Jako, że choroba powoli odpuszcza postaram się jak najszybciej nadrobić zaległości.
Na pierwszy rzut Strażacy, gdyż uwielbiam takie niespodzianki :)
Kiedy już spisałam ten serial na straty pojawił się epizod, który od pierwszych do ostatnich minut trzymał w napięciu i zapewnił mi sporą dawkę emocji.

Sceny w kamienicy i uwięzione w pożarze dzieci robiły wrażenie.
Byłam pod wrażeniem pracy kamerzysty i aktorów, którzy bardzo dokładnie oddali nam emocje, a nawet temperaturę w palącym się pomieszczeniu.
Na duży plus małoletnia aktorka, która wcieliła się w Julkę.

Przerażenie, zamknięte drogi ucieczki i maleńki balkonik na którym schronił się Adam wraz z dziewczynką… I po raz kolejny biedne OSP, które ma chyba zwyczajowego pecha. Jak nie zabraknie im wody w samochodzie, to znowu podnośnik z koszem nie dosięgnie do odpowiedniej wysokości ;)
Na szczęście akcja zakończyła się sukcesem (chociaż nie mogłam zrozumieć dlaczego u dziewczynki zatrzymała się akcja serca - nadmiar wrażeń? Obrażenia po skoku? Wszak Julka wcześniej nie wyglądała na ciężko ranną i prowadziła ze strażakiem rozmowę).

Cieszę się, że w serialu pojawiają się nowi bohaterowie - w tym Natalia Rybicka. Mam wrażenie, że kobieta niebawem skradnie serce taksówkarza Maćka.

Akcja nad wodą, w której okazało się, że OSP to grupa ludzi trudnych do ujarzmienia przeciętna, jednakże dająca pogląd na darmową służbę.
Wszyscy ochotnicy muszą pracować i mieć stałe źródło dochodów - w jednostce mogą liczyć jedynie na pochwały i uścisk ręki przełożonego zamiast przelewu na konto.

W zasadzie nie dziwię się żonie Bogusia, która opiekuje się niepełnosprawnym synem i chce, aby mąż zapewnił jej stabilizację finansową. Ale jej postać w serialu i krzyki na dobrotliwego ulubieńca załogi robią z niej prawdziwą zołzę.

Tak jak na wstępie.
Bardzo lubię takie niespodzianki. Czwarty epizod oglądało się bardzo dobrze i muszę przyznać, że nawet latająca kamera nie zdołała mi zepsuć przyjemności.
Z pełnym przekonaniem 4 bobry i mam nadzieję, że ten poziom się utrzyma :)