pewnie taki miałbyć. Ja zatrzymałam sie przed ostatnim odcinkiem i trwało to pare dni, aż zdecydowałam się obejrzeć dalszy ciąg. Moment zawachania miałam, też po 2 odcinku. Na pewno mocne kino i trochę przytłaczające. I jeszcze aktorka grająca Pazinę też mi się podobala, świetna dziewczyna, świetny głos. Za drugi plan należy się medal, serial nieszablonowy.

  2. Ja też zakochałam się w serialu. Za książkę dopiero mam się zabrać.
    Co do głównego bohatera, przez 2 pierwsze odcinki uważałam że taki jest zamysł reżysera żeby on grał sztywno i był takim „drewnem” ale na dłuższą metę zaczęło mi to przeszkadzać i wręcz denerwować.
    Najgorsze w tym wszystkim jest chyba to że on nie okazywał żadnych emocji. O ile mogę zrozumieć że był taki sztywny w kontaktach „biznesowych” to w momencie rozmów z przyjaciółką już tak nie powinno być. Nawet w ostatniej scenie, kiedy słucha gróźb w stosunku do rodziny wypowiada swoje kwestie jak uczeń odpytywany przy tablicy, zero emocji, nic. Mam wrażenie że nauczył się tekstu i tyko recytował, albo powinnam powiedzieć wygłaszał kwestie w jednym tonie.
    Co do reszty nie będę nic więcej pisała bo uważam że wszytko zostało zawarte w powyższej recenzji i jest to zgodne z moimi odczuciami.

  3. Kasia 🙂 🙂 Właśnie. Do końca broniłam głównego bohatera, ale stwierdzam, że to bez sensu. Jako mężczyzna – Wow! Mój typ. Ale aktorsko nie ta bajka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *