Ostatnie odcinki zdominowała sprawa katastrofy kolejowej, a w roli oskarżonego widzowie zobaczyli Mariana Dziędziela.
Z tego miejsca chciałam serdecznie pogratulować produkcji, która zdołała namówić tego wybitnego aktora do występu gościnnego.
W życiu pracowników Kancelarii pojawiło się kilka mniejszych, lub większych zawirowań.
Krótko i po macoszemu - zaległości poniżej ;)

5×06
Jak wspomniałam wcześniej - Kancelaria podjęła się obrony dróżnika, który został oskarżony o doprowadzenie do katastrofy pociągu, w którym zginęli ludzie.
Cieszyłam się z obecności Mariana Dziędziela i jednocześnie ubolewałam, że w epizodzie miał tak mało do powiedzenia.
Sprawa była mocno skomplikowana, nikt nie chciał zeznawać na rzecz oskarżonego, a Prokuratura obalała wszystkie hipotezy Marka i Agaty.
W finale widzowie dostali zwrot akcji. To syn Pietronia był feralnego dnia na służbie…

Dorota przyjmuje sprawę rozwodu. Żona chce jak najszybciej odejść od zakochanego w niej męża. Okazuje się, że bogata para miała nietypowe życie seksualne - wymieniali się partnerami pod “niewinnym” zdawałoby się pojęciem “swing”. Mimo, iż mąż miał wszelkie dowody aby udowodnić zdradę (bo żona zakochała się ze wzajemnością w swoim “kochanku”) postanowił zakończyć sprawę polubownie.

Mecenas Gawron, która cierpi katusze z powodu rozstania z Wojtkiem i synami otrzymała od męża bilety do Londynu i zaproszenie na romantyczny weekend. Niestety na lotnisku mocno się rozczarowała.
Nie było rezerwacji, biletów ani wolnych miejsc…
Wojtek zupełnie o niej zapomniał.

Bartek dowiedział się, że Justyna była u jego bogatego ojca.
Agata i Marek prowadzą sprawę, zbierają dowody od Huberta, a w wolnych chwilach uprawiają namiętny seks.
Czyli “po staremu” ;)

Za Mariana Dziędziela, Darię Widawską na lotnisku, która świetnie zagrała kobietę rozgoryczoną i to, że Prawo Agaty nadal trzyma formę.
3,5 bobra.

5×07

Marian Dziędziel po raz kolejny. Tym razem mogliśmy oglądać warsztat wybitnego aktora w pełnej krasie.
Ojciec, który bierze winę za syna na siebie postanawia zwolnić obrońców, chcących wyjawić na sali sądowej prawdę.
Młody Pietroń namówiony przez Marka i Agatę postanawia przyznać się do winy. Kancelaria znajduje ekscentrycznego biegłego, który twierdzi, że katastrofę spowodował wadliwy panel, który sterował hamulcami.
Niestety Sąd obala wszelkie argumenty obrony do czasu, aż Agata otrzymuje ciekawą informację od przedstawiciela prasy. Okazuje się, że w pociągach zamontowano niesprawne urządzenia, które nie spełniały norm bezpieczeństwa.

Bartek bronił prezesa firmy oskarżonego o używanie nielegalnego oprogramowania. Sprawa była nudna i moim zdaniem zupełnie niepotrzebna. W pierwszych minutach odcinka wyszło na jaw, że donos na firmę złożył jej pracownik - szef działu IT, który nie mógł znieść, że szef patrzy przez palce na instalowanie “piratów”.

Doroty nie było, na plus rozmowa Marka z Hubertem i Okońska.
Odcinek przeciętny. Za Pana Mariana oczywiście pełny bóbr - razem 2,5.