No i taka to była wielka miłość.
Kilka słów po odcinku prapremierowym znajduje się tradycyjnie poniżej.

Do końca byłam pewna, że pozew rozwodowy, który Maks ukrywał w kieszeni będzie romantycznym gestem, który uratuje związek. Myślałam, że w finale Alicja wyciągnie pismo, a zamiast pozwu będzie to list miłosny, kartka z przeprosinami, wyznaniami uczuć itp.  Niestety nic takiego się nie wydarzyło, Maks złożył pismo, a jako powód rozstania wpisał “niezgodność charakterów”.
Powiedzcie mi po co te deklaracje “Nie mogę bez Ciebie żyć”? Hmm w zasadzie możesz i już musisz drogi Maksiu ;)
Scena w izolatce nie wniosła niczego do wątku małżonków - decyzje zostały podjęte. Ona odchodzi z toruńskiego szpitala, on będzie opiekował się Olgą i ich wspólnym dzieckiem.
Ważne było jedno zdanie o wyborach. Za pierwszym razem wybrał ojca, za drugim Olgę. Czy to była taka wielka miłość?
Wkurzyła mnie scena, w której Keller wypuszczony z izolatki na oczach żony czule gładził Olgę po brzuchu.
Alicja nie powinna już zgadzać się na powrót Maksa do jej życia. I mam nadzieję, że scenarzyści zamkną ten wątek definitywnie.

Wielki, wypasiony bóbr za wyjazd Elżbiety i Krzysztofa. Od rozmów w samochodzie i cytowania “Hydrozagadki” po szalone tango w korytarzu. Świetna gra aktorska, świetna relacja bohaterów, uśmiech i luz.
Na specjalne wyróżnienie zasługuje Krzysztof Jędrysek jako Karkoszka. To dopiero scene-stealer! Tak zagrać irytującego, pijanego w sztok doktora - klasa. Chylę czoło :)

Kochanka Wanata pocieszała ciężarną “wybrankę” Maksa po czym postawiła Piotrowi ultimatum.
A Iza w końcu znalazła “haka” na męża, który ratując życie pacjentki wyciął jej macicę. Po raz kolejny w odcinku pojawiły się słowa “o spotkaniu w sądzie”. Tym razem to mąż pacjentki groził ginekologowi.

Odcinek nie skupiał się na przypadkach medycznych, tylko na życiu głównych bohaterów. Może to i lepiej…
Za tango Elżbiety i za Pana Krzysztofa Jędryska. I Orda, który w końcu się postawił ;)
Alicja i Maks mogą dla mnie zniknąć zupełnie, bo to co dzieje się w ich wątku jest dramatycznie słabe i odbiera mi całkowicie przyjemność z oglądania “Lekarzy”.

3 bobry. Bo mimo głównych bohaterów odcinek nie był tak zły jak poprzedni. I kończmy już te Wanato-Kellerowe wahania.