Służby specjalne 4 – „Ale z Pana wulgarator” – po odcinku

Nie da się ukryć, że „Służby specjalne” to serial, który darzę wielką sympatią.
Zdaję sobie sprawę, że wątki dogoniły film (po zwiastunach, które ochoczo nadrobiłam), aczkolwiek fabularną wersję oglądnę sobie dopiero po emisji w TVP2.

Odrobinę żałuję, że ograniczono komediową stronę „Służb”, ale niedzielny odcinek po raz kolejny wywarł na mnie rewelacyjne wrażenie.

Na duży plus niereformowalny zięć Bońki i prezent z okazji ślubu.

Na łopatki rozłożyła mnie jednak sytuacja w szpitalu i rozmowa Kuleszy z Chabiorem.
Genialnie oddana sytuacja polskiej służby zdrowia.
I mężczyzna, który nie waha się zabić człowieka, a panicznie boi się wizyty u dentysty.

Białko, jej chłopak i nietypowa randka (z pigułką gwałtu w tle), Jan Frycz jako szantażowany redaktor i wywiad adopcyjny.
Na deser makowiec spożywany z szantażowanym przeorem zakonu.

Rewelacyjne dialogi, świetna gra aktorska i niebanalny scenariusz.
Nie wiem czy jakakolwiek polska produkcja, która pojawi się w tym roku pobije Służby specjalne.

4 bobry.

Jedna odpowiedź do “Służby specjalne 4 – „Ale z Pana wulgarator” – po odcinku”

  1. Już dużo nie pamiętam bo od niedzieli minęło sporo dni 🙂 ale największe wrażenie wywarły na mnie właśnie sceny z Kuleszą. Jak zwykle genialne dialogi, szczególnie teksty Bońki, szkoda że jak zwykle bardzo źle było słychać wypowiadane szybko i dość cicho przez Chabiora kwestie.
    I po raz kolejny nie mogę zrozumieć dlaczego to tak musi być, cała Polska narzeka na dźwięk w polskich filmach i serialach a nikt nic sobie z tego nie robi. Czy producent, reżyser itd. jest zadowolony z takiego efektu, który widzi potem na ekranie? Dlaczego marne serialiki dźwięk mają sprawny a wysokobudżetowe ambitniejsze produkcje zawsze maja z tym problem… nie do pojęcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *