(Jeszcze nie wiem, kiedy będzie premiera nowych odcinków i czy to nadal będzie telewizja TV4).

Stęskniłam się za tym improwizowanym “serialem”, więc postanowiłam, że muszę go oglądnąć na żywo w Warszawie (co dla mnie nie jest betką - 4 godziny w jedną stronę ;)
Nie zdradzę Wam wiele - bo nie wszyscy lubią Spoilery ;)
Ale napiszę jakie są dalsze losy zmarłej Marii Czubaszek.

Ekipa wymyśliła, że Babunia poznała milionera i wraz z nim podróżuje dookoła świata. Są więc kartki pocztowe wysyłane m.in. z Australii mocno przypalane papierosem.

Byłam tylko na jednym nagraniu, które zakończyło się dokładnie o północy.
Uśmiałam się mocno, chociaż zdarzają się gorsze momenty, w których mimo najszczerszych chęci artystów improwizacja nijak się nie klei - tak po prostu bywa.

Rodzina Owensów odrobinę się zmieniła
- podobnie jak scenografia. Wyrazy uznania dla nowego bohatera - kamerdynera, który idealnie wkomponował się w szaleństwo.
Prym nadal wiodą Artur Andrus i Joanna Kołaczkowska (pioseneczka przy pasjansie), ale to Robert Górski w moim mniemaniu kradnie całe show.
Jeśli lubicie poczucie humoru Dr Dreyfusa również się nie zawiedziecie :)

Pomimo trudów podróży (szacun dla Was warszawiacy, którzy nie popełniliście jeszcze harakiri w korkach ;) naprawdę było warto.
Żałuję, że nie mogłam zostać na kolejny dzień, bo sama jestem ciekawa, w jaką stronę skręci historia.

Tyle ode mnie. Tak tylko chciałam się pochwalić ;)