Nie da się ukryć, że “Służby specjalne” to serial, który darzę wielką sympatią.
Zdaję sobie sprawę, że wątki dogoniły film (po zwiastunach, które ochoczo nadrobiłam), aczkolwiek fabularną wersję oglądnę sobie dopiero po emisji w TVP2.

Odrobinę żałuję, że ograniczono komediową stronę “Służb”, ale niedzielny odcinek po raz kolejny wywarł na mnie rewelacyjne wrażenie.

Na duży plus niereformowalny zięć Bońki i prezent z okazji ślubu.

Na łopatki rozłożyła mnie jednak sytuacja w szpitalu i rozmowa Kuleszy z Chabiorem.
Genialnie oddana sytuacja polskiej służby zdrowia.
I mężczyzna, który nie waha się zabić człowieka, a panicznie boi się wizyty u dentysty.

Białko, jej chłopak i nietypowa randka (z pigułką gwałtu w tle), Jan Frycz jako szantażowany redaktor i wywiad adopcyjny.
Na deser makowiec spożywany z szantażowanym przeorem zakonu.

Rewelacyjne dialogi, świetna gra aktorska i niebanalny scenariusz.
Nie wiem czy jakakolwiek polska produkcja, która pojawi się w tym roku pobije Służby specjalne.

4 bobry.